Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matka Elvira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matka Elvira. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 sierpnia 2015

Przesłanie Matki Elviry

Przesłanie Matki Elviry
Wiara pokarmem życia

Wiara nie jest czymś, co można kierować i z czym możemy robić co chcemy. Wiara jest to Ktoś, kto działa w nas i zmienia nasze życie: jest w nas, to Duch Święty, Pan, który jest życiem, który daje życie!

Powinniśmy żyć tą pewnością, nie byłoby nas tutaj i nic by nie istniało bez wiary. Uczymy się powoli, w czasie rozmowy, słuchając, w pracy, studiując... we wszystkim co nas spotyka na co dzień bądźmy świadomi naszej wiary. W każdej sytuacji powtórzmy w sercu: Wierzę w Boga! Jeśli nauczymy się opierać na Nim, jeśli zaufamy Jemu, będziemy o wiele bardziej lepsi, bardziej uśmiechnięci, bardziej zdolni kochać siebie. Musimy nauczyć się żyć mocą wiary, światłem, wiary, radością wiary. Wiara jest jak kompas, który prowadzi nas przez cały dzień, wiara przemienia nas, zmienia nas. Często zastanawiam się, dlaczego wciąż mamy tak wiele lęków? W jakim punkcie jest nasza wiara? Jeśli wierzymy, Słowo Boże mówi nam, że Miłość i Światło Boga pokonują strach: "W miłości nie ma lęku". Ale czy dla mnie Jezus istnieje? Jezus zmartwychwstał? Jezus żyje? Widzicie Go na własne oczy? Nie! Ale oczyma serca,  życiem wewnętrznym wiemy, że tak, on żyje, zmartwychwstał, widzimy.

 "Wierzę w jednego Boga": ta prawda musi wejść do naszego wnętrza, każdy musi ją słyszeć wewnątrz, ponieważ jest faktem, rzeczywistością. Poznaliśmy i zobaczyliśmy wszystko, co jest wyznawane w Wyznaniu wiary: Bóg, który zstępuje, wciela się, przybliża do nas, ukrzyżowany i zmartwychwstały Chrystus, Syn, Duch Święty, Ojciec... są to Osoby, które dają nam życie, to prawdziwe życie. Musimy przenieść te słowa wiary, od ust do serca powtarzając: "Wierzę, wierzę, wierzę". 

Dzięki temu wiara stanie się pokarmem życia: zostaniemy nakarmieni czymś wartościowym, czymś, co mieszka w nas i napełnia duszę. I tak powoli, gdy "Wierzę" trafi do serca, gdy stanie się oddechem naszych serc, poczujemy pragnienie, by dawać świadectwo wszystkim, by mówić, że  "Wierzę w Boga" jest życiem piękniejszym, bardziej prawdziwym, bardziej promiennym, bardziej spokojnym! Wiara jest prawdziwym bogactwem życia! 

Matka Elvira ( Cenacolo )

niedziela, 23 lutego 2014

Przesłanie Matki Elviry

Dzień dobry moje życie!
Musimy się budzić rano, mówiąc sobie: “Dzień dobry moje życie!”. Jeśli my jako pierwsi nie kochamy swojego życia, dlaczego inni mieliby nas kochać? Każdego dnia powinniście kontemplować wasze życie w jego nowości, ponieważ życie jest dynamiczne, życie to Stworzyciel który każdego dnia stwarza w nas i dookoła nas coś nowego! My nie zadziwiamy się wystarczająco, nie myślimy o tym, że jest Ktoś kto codziennie powoduje wschód słońca… nie zdajemy sobie z tego sprawy i jesteśmy banalni, nie biorąc pod uwagę, że się obudziłem, że jestem zdrowy, że myślę, kocham i że się uśmiecham! Pan Bóg jednak pozostaje wierny, ponieważ interesuje się nami, kocha nas i w każdej chwili jest gotowy, aby odbudować naszą przyszłość!



Aby to przyjąć trzeba wierzyć, trzeba zaufać Komuś innemu, Komuś kto jest moim Ojcem! I zapamiętajmy, że zaufanie jest częścią naszej ludzkiej natury: jesteśmy do tego zdolni i bardzo tego potrzebujemy.
Wiara jest wewnątrz każdego człowieka na świecie, nawet w tym który nie zna Boga, ale ma w sobie to coś, co Pan Bóg podarował każdemu ze swoich dzieci: zdolność aby być razem, aby przebaczać, miłować się wzajemnie i zaczynać od nowa, aby się radować i mieć w sobie światło oraz prawdę!

I chociaż my, nie zawsze w Niego wierzymy, to Jego Wierność trwa aż do ostatniego oddechu naszego życia, a nawet później, kiedy jeszcze wzywa nas po imieniu, ponieważ za wszelką cenę chce nas uratować!
Wierzyć w Niego, to znaczy: ufać Mu i nie przeżywać nawet jednego dnia bez Niego.

To jest prawdziwa wiara: przyjmować każdą sytuację, obejmować ją odważnie i z nadzieją, ponieważ wiele rzeczy nie zależy od nas, ale jesteśmy przekonani, że On dla nas zrobi wszystko.

Takie jest nasze życie, które musi być wypełnione chęcią przemiany, walką i codziennym zaczynaniem od nowa, bez strachu aby stawać się dobrymi, ponieważ naszym prawdziwym „domem” jest życie w pokoju i dobroci!

źródło: Wspólnota Cenacolo

niedziela, 10 lutego 2013

Przesłanie Matki Elviry

Luty

Życie jest największym darem! A dzieci są skarbem, który Bóg Ojciec daje nam, ponieważ ucząc je i pomagając im możemy się zadziwić i zakochać się bardziej w cudzie życia.
Kroniki naszych czasów często wypełnia ból wielu dzieci: bitych, wykorzystywanych, prostuowanych, porzuconych na łaskę nieznanego losu. Dziecko nie jest już tym cennym klejnotem, który powinien być traktowany z delikatnością, ostrożnością i miłością, jak „kawałek własnego serca”, jak mówią w Neapolu. Z największego daru, stało się, wydawać by się mogło, ciężarem, którego trzeba się pozbyć. Egoizm dorosłych uczynił je „obiektem” służącym do wyżycia ich instynktów, wykorzystywanym w celu uzyskania pieniędzy lub, który należy wyrzucić do śmietnika, by się go jak najszybciej pozbyć.

A wszystko to wydarza się wciąż na nowo na naszych oczach, z częstotliwością, która sprawia, że zaczynamy uważać to nieomal za normę lub obojętny dla nas fakt. Być może na chwilę, słuchając lub czytając o nich, świadomość nasza budzi się z letargu, w który świat ją zepchnął, ale potem zbyt często wszystko wraca do dawnego stanu.
My chcemy natomiast wciąż dawać głos temu krzykowi, który wobec ogromu zła rodzi się w naszym wnętrzu, dlaczego to wszystko? Dlaczego człowiek osiąga te poziomy okrucieństwa i egoizmu? Świata, który nie kocha i nie szanuje dzieci, który nie broni słabego życia, to świat umarłych, świat beznadziejnych. Świata, który odrzuca życie, który używa przemocy wobec życia dzieci, nie można go nawet uznać za świat. Jednak Bóg wzywa nas do miłowania właśnie tego świata, abyśmy nieśli nadzieję i iskry światła i dobra, by wskrzesić tę ludzkość. Dziś jesteśmy śmiertelnie chorzy na raka, którym jest niezdolność do miłości. Kto nie miłuje, pozostaje w śmierci, nie żyje, nie cierpi, nie walczy, nie cieszy się, nie płacze. Kto nie miłuje, jest obojętny! Ale często ten, kto nie potrafi kochać, ponieważ nie zaznał nigdy miłości, tej prawdziwej, tej która angażuje twoje wnętrze, która wywraca twoje życie do góry nogami, sprawia, że „eksplodujesz” pragnieniem kochania. Tak, miłość rodzi miłość, więc dziś jest ogromne zapotrzebowanie na ludzi, którzy są zdolni do dawania nadziei. Potrzeba nowych rodzin. Jeśli rodzina odradza się, gdy rodzice nawracają się, synowie i córki zostaną uratowani. Jest to wyzwanie, do którego Pan wzywa nas, a od którego zależy przyszłość nasza i naszych dzieci.


Kogo chcemy naśladować? Za jakim nauczycielem chcemy pójść? Czego oczekuje On od nas? Od odpowiedzi na te pytania zależy radość lub smutek naszych rodzin, naszych bliskich, naszych dzieci, zależy wiosna lub zima naszego serca. Z młodymi ludźmi, którzy przybywają do naszych domów zagubieni i „martwi”, z rodzinami zniszczonymi przez smutek i rozpacz, z dziećmi na naszych misjach, w których przemoc i ulica pozostawiają blizny otwarte i krwawiące, doświadczamy na co dzień zmartwychwstania, nadziei, która przywraca kolor i światło w ich martwych i zgaszonych oczach. Dlatego to wierzymy, że nawet w najczarniejszej ciemności można znaleźć światło, w najbardziej ponurym smutku może rozpalić się radość, a w najbardziej gorzkiej samotności może przybliżyć się przyjaciel.

Tak, chcemy być świadkami tej nadziei, by ogłosić światu, że sekretem odrodzenia jest otwarcie serca na tego wspaniałego Ojca, który oczekuje każdego z nas, jak najdroższego syna.
źródło: Wspólnota Cenacolo

sobota, 8 grudnia 2012

Przesłanie Matki Elviry

Wiara nie jest magią: „Wierzę, więc Bóg musi dać mi tę łaskę”, „Przecież modlę się, dlaczego Bóg mnie jeszcze nie wysłuchał?” Weźmy za przykład wiarę Maryi, wiara silna, pewna, mocna, ale ileż się Ona nacierpiała! Co sobie odpowiedziała na fakt, że miało się urodzić to Dziecko, a żadne drzwi się nie otworzyły: „Nie ma dla was miejsca!”.Ona też przeżyła strach, niepokój, ponieważ miała bóle, a nie było nikogo, kto by Ją przyjął i Ona wiedziała, że ma się narodzić Syn Boży!


Patrząc na Maryję, zdaję sobie sprawę, że wiara jest często próbowana przez cierpienie: staje się silniejsza, gdy przechodzi przez ból, odrzucenie, wykluczenie, brak uznania, poszanowania tych niewielu praw, których mimo wszystko, oczekujemy. Ale to właśnie kiedy mamy krzyż i cierpimy, to rodzi się wewnątrz nas siła by uwierzyć, że potem przyjdzie radość i odkryjemy, że staliśmy się bardziej dojrzali, bardziej wyważeni, bardziej wrażliwi na innych, bardziej zdolni do miłości. Nie ma innej rzeczywistości, niż ból, która uczyłaby miłości: to czas, aby sprawdzić twoją wiarę! Zapewniam was, że po tym cierpieniu nie jesteś już tak dziecinny jak przedtem, wieczny nastolatek, ale jesteś bardziej chrześcijaninem, człowiekiem bardziej wierzącym, bardziej pewnym siebie i bardziej dojrzałym.

Wiara wygrywa! Musimy być pewni, że jeśli nadal będziemy wierzyć nawet w takiej sytuacji, która nas boli, która stawia nam pytania, która oskarża nas, to przyniesie wiele dobrego dla nas i naszej rodziny. Przynajmniej jeżeli będziemy potrafili powstrzymać się od „zrzucenia” tego bólu, by ktoś inny nie musiał „zapłacić” za nasz wewnętrzny ból; musimy natomiast zabrać się za modlitwę pełną ufności, oddając Bogu to, co nas boli i martwi, ufając Jemu, który jest naszym Ojcem. Jestem pewna, że Maryja i Józef, podczas gdy pukali do drzwi hoteli, by sprawdzić, czy jest dla nich miejsce, oni nadal modlili się z ufnością. Wiara dała im pewność, że Pan ich tak nie zostawi, że ktoś ich przyjmie, że jakieś miejsce, jakieś drzwi się otworzą.

Wiara to jest Ktoś w nas, kto jest mocniejszy niż nasze rozczarowania, niż wszystkie zamknięte drzwi. Maryja nosiła w sobie tę Obecność, w swoim łonie: wiara była w Niej Ciałem, było to życie tego Dzieciątka, którego Ona chroniła i przez którego czuła się chroniona. Wiara powinna być strzeżona, ale i ona nas strzeże! Nie traćmy ogromnego bogactwa, którym jest wiara wypróbowana: ćwiczmy naszą wiarę w małych cierpieniach, doświad- czajmy w sposób żywy, że Bóg jest z nami, nigdy nas nie opuszcza, jest wierny swojemu stworzeniu, które woła do Niego, Jeżeli coś jest nie tak, lub czegoś nie możesz w pełni zrozumieć, należy zachowywać te sprawy w sobie. Maryja „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”: Ona także nie rozumiała zawsze i wszystkiego na raz, ale przeżywała chwile niepewności i bólu w przeświadczeniu, że Niebo w końcu się otworzy, że Bóg zwycięży.

źródło: Wspólnota Cenacolo

piątek, 9 listopada 2012

Przesłanie Matki Elviry

Wiara pokarmem życia
Wiara nie jest czymś, co można kierować i z czym możemy robić co chcemy. Wiara jest to Ktoś, kto działa w nas i zmienia nasze życie: jest w nas, to Duch Święty, Pan, który jest życiem, który daje życie! Powinniśmy żyć tą pewnością, nie byłoby nas tutaj i nic by nie istniało bez wiary. Uczymy się powoli, w czasie rozmowy, słuchając, w pracy, studiując... we wszystkim, co nas spotyka na co dzień bądźmy świadomi naszej wiary. W każdej sytuacji powtórzmy w sercu: Wierzę w Boga! Jeśli nauczymy się opierać na Nim, jeśli zaufamy Jemu, będziemy o wiele bardziej lepsi, bardziej uśmiechnięci, bardziej zdolni kochać siebie. Musimy nauczyć się żyć mocą wiary, światłem, wiary, radością wiary. Wiara jest jak kompas, który prowadzi nas przez cały dzień, wiara przemienia nas, zmienia nas. Często zastanawiam się, dlaczego wciąż mamy tak wiele lęków? W jakim punkcie jest nasza wiara? Jeśli wierzymy, Słowo Boże mówi nam, że Miłość i Światło Boga pokonują strach: "W miłości nie ma lęku". Ale czy dla mnie Jezus istnieje? Jezus zmartwychwstał? Jezus żyje? Widzicie Go na własne oczy? Nie! Ale oczyma serca, życiem wewnętrznym wiemy, że tak, on żyje, zmartwychwstał, widzimy.
"Wierzę w jednego Boga": ta prawda musi wejść do naszego wnętrza, każdy musi ją słyszeć wewnątrz, ponieważ jest faktem, rzeczywistością. Poznaliśmy i zobaczyliśmy wszystko, co jest wyznawane w Wyznaniu wiary: Bóg, który zstępuje, wciela się, przybliża do nas, ukrzyżowany i zmartwychwstały Chrystus, Syn, Duch Święty, Ojciec... są to Osoby, które dają nam życie, to prawdziwe życie. Musimy przenieść te słowa wiary, od ust do serca powtarzając: "Wierzę, wierzę, wierzę". Dzięki temu wiara stanie się pokarmem życia: zostaniemy nakarmieni czymś wartościowym, czymś, co mieszka w nas i napełnia duszę. I tak powoli, gdy "Wierzę" trafi do serca, gdy stanie się oddechem naszych serc, poczujemy pragnienie, by dawać świadectwo wszystkim, by mówić, że „Wierzę w Boga" jest życiem piękniejszym, bardziej prawdziwym, bardziej promiennym, bardziej spokojnym! Wiara jest prawdziwym bogactwem życia!
źródło: Wspólnota Cenacolo

środa, 10 października 2012

Przesłanie Matki Elviry

Wyjść naprzeciw wszystkim bez względu na różnice.
Już od jakiegoś czasu, jako wspólnota czujemy wyraźne wezwanie do głoszenia i świadczenia o żywej obecności Jezusa pośród nas.
Również dzisiaj są tłumy głodnych, którzy szukają Jezusa, którzy chcą Go słuchać. A On prosi nas, jako apostołów, abyśmy to my ich nakarmili, to jest dali siebie, połamali siebie jak chleb na stole świata, który cierpi głód nadziei, radości i pokoju.
Prawdziwa misja oznacza wyjść do innych i uczyć się od każdego, dać wychowywać nasze serce, pozostawić aby ono wibrowało, ponieważ czasami nasze serce jest jak z kamienia, lodu, tylko z myśli i planów. Prośmy Pana, aby umożliwił nam nieść radość dla tych, którzy czekają na nas, Prośmy, aby uczynił nas pokornymi i konkretnymi świadkami Jego miłości, aby historia miłości i wierności jaką On zaczął rozwijała się i przynosiła owoce tam, gdzie tchnienie Jego Ducha zaprowadzi nas.
Wiara nie oznacza życia tylko dla siebie, ale oznacza dawanie innym. Pierwszym warunkiem, aby być misjonarzami jest zapomnieć o sobie. Kochać oznacza służyć, dać życie, myśleć w pierwszej kolejności o innych, mieć oczy serca, które widzą potrzebę bliźniego. Oznacza stracić swoje życie, stracić w sensie oddania go dla tych osób, do których miłość Boga posyła cię. W rzeczywistości oznacza to odnaleźć życie w tych, którym służymy, ponieważ On oddaje stokrotnie: to, co dajesz innym, nawet jeśli jest to tylko jedna kropla, zostanie pomnożone. Bóg dał nam pragnienie, aby zrobić coś dobrego dla innych, ponieważ to dobro zostanie nam stokroć oddane i tak świat się zmieni: miłość, którą dajemy jest prawdziwym uśmiechem życia! Pan wynagrodzi nas, nawet jeśli daliśmy tylko jedną szklankę wody z miłością, szklankę wody jednemu z najmniejszych i najbiedniejszych. Dzisiaj najuboższym nie jest tylko włóczęga albo żebrak. Być może bardziej ubogimi są ci, którzy ufają tylko sobie, którzy wierzą tylko w to, co mają, co robią, którzy szukają szczęścia w rzeczach materialnych.
Nie róbmy więc różnicy między ludźmi, jeśli jest jakiś gest miłości do zrobienia, to wykonajmy go! Starsi, młodzi, dzieci, chorzy i zdrowi, bogaci, biedni... Osoba ludzka jest obliczem Boga na ziemi: wyjdźmy do człowieka naszego czasu i zanieśmy mu Boga, który jest szukany i dziś zbyt wiele razy nigdy niespotkany.
Ale musimy wyjść naprzeciw każdego... jeśli możemy. Musimy pragnąć dać miłość, nadzieję, odwagę, pewność siebie. Zobaczycie, jak staniemy się silni w wierze, ponieważ im więcej damy, tym bardziej będziemy przekonani, że to co mówimy jest prawdą, życiem, radością! Służba, dobro, które uczynimy, to Ten, który żyje w nas i mieszka także w ludziach, dla których coś zrobimy z miłością, których obejmiemy, którym pomożemy poprzez rozmowę, służbę czy chociaż prosty uśmiech.
źródło: Wspólnota Cenacolo

czwartek, 27 września 2012

Przesłanie Matki Elviry

„Stać się przyjaciółmi w wierze”
Kroczymy drogą wiary, aby nasza wiara przynosiła owoce. Owocem wiary jest miłość, miłość miłosierna. Wiara to nie tylko wierzenie w Boga i trzymanie rąk w kieszeni nic nie robiąc, modlenie się, pozostawanie być może wiele godzin na adoracji, a potem zapominanie, że Bóg, do którego się modlisz jest Bogiem, który daje siebie tobie, że jest Bogiem, który "brudzi swoje ręce” kochając nas. Modlitwa, jeśli jest prawdziwa jest pokarmem dla wiary, która staje się wtedy miłością miłosierną w służbie.
Również i ty powinieneś dać siebie bratu, „ubrudzić sobie ręce" podczas służenia innym. Jeśli tego brakuje, brakuje radości życia. Aby służyć, dawać, można rozpocząć od zwykłego uśmiechu, słowa, spotkania, pojednania się, wysłuchania kogoś. To są te małe rzeczy, które przynoszą radość naszym sercom i naszym braciom, małe rzeczy, które zbyt często robi się za późno. Co jakiś czas weryfikujemy naszą wiarę, spoglądając na nasze życie. Jeśli wiara jest prawdziwa życie się zmienia, ty czujesz się inny. Jeśli jeszcze wczoraj byłeś długo obrażony z powodu jakiejś uwagi lub nagany, dzisiaj dzięki wierze ten okres czasu, który wypełniony był smutkiem, osądem, zatwardziałością zmniejsza się coraz bardziej. Wiara jest drogą, na której chwile, które były pozostawione złu, osądowi, ciemności skracają się! Wiara wypełnia światłem każdą przestrzeń życia. Ale jeżeli ktoś wierzy, że dzieje się to automatycznie, jak przyciśnięcie klawisza komputera, to się myli! To nie tak! Pan idzie z nami i zna całą naszą historię, wie bardzo dobrze, co nas hamuje w życiu i co nas przygniata. I tylko on ma tę cierpliwość, aby uśmiechać się do nas i trzymać za rękę mówiąc: "Przyjdź do mnie teraz, w tej chwili gniewu, zamknięcia, przyjdź do mnie, a ja przetnę te macki śmierci, które cię trzymają" i to nie wszystko... On uwalnia nas, że możemy na koniec mówić do siebie: "Popatrz jak miło nie być już obrażonym, jakim darem jest przebaczenie, jaki pokój przynosi pójście naprzód ponad czymś, ile radości daje uśmiechanie się".
Zastanówmy się wspólnie jeszcze raz: dlaczego jest tak trudno nam się pogodzić? Dzieje się tak, gdyż uruchamiamy mózg. Mózg to "szara materia", która nie wie, gdzie jest pełnia naszego życia i wolność. Powinno się budować przyjaźnie wierne, prawdziwe, pewne, w których jeden może liczyć na drugiego, gdzie znacie się w prawdzie, jesteście przyjaciółmi i przyjaciółkami w wierze. Musimy wczuć się w sytuację drugiej osoby ze współczuciem, miłosierdziem i miłością. Powinniśmy pozostawić głowę i słuchać serca. Wiem, że to nie jest łatwe, i ja mówię przede wszystkim to samej sobie. Jest długa droga z głowy do serca i w jakiejkolwiek sytuacji się znajdziemy powinnyśmy właśnie dlatego nauczyć się zatrzymać. Głowa sprawia, że pragniemy ucieczki. Kiedy jest ciemno, zamieszanie, burza, deszcz, wiatr, który chce nas porwać daleko wytrwaj, a Bóg przyjdzie i ciebie uwolni! Nigdy nie podejmuj decyzji z głową, kiedy jesteś w trakcie burzy – burzy myśli na przykład, bo to jest ucieczka. Później te problemy znajdziemy przed sobą przez całe życie. Musimy pozostać w czasie próby, posłuchać swojego serca, które mówi : "Nie poddawaj się, bądź wytrwały, odwagi, z Bogiem dasz radę!". Wtedy wyjdziemy z tego z pożytkiem, z większą siłą wiary, z większym zaufaniem do siebie, z większa wiarą w Boga, ponieważ w trakcie burzy zainterweniowała siła Boża. Potem powróci pokój, będziemy czuli się silniejsi, wolniejsi, bardziej pokorni i lepsi, na pewno o wiele lepsi i zdolniejsi do miłości.
źródło: Wspólnota Cenacolo

niedziela, 27 maja 2012

Przesłanie Matki Elviry

"Niewiasto, oto syn Twój!"
(J 19,26)
Chcemy zaufać Maryi, która powiedziała "tak", "tak" całkowite i bezwarunkowe wobec Ojca, i która stała się Matką Syna Bożego i ludzkości. Ona to przyjęła nas pod krzyżem, gdy Jezus wskazując na Jana powiedział jej: "Niewiasto, oto syn Twój!". W osobie Jana był obecny każdy z nas, który ma dać osobistą odpowiedź Maryi. Ta kobieta jest chwałą nieba i ziemi, ponieważ była najbardziej pokorna, najbardziej krucha i najbardziej bogata w wierze.
Ile razy Maryja musiała zaufać, że On wie, czego potrzebujemy, i że nigdy nas nie zawiedzie! Nikt tak jak ona nie dał odpowiedzi, tak bezwarunkowej i całkowitej Bogu. Powinniśmy zbliżyć się do Maryi, jako wzoru, ponieważ ona żyła wspaniale jako kobieta: była całkowicie córką Ojca, matką Syna, Oblubienicą Ducha Świętego, a więc dziewczyną, która wiedziała, jak przeżyć rolę jako córka, matka, żona, a następnie służebniczka Boża. Bóg szuka kobiet tego "kalibru", z sercem tak wolnym, uważnym, otwartym na miłość, które potrafią odzwierciedlać serce Boga w sercu braci.
Kobieta jest zawsze tą, która potrafi kochać ponad wszystko i wszystkich, ponieważ został stworzona, aby objawić miłość Boga Ojca, aby pokazać swoją zdolność do macierzyństwa i bycia darem dla innych. Kobieta, która nie ofiaruje swojego życia w darze, umniejsza się, pokazuje upadłość przed wszystkimi, bo narodziła się, jako dar dla wszystkich. Nie mogę myśleć o egoistycznej kobiecie, to nie jest jej tożsamość, jej pochodzenie. Jej istotą jest być miłością, czułością, przebaczeniem, miłosierdziem, współczuciem, wiernością, przyjaciółką, siostrą, matką, małżonką całej ludzkości. Kobieta, która odkryje samą siebie, jej rolę, tak ważną, posiada w sobie bogactwo bez końca, staje się źródłem życia i błogosławieństwa. To, dlatego Maryja jest dla nas przykładem, naszym wzorem. Powinniśmy na nią spoglądać, ponieważ w niej znajdujemy nasze najpełniejsze urzeczywistnienie się, to, co Bóg zawsze uważał za kobietę.
Spoglądać na nią oznacza patrzeć na jej Syna Jezusa, żywego i zmartwychwstałego w codziennym życiu. To oznacza także pełnię życia wiecznego. Maryjo, Matko Zmartwychwstałego, prowadź nas kobiety do odkrycia naszej wielkości.
Matka Elvira
źródło: Wspólnota Cenacolo

wtorek, 10 kwietnia 2012

Przesłanie Matki Elviry

Wielkanoc 2012


Z każdym dniem jestem coraz bardziej szczęśliwa, że istnieję, że urodziłam się i jeszcze bardziej zadowolona, że Pan postawił mnie w takiej sytuacji, że nie musze się martwić o samą siebie. Nigdy nie miałem w życiu zbyt dużo czasu, aby myśleć o sobie, jak się czuję, czy jestem szczęśliwa czy smutna, dobra czy zła. Musiałam zawsze dbać o innych i uświadomiłem sobie, że to oni byli moim rozwojem, jako człowieka, chrześcijanki i zakonnicy.

Już od wielu lat jestem szczęśliwą oblubienicą Syna cieśli z Nazaretu, też z zawodu stolarza i każdego dnia, krocząc wraz z Nim w wiecznej nowości życia i radości, dkrywam, że służyć znaczy królować. Nie istnieje królestwo bardziej atrakcyjne, większe, piękniejsze, bogatsze, niż serce człowieka. Będąc w służbie ojcowskiego serca Boga, służbie człowiekowi, naprawdę doświadcza się przywileju królowania. Odkryję wam sekret, aby panować, aby przezwyciężyć zmęczenie, wyczerpanie, depresję, lęk: odwróćmy się i podajmy dłoń komuś, kto cierpi bardziej od nas. Jest wielkim darem dla nas mieć ubogich wśród nas, a kiedy mówię ubogi, myślę o ojcu, mężu, żonie, bratu, by móc zawsze wyjść poza nasze ograniczenia, aby przekroczyć próg naszego zmęczenia. Tylko przeżywając konkretne doświadczenia, naprawdę „znajdzie życie, ten kto je traci”.
Często mówię do chłopców i dziewcząt ze Wspólnoty, do moich współpracowników i przyjaciół, że nawet nasz grzech nie powinien przeszkodzić nam, by kochać. Czasami czujemy, że stoimy w miejscu, że jesteśmy ubodzy, niekompetentni, ponieważ kontemplujemy nasze rany, zatrzymjemy się na nas samych, zamiast starać się powierzać je w prawdzie Panu, by wybawił nas od ciężaru naszych grzechów i posłał nas na świat jako apostołów, dla głoszenia Jego Zmartwychwstania.

Świat oczekuje, wczoraj i dziś, głoszenia Wielkanocnego przesłania nadziei, radości z tego, że śmierć została na zawsze zwyciężona, że Człowiek w wolności ofiarował samego siebie i zapłacił okup za wszystkich. Bóg oczekuje dzisiaj naszego „tak”, by echo tego przesłania dotarło do wszystkich, bogatych i biednych, nauczycieli i analfabetów, dobrych i złych, mężczyzn, kobiet i dzieci...
Nie ważne kim byłeś do tej pory, twoja przeszłość, twoje grzechy: dziś masz możliwość, którą Bóg ci daje, byś zmartwychwstał i był nowym i wolnym. Mówię wam to jako świadek, jako kobieta, która kontempluje od lat siłę potężną, cichą i pełną światła zmartwychwstania Chrystusa, które wciąż dzisiaj uwalnia od śmierci młodych ludzi, rodziny, dzieci... która nadal leczy chorych, daje wzrok wiary ślepym, przywraca zaufanie tym, którzy je stracili. Jezus zaprasza nas do doświadczania Jego zmartwychwstania, aby stawać się nosicielami nadziei, reflektorami światła na świecie, by On stał się bardziej widoczny, namacalny, bardziej obecny na ziemi poprzez nasze życie, nasze powołanie, nasze „tak”.

Niech Maryja, Gwiazda Zaranna, która kontemplowała sercem pełnym radości jutrzenkę wielkanocnego poranku, pomoże nam zobaczyć w oczach naszych i naszych braci oślepiający blask Zmartwychwstania Jej Syna.

Szczęśliwej Wielkanocy!

źródło: Wspólnota Cenacolo

piątek, 30 marca 2012

Przesłanie Matki Elviry

Najdrożsi i ukochani przyjaciele. Zostałam bardzo poruszona przesłaniem Ojca Świętego na Święta Wielkanocne! Jest ono dla nas, żyjących we Wspólnocie, bardzo pomocne, ponieważ również i my w tym roku pragniemy uczyć się przeżywać wielki dar prawdziwej przyjaźni z Bogiem oraz przyjaźni między nami.

Łączymy się w tym czasie z wami z wielką radością i życzymy wszystkim dobrego przeżywania okresu postu złożonego z naszych niewielkich wyrzeczeń, ale także wielu bożych niespodzianek. Miejmy otwarte serce na wszystko, co Pan pragnie nam ofiarować! Przeżyjmy więc dobrze ten wyjątkowy okres, okres postu. Kościół przez wszystkie lata prowadzi nas szlakiem śmierci i Zmartwychwstania. Towarzyszy nam w tej podróży prowadzącej do spotkania światłości Zmartwychwstania Pana Jezusa, przechodząc przez jego ból i śmierć dla miłości. Jezus ukrzyżowany, umęczony, upokorzony, poddany naszej niegodziwości, z opuchniętą twarzą.... Stojąc tam, naprzeciw niego, staniemy się lepsi, łagodniejsi, bardziej miłosierni, spokojniejsi, przylgniemy bardziej do miłości. Tego roku spróbujmy przeżyć okres wielkiego postu tak: spójrzmy głęboko do naszego wnętrza, gdyż właśnie tam, a nie na zewnątrz ukryty jest problem. W krzyżu jest prawda. Starajmy się więc być bardziej zjednoczonymi między sobą, słuchającymi siebie wzajemnie, aby, jak wskazał nam Papież, przezwyciężyć w ten sposób wszelkie pokusy złego, które pragnie podziału i zniszczenia życia. W tym szczególnym dla wiary okresie dajmy sobie  więcej czasu na kontemplację krzyża, aby pojąć głęboko ogromną miłość Bożą, która w Jezusie się narodziła, umarła i zmartwychwstała. Zwłaszcza w chwili, gdy ciężary życia nas uciskają i jesteśmy kuszeni aby się zniechęcić i ulec złu, trwajmy pod Krzyżem. Tylko tam znajdziemy pokój dla naszego umysłu, a Jego pokój uzdrowi nas z wielu złośliwości, które tak wiele razy raniły nas w naszej przeszłości. Tylko tam, w Swojej obecności, Jezus nauczy nas stać w ciszy i pojmiemy znaczenie prawdziwej miłości, potrafiącej przemieniać nasze codzienne krzyże w wiarę i w nowe życie. Postarajmy się przeżyć ten okres przemiany będąc zasłuchanymi w Jezusa. On mówi poprzez nasze życie wewnętrzne: dotyka nas, uzdrawia, sprawia, że wzrastamy i dojrzewamy. Musimy tylko utkwić spojrzenie na Tym, który z krzyża kontynuuje kochać i przebaczać, aby dać nam siłę do zmiany.
Niech Pan Życia razem ze Swoją i naszą Matką Maryją da nam wiele radości i pokoju w tym okresie Wielkiego Postu. Niech światło Jego zmartwychwstania prowadzi i wspiera nasze kroki prowadzące do spotkania z Nim.

źródło: Wspólnota Cenacolo


 
Matka Elvira była obecna 2 marca w Medziugorje w czasie objawienia Matki Bożej dla widzącej Mirjany
PS fot: Danuta Lis. Dziękuję

środa, 8 lutego 2012

Przeslanie Matki Elviry

Życie piękne i prawdziwe realizuje się w rzeczach małych
Szczęście rodzi się z rzeczy drobnych
Każdy z nas szuka prawdziwej przyjaźni: prawdy, jedności, szczerości, miłości. Włożył to pragnienie w nasze serca sam Pan Jezus. On umieścił w nas także tęsknotę za dobrem, pojednaniem, pragnieniem kochania, przebaczaniem, powstawaniem na nowo z radością. Życie piękne i prawdziwe realizuje się w rzeczach małych. Chłopcy i dziewczyny we wspólnocie są szczęśliwi, ponieważ odkrywają, że są dobrzy. Każdy z nas otrzymał wielki dar, jakim jest sumienie, które mówi nam prawdę. Nawet jeżeli jesteśmy źli, możemy temu zaradzić, gdyż sumienie mówi nam co robić: poprosić o przebaczenie! Wszyscy popełniamy błędy i jest to naturalne, ale nie musimy obrażać się, trwać w żalu, złości, pragnąć zemsty.

Nasza wspólnota jest miejscem, gdzie życzymy sobie dobrze pośród naszych słabości, ponieważ każdy się myli i nikt nie ma prawa wytykać nas za to palcem. Kiedy przychodzimy do Cenacolo dajemy nasze “niewiele”, nie patrzymy na to, kto jest lepszy, kto bardziej inteligentny, kto więcej pracuje... żyjemy wspólnie z tym, co nas upokarza, z naszymi błędami, słabościami, upadkami i zostawiamy to wszystko Bogu, aby to On nam pomógł, przebaczył, zjednoczył, czyniąc z nas Swoją Rodzinę. Ile razy zdrada dotknęła naszych młodych, jak wiele ukrytych łez było wylanych: z tego narodziły się lęki, uczucia niemocy, samotność, nieśmiałość. Aby sprawić, że młodzi będą szczęśliwi wystarczy pomóc im spotkać to, czego tak naprawdę szukają: pokój, prawdę bez żadnych masek, siłę aby żyć dobrze, pokorę, wzajemną cierpliwość, zdolność przebaczania.... jednym słowem chrześcijańskie życie.

 Chłopcy i dziewczyny z Cenacolo doświadczyli, czym jest trud pracy, miłosierdzie Boga, miłość, prawdziwa przyjaźń, szacunek. Poznali się, pomagali sobie, przekonali się, że życie nie jest tylko tym, czego doświadczali przed wspólnotą. Spotkali oni innych młodych, z podobną przeszłością, a jednak życzących im bezinteresownie dobrze, pomagających i walczących za drugich, aby nie wrócili do ciemnej przeszłości. To wszystko jest przyjaźnią! Być może nawet bez większego zastanawiania się narodziła się w nich miłość do życia - poprzez myślenie o innych, Bóg dał im nową miłość do życia. Uczmy się więc od młodych, że naszym prawdziwym dobrem, szczęściem nie są doznania, uniesienia, ale bycie lojalnymi braćmi i siostrami, bez ambicji, że zajdziemy niewiadomo dokąd, opłacając to samotnością! Szczęście rodzi się z rzeczy drobnych, prostych, które sprawiają, że serce czuję sie dobrze.

źródło: Wspólnota Cenacolo

piątek, 20 stycznia 2012

Przeslanie Matki Elviry

CZAS SPOJRZEĆ W GŁĄB SIEBIE

Czas spojrzeć w głąb siebie i stać się prawdziwymi przyjaciółmi między nami.
Aby móc być prawdziwymi przyjaciółmi trzeba poznać dogłębnie samych siebie, odkryć kim jesteśmy i mówić o tym całkowicie szczerze. Musimy zdemaskować naszych idoli: egoizm, pychę, wywyższanie się, obojętność, którzy nas pożerają od środka i suma sumarum sprawiają, że czujemy sie samotnie. Musimy odkryć swoją wielkość, jako mężczyźni i kobiety, którzy są zdolni do kochania z delikatnością, dobrocią i miłosierdziem. Wszyscy pragniemy, aby był ktoś, kto nam życzy dobrze, z kim możemy zaprzyjaźnić się tak, że będzie gotowy poświęcić się dla nas. Jeżeli jednak nie odkryjemy tego, kim jesteśmy, będziemy żyli jedni obok drugich bez wzajemnego poznania siebie i bez miłości.
Dialog jest niezastąpionym instrumentem w każdej relacji. Aby nauczyć się kochać należy nauczyć się rozmawiać i prawdziwie poznać siebie. Bez możliwości komunikowania się czujemy się samotni i opuszczeni. Bez dialogu nie zostaje spełniony podstawowy warunek do zbudowania dobrej, trwałej i opartej na miłości relacji. Jak możemy powiedzieć, że kochamy żonę, dziewczynę, dzieci, przyjaciela, osobę starszą, jeżeli nie utrzymujemy relacji pomiędzy osobami? Jeżeli ktoś odrzuca i ucisza tego, z kim rozmawia, to nie zrozumiał nic z życia sercem i nie ma wewnętrznej wolności. Kto nie pragnie, aby w jego sercu rozpaliła się prawdziwa miłość nie może powiedzieć, że kocha. Wartość osoby mierzy się miłością, jaką jest w stanie dać innym, miłością konkretną, zapominającą o sobie, będącą darem dla innych. Przyjaźń potrzebuje zrozumienia, otwartości, bezinteresowności, stałości, wierności. Tak postępując będziemy w stanie mniej osądzać, patrzyć na różne sprawy nie tylko z naszego punktu widzenia, odkryć w innych ich wyjątkowość. Wielu z nas boi się zmienić nasze kamienne serca na serca pulsujące życiem. Lękamy się odkryć, że nasze serce bije, cierpi, kocha, raduje się, płacze. Kto ma odwagę dać się uzdrowić miłości Boga, zawsze otwartego na nas, jest gotowy na wielkie gesty solidarności, przyjaźni i miłości.
źródło: Wspólnota Cenacolo

poniedziałek, 19 września 2011

Przeslanie Matki Elviry

Październik


Wszyscy lubimy otrzymywać listy, pozdrowienia, pocztówki … Bóg zna naszą tęsknotę żeby być kochani, żeby ktoś o nas pamiętał; nasze pragnienie, aby poznać tajemnicę życia; życia, które wiele razy przysparza wiele trosk i problemów. Bóg to wszystko zna, więc postanowił wysłać nam „list” na każdy dzień. Pamiętajmy o tym! Słowo Boże jest „listem” Jego miłości i On go nam posyła każdego dnia. Biada, gdyby spowszedniało nam Słowo Boże, stracilibyśmy smak życia i całą resztę, włącznie z pięknem międzyludzkich relacji; inni ludzie nie mogą zaspokoić naszego pragnienia miłości! Prawdziwa miłość wytryskuje z Bożego Serca i tylko On czyni nas zdolnymi do: szczerego zaangażowania w trudne sprawy bliźnich, do głębokiego współczucia, do intensywnej modlitwy, do poświęcenia, do pozbycia się pychy i wygody. Czytając ten Boży „list”, który Bóg posyła nam każdego dnia, jako nasz Ojciec, Stwórca, Pasterz, „Światło”, otwiera się przed nami świetlista droga, wyłożona wieloma przesłaniami, każdy z nas w sytuacji, w, której się znajduje, otrzyma: odpowiedź, propozycję, zaproszenie … wszystko to, co pragniemy otrzymać z ludzkiego punktu widzenia.

Jest pewna liturgiczna antyfona, w, której znajdujemy słowa: „Wy jesteście ludem odkupionym, głoście wielkie dzieła Pana, który powołał was z ciemności do Swego cudownego światła”. Nie mówi: „będziecie, … jeśli się nawrócicie, … jeśli będziecie dobrzy”, ale mówi: „Wy jesteście( dziś) ludem odkupionym”! My zostaliśmy odkupieni, Jezus nam towarzyszy i On nas podtrzymuje, obecny w sakramentach i Swoim słowie a więc idźmy i ogłaszajmy Boże dzieła. W ten sposób przesłanie naszej wiary przemienia się; skostniałe reguły stają się żywa osobą, ludzką egzystencją, zbawieniem ludzkości, konkretnymi faktami. Przyjmijmy zaproszenie błogosławionego Jana Pawła II, aby kontemplować Jezusa, Słowo, które stał się Ciałem, Boga w Jego ludzkiej naturze! Postanówmy, aby nie tracić okazji i chwil, by ofiarować światu dobro.

Zawsze prośmy Maryję, aby modliła się za nas do Ducha Świętego, abyśmy głosili Boże dzieła z radością … używajmy słów, aby głosić prawdziwe i wieczne rzeczy, aby głosić życiowe prawdy. Trzeba głosić je z uśmiechem, sposobem życia i modlitwy - modlitwa sama w sobie jest przesłaniem; aby pokazywać wszystkim, że szukam w życiu czegoś więcej, że szukam Tego, który jest źródłem wszystkiego, sensem i pełnią wszystkiego, co istnieje. Oto, dlaczego Eucharystia pozwala nam żyć każdego dnia, ona pozwala realizować się w życiu, przynosi uzdrowienie, wolność i zbawienie. To nie jest coś, to jest Osoba, żyjący Jezus Chrystus nosi w sobie całą ludzkość. Eucharystia budzi pragnienie ciągłej modlitwy, która widać w oczach, na pobrudzonych rękach, także tych ubłoconych podczas pracy w ogrodzie; modlitwy żywej także w chwilach cierpienia, kiedy On, Jezus posila nas Swoim Ciałem i oczyszcza nas Swoją Krwią, wchodzi do naszego wnętrza. On daje nam to wszystko, ponieważ wie, że w naszym życiu w naszej historii obecne są chwile cierpienia, niezrozumienia, zamieszania, mgły, bólu, choroby, zdrady. On dał nam samego siebie, abyśmy mieli siłę do dźwigania krzyża, ale też abyśmy znaleźli radość, tą prawdziwą, która zwycięża świat, tę radość, która jest w planach Ojca dla zbawienia ludzkości. Musimy zakochać się w Eucharystii, ogromnym darze Boga dla Ludzkości.

sobota, 11 czerwca 2011

Przesłanie Matki Elviry

Przyjdź Duchu Święty, zstąp na nas przez Maryję!

Duch Święty jest Tym, który na nas zstępuje, ale ile miejsca Mu pozostawiamy, aby mógł działać w naszych sercach, w naszej historii?
Pomyślcie, zanim obudziliśmy się tego poranka, On sprawił, że zabłysło światło, wzeszło słońce, przyodział w kolory naturę; jesteśmy całkowicie pozbawieni miłości, dlatego to wydaje się nam niemożliwe i tak patrzymy na Boga przez pryzmat naszego smutku, naszej małostkowości, naszego egoizmu i naszych lęków. Ponieważ nie rozumiemy, że On jest ciągłym uśmiechem, jest wieczną radością, które pragną zagościć w naszym życiu! Pan nie chce opóźnić chwili, kiedy będziemy mogli Go poznać, ale jest Duch Święty, On, Jedyny może uleczyć nas i uzdrowić, pomóc uczynić miejsce dla Boga w naszym sercu; dlatego musimy prosić Go o wiarę.
Bycie stworzeniami inteligentnymi, wolnymi, posiadającymi wolną wolę, to rzecz najpiękniejsza na świecie, ale tylko wtedy, gdy żyjemy w prawdzie, to znaczy, gdy „przeglądamy się” w Bożym życiu, w Jego Słowie, w Duchu Świętym to wtedy możemy osiągnąć pełnię. Pozwólmy ogarnąć się tej światłości, temu ogniowi, tej miłości, temu pokojowi: to wszystko, czego potrzebujemy, to Duch Święty, On pragnie obdarować nas nadzwyczajnymi darami. Duch Święty pragnie działać w nas, aby przemienić nasze serca, przeszłość, głębię, naszą historię. Nie wstydź się siebie więcej, nasze błędy, nasze grzechy,; Duch Święty może uczynić nas nowymi stworzeniami zstępując do wnętrza naszych ran. Niech każdy z nas mocno pragnie, aby Go wzywać: nie bądźmy niemi i obojętni wobec Niego.


Duch Święty pragnie zmieniać nas zaczynając od miejsc gdzie zostaliśmy zranieni, musimy Mu tylko pozwolić zstąpić i działać.

Duchu Święty potrzebujemy ognia, Twojego żaru, aby nas rozgrzał, poślij go z Twoim światłem w tą pustkę, ciemność, które są jeszcze w nas; poślij Twoje światło, bo chcemy być kobietami mężczyznami pełnymi pogody ducha, pokoju, ufności, zdolnymi uśmiechać się, rozmawiać, prosić o przebaczenie, dlatego, że tylko Ty możesz zstąpić na nas i obudzić w nas tęsknotę za spotkaniem z Tobą i dobrem.
Przyjdź Duchu Święty, zstąp na nas przez Maryję! 

Źródło: Wspólnota Cenacolo      

sobota, 15 stycznia 2011

Przesłanie Matki Elviry

Styczeń

Żyję w coraz większym przekonaniu, że jedynym źródłem życia jest Bóg. Z tego źródła Światła jesteśmy zrodzeni. Chociaż nie jesteśmy tego świadomi, jesteśmy objęci miłością Boga, która obejmuje całą naszą historię; każdy oddech jest tchnieniem Boga w nas. To spotkanie, które dziś przeżywamy z Bogiem, który objawił się spontanicznie w „pełni” czasu przez Słowo Ojca zwane Jezusem z Nazaretu, mówi nam dziś, że nasza historia jest kochana przez Boga. Więc dziś mamy możliwość zaczerpnięcia z całej prawdy naszej wiary, by wiara mogła stać się miłością, która jest w drodze, jest ofiarą, dawaniem. Nie wystarczy tylko wierzyć, poznawać Boga umysłem: doświadczenie Boga nie jest tylko w intelekcie, w nauce, ale On jest Miłością, tak zdefiniował Go święty Jan. Bóg objawił się jako dar miłości i poprzez konkretne gesty miłości.

 W tych dniach rozważam szczególnie te słowa: „Kto we Mnie wierzy, nie wierzy we Mnie, ale wierzy w Tego, który Mnie posłał. Przyszedłem jako światło na świat, a kto we Mnie wierzy, nie pozostaje w ciemności”. Mamy pewność, że jeśli wierzymy w Niego, nie pozostaniemy w ciemności: a ciemność jest nie tylko w nocy, ale też gdy jesteśmy niezadowoleni, w naszym zagubieniu, naszych lękach, ucieczkach. Kiedy tego doświadczamy, oznacza, że brakuje nam wiary, że nie wierzymy w Niego, bo On „przyszedł na świat jako Światło”, przede wszystkim światłem dla tego świata, który jest w nas. Mamy Światło w naszym wnętrzu: Słowo Boże. Jezus nie żartuje z nas, On jest Prawdą: jeśli istnieje coś bardziej konkretnego, ludzkiego, głęboko ludzkiego, co pozwala ci zrealizować się w twoim człowieczeństwie kobiety, mężczyzny, to jest to właśnie Słowo Boże. Bo nie jest to tylko Słowo wypowiedziane, ale to jest Życie naszego życia, Ciało naszego ciała: jest istotą naszego bytu, jest drogą prawdziwej wolności. Często zastanawiam się: „Dlaczegóż to mamy jeszcze tak wiele obaw? W jakim punkcie znajduje się nasza wiara?”.

Miłość i Światło Boga usuwają lęk, „w Miłości nie ma lęku”. Miłość rodzi Zaufanie, a Zaufanie rodzi Pokój. Na początek tego roku, odnówmy z radością naszą ufność w Miłości Boga, którą daje nam Maryja: w dzień i w nocy powtarzajmy w naszych umysłach, w naszych sercach i wobec każdej sytuacji, w której żyjemy: „Jezu, ufam Tobie”, ze świadomością, że każda chwila naszego życia jest oświecony przez Jego Światło.

Szczęśliwego Nowego Roku dla wszystkich!

Źródło: Wspólnota Cenacolo

środa, 22 grudnia 2010

Przesłanie Matki Elviry

Źródło: Wspólnota Cenacolo

piątek, 5 listopada 2010

Przesłanie Matki Elviry

Listopad
Święci wskazują nam drogę do prawdziwej radości, prawdziwej wolności. Są to mężczyźni i kobiety każdego czasu i miejsca, którzy znaleźli skarb ich życia: spotkanie z Bogiem, które zrodziło w nich nieskończone energie miłości, intuicje profeckie, ogromną siłę modlitwy i ciszy, cuda i dzielenie, życie przeżyte dobrze.

Dają świadectwo, że nawet, gdy życie mija miłość, z jaką je przeżyli pozostanie na zawsze, jako namacalny znak, jako żywa pamięć tego spotkania, które przemienia życie dając światło innym.

Są nasi starsi bracia i siostry, krewni, ci, którzy należą do prawdziwej ojczyzny, która na nas czeka – życie wieczne w Niebie, którym jest Miłość bez czasu, bez końca, bez ograniczeń.

Ta ich przynależność do „Nieba“ sprawiła, że są mężczyznami i kobietami w pełni wcielonymi w historię, ze stopami na „ziemi”, z rękoma gotowymi do służenia, z pochylonymi plecami, aby kochać i opiekować się, ze wzrokiem pełnym nadziei.

Jakim darem jest mieć wokół nas ślady Świętych z każdego zakątku ziemi i z różnych kręgów życia, bogatych i biednych, mężczyzn i kobiet, starych i dzieci, zakonników, laików i rodziny.

Święci na uniwersytetach i na ulicy, w szpitalach i klasztorach, w miejscowościach bogatych i w tych biednych, w dużych miastach i na pustyni.

Święci, którzy zrobili wielkie dzieła już tutaj na ziemi i inni, którzy żyli w prosty sposób, w ciszy, i to ich życie przeistoczyło się w pełnię obecności Bożej i sprawiła z tych małych mężczyzn i kobiet wielkich i niezapomnianych świadków Miłości, którą przeżyli głęboko i intensywnie.
Świętość jest częścią serca chrześcijanina, przynależy do nas, jest naszym odzieniem, naszym pełnym zrealizowaniem: to jest droga miłości, która staje się darem w prostocie życia, które odnalazło pełnię.

Święci prowadzą nas w drodze życia i mówią nam, że jeśli go nie oddamy Bogu

i braciom jest bez znaczenia! Głoszą świadectwo tego, co przeżyli, że jest więcej radości w dawaniu niż w braniu, i że jedynym prawdziwym sensem życia jest Jezus.


Źródło: Wspólnota Cenacolo

niedziela, 3 października 2010

Przesłanie Matki Elviry

Październik

Być prawdziwymi misjonarzami znaczy nade wszystko „powtarzać” Jezusa.

On był Prawdziwym i Wielkim Misjonarzem Ojca: wyrzekł się Swojej Boskiej natury i przyodział naszą ubogą ludzką naturę, cierpiąc to wszystko, co my: głód, potrzebował snu, był prześladowany, upokarzany …
Musimy najpierw uwierzyć w to Źródło Miłości i Życia, którym jest Jezus z Nazaretu. On nam dał siebie samego i uczynił to dobrowolnie, z radością, odwagą i ogromną miłością.
I my teraz możemy czerpać z Jego życia, aby dawać nasze życie tym wszystkim, których spotkamy.

Wszyscy, więc jesteśmy powołani przeżyć misję, tę ogromną i fascynującą podróż, aby wyjść z własnego ja. Podróż, która darem siebie z miłością. Są i takie osoby, które myślą, że aby być misjonarzem wystarczy tylko wyruszyć w dalekie kraje i pomagać biednym, w rzeczywistości to tylko usprawiedliwianie się; oszukujemy samych siebie i innych, pozostając zamknięci w naszym egoizmie, naszych lękach, w naszych poglądach. I tak czynimy dobro tylko wtedy, gdy w zamian mamy osobiste korzyści, ale to jest ogromna klęska, jest pomniejszeniem naszego człowieczeństwa ze wszystkim darami, które Bóg nam dał.

Pomagamy natomiast naszemu bliźniemu myśląc nie tylko o tym, co robimy, nade wszystko o tym, kim jesteśmy. Być misjonarzem to znaczy wejść w siebie, odkryć nasze życie i przeżyć je w pełni ofiarując je z miłością i z miłości, z delikatnością, z cierpliwością, z radością, z odwagą, z entuzjazmem i z tą pewnością w sercu, że otrzymamy sto, tysiąc razy więcej, … dlatego, że to obiecał Jezus.


Człowiek, gdy tylko liczy na własne siły nie jest w stanie kochać bezinteresowną miłością i dlatego być misjonarzem to „mieć odciski na kolanach”, postawić w centrum własnej egzystencji modlitwę, rozmowę z Jezusem.

Chcemy być misjonarzami, którzy zawierzyli siebie i swoje dzieło Dziewicy Maryi; Tej, która umiała formować i wychować, kochać i służyć, ochraniać i bronić Swojego Syna Jezusa, Pierwszego i Prawdziwego Misjonarza. Ją, Królową Misji prosimy o wstawiennictwo dla Matki Kościoła i jego powszechnego powołania misyjnego w dzisiejszym świecie.

Matka Elvira
Źródło:Wspólnota Cenacolo

sobota, 11 września 2010

Przesłanie Matki Elviry

Wrzesień

Jestem tu z cała moją ludzką biedą, ale moje serce jest przepełnione miłością. W życiu zrozumiałam to, że miłość jest wszystkim, zawsze i wszędzie. Nawet wtedy, gdy znajdujemy się pośród wielu trudności, gdy doświadczamy „ciężaru” słabości musimy ożywiać miłość wewnątrz, na zewnątrz i wokół nas. Jesteśmy dziećmi Ojca, który jest źródłem miłości: Bóg jest Miłością. Aby pokazać nam, że Miłość nie jest myślą, jakąś ideą czy tylko sentymentem, ale jest konkretnym gestem, jest rzeczywistym darem, Bóg ukazał się w człowieczeństwie Jezusa Swojego Syna, człowieka tak jak my’; my widzieliśmy Miłość „ z krwi i kości”, słyszeliśmy i spotkaliśmy Ją; Miłością jest życie Boże, które w Jezusie zostało nam dane. Czasem, któryś z chłopców mi mówi: „Elvira, mówisz nam często, ze spotkałaś Jezusa, a ja nigdy Go nie spotkałem!” A ja mu odpowiadam: „ Czy pamiętasz, jaki byłeś, gdy wstępowałeś do Wspólnoty; pełen lęku, nikczemności, zła, ze smutkiem w oczach, pragnąłeś umrzeć, a teraz popatrz na siebie: potrafisz uśmiechać się, służyć innym, masz oczy pełne blasku, dlatego, że Jezus jest w tobie i cię przemienił. Jesteś nowym stworzeniem w Chrystusie i On żyje w tobie!” Doświadczamy żywej obecności Jezusa w naszym życiu, które się zmienia, które zmartwychwstaje mocą Jego miłości do nas. Nawrócenie, prawdziwa zmiana, która dokonuje się w mas jest najkonkretniejszym znakiem obecności Boga:, jeśli wyjdziesz Mu na spotkanie, jeśli pozwolisz ogarnąć się Jego miłości, zmienisz się, staniesz się nowym człowiekiem! Dzisiejszy świat ma ogromną potrzebę, aby zobaczyć, że wiara jest prawdziwą radością życia. Dlatego chciałabym powiedzieć wam młodym, że musicie życiem świadczyć o prawdziwej radości! Jeśli nie umiemy być radośni, utraciliśmy naszą młodość, zestarzeliśmy się wewnętrznie. Niestety dziś wielu młodych jest pełnych smutku i samotności - znacie to, bo widzicie każdego dnia! My jesteśmy tymi, którzy muszą rozpocząć nowe życie, nie tylko dla nas samych, ale tez dla innych! Jeśli stoimy w miejscu, siedzimy sobie wygodnie, czekamy ciągle na innych nie idziemy do przodu wręcz przeciwnie cofamy się. Musimy natomiast mieć odwagę, aby powstać, ruszyć miejsca do przodu, pójść za głosem nadziei, która żyje w nas. Pozostali zaczną nas naśladować widząc radość, którą mamy w sercu, którą także oni poszukują.


Dziewczęta i chłopcy, młodzi, rodzice, rozpocznijmy nowe, prawdziwe życie! Jezus jest Prawdą i musimy nauczyć się prawdy rozmawiając z Nim na modlitwie. Jeśli Jego spotkałeś żyjesz w prawdzie i jesteś wolny! A wiec młodzi musimy wyzwolić się, zostawić wszystko, aby wykrzyczeć: „Jezus żyje, Jezus żyje, jest tu miedzy nami!” Musimy Go głosić dzień i noc. Spróbujmy! Tak staniemy się jedną rodziną, która jest zjednoczona wiara w Niego: ty czyń dobro mnie, a ja tobie i ci, którzy jeszcze nie wierzą obserwując nas, powiedzą: „ Patrzcie na nich jak oni żyją w zgodzie, jak się szanują, jak są szczęśliwi i wolni.” I tak powoli oni widząc naszą prawdziwą i odważną wiarę, powstaną i rozpoczną razem z nami drogę do Jezusa.

Teraz wybaczcie mi, czasami, kiedy mówię brakuje mi słów, a więc nauczyłam się od dzieci ich języka: „ ta – ta – ta – ta – ta …”. Jakże piękne jest życie, nawet wtedy, gdy nie jesteśmy w stanie wypowiedzieć wszystkiego ustami, pozostaje miłość, a miłość jest czymś konkretnym, jest jeszcze uśmiech, spojrzenie, uścisk dłoni i otwarte, aby przytulić ramiona. Miłość, to słowo, które przemawia zawsze!


Źródło: Wspólnota Cenacolo
Zdjęcie: Festiwal Młodych w Medziugorje

piątek, 23 lipca 2010

Przesłanie Matki Elviry - lipiec

Ostatnio, kiedy słyszę, że ktoś modli się odmawiając lub śpiewając „Wierzę w Boga”, rozbrzmiewają we mnie mocnym echem słowa tej modlitwy, czuję wibracjię w głębi duszy. Gdy mówię „Wierzę”, serce uspakaja się, rozpagadza, wzmacnia się w pewności, że moje życie i życie Wspólnoty są w dobrych rękach: wierzę w Boga Ojca, wierzę w Jezusa Chrystusa, wierzę w Ducha Świętego... Te słowa mówią prawdę o naszym życiu, a tą prawdą jest wiara: to w opieraniu się na Kimś, w zaufaniu do Niego nasze życie doświadcza tego pokoju, który rodzi się z pewności, że byliśmy od zawsze upragnieni przez Boga Ojca Stworzyciela, jesteśmy stale odnawiani i odkupiani przez Syna Zbawiciela, obejmowani i prowadzeni każdego dnia przez Świętego Ducha Miłości.


W każdej sytuacji życia, musimy pozwolić, by to słowo wypływało z duszy i stawało się tchnieniem naszych serc, pokarmem dla naszego życia od wewnątrz: w radości wierzę, w smutku wierzę, wierzę w zdrowiu, w chorobie, w czasie świetła i w chwilach ciemności, wierzę... wierzę... wierzę!

„Wierzę” to jest głoszenie, które powinno zamieszkać nasze istnienie, być zakorzenione głęboko w sercu, by iść na cały świat i my jesteśmy tymi, którzy powinni je nieść: nasze odrodzone życie ma głosić i dawać świadectwo, że Ojciec istnieje, że Zmartwychwstały Chrystus jest żywy, że Duch Święty nieustannie daje życie i tchnienie każdemu istnieniu.

Wiara w Boga odnawia w nas życie, dobre życie, otwiera nas na nadzieję, że zmiana jest możliwa. My, którzy jesteśmy stale wpatrzeni w przeszłość, którzy nie jesteśmy w stanie oderwać się od tego wszystkiego, co zraniło nas czy upokorzyło, doświadczamy, że oddając nasze „wczoraj” Miłosierdziu Bożemu, możemy żyć nasze „dziś” inaczej. Każdy dzień to nowy dzień, dzień pełen życia, kolorów i nowych możliwości, otwierających się ku naszej prawdziwej wolności.

Ale by zdarzył się w nas cud zmartwychwstania, musimy traktować poważnie modlitwę, dbać o czystość wyobraźni i myśli, nie bagatelizować czasu, który dajemy Bogu: wiele razy jesteśmy tam, ale kto wie, o czym myślimy; czasem jesteśmy daleko i z wielkim balastem przeszłości, innym razem jesteśmy przerażeni, wzburzeni, zmieszani... W ten sposób błądzimy względem Jezusa, gdyż prawdziwym pokarmem nie jest tylko znajdować się przed Nim, ale przyjmować Go, żyć Nim; powierzać Jezusowi nasze życie pełne świateł i cieni, mówiąc: „Wierzę w Boga, w Jezusa, w Duchu Świętym”.

Nasze życie zależy od jakości naszej modlitwy, jakości naszej wiary. Często mówię do naszych młodych sióstr, że robić coś tylko dlatego, że kazano nam to zrobić to marnowanie czasu, smutek, to obowiązek bez życia; więc jeśli czynimy cokolwiek tylko z obowiązku, co z nas za kobiety? co z nas za siostry? Wiara nie jest ciężarem do dźwigania, ciężkim obowiązkem do spełnienia, ale jest to dar, który otwiera horyzonty, który rodzi służbę: wolną, radosną i wierną, który pozwala nam biec i dodaje nam skrzydeł w miłości.

Radosne wyznawanie wiary oznacza bycie mężczyznami i kobietami prawdziwie wolnymi, dynamicznymi, zanurzonymi w radości, która staje się służbą dla wszystkich: jest odkryciem prawdziwej wielkości życia!