Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ks.bp. Jan Sobiło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ks.bp. Jan Sobiło. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 maja 2014

Każdego ranka sprawdzamy czy jesteśmy jeszcze na Ukrainie, czy już w Rosji

Kochani zanim przeczytacie ten wywiad bardzo proszę odpowiedzmy na prośbę modlitewną, którą dzisiaj otrzymaliśmy <kliknij>

Wywiad został zamieszczony dzięki uprzejmości p. Kingi Bednarczyk. Bardzo dziękuję!   

Każdego ranka sprawdzamy czy jesteśmy jeszcze na Ukrainie, czy już w Rosji

O tym co dzieje się na Ukrainie, czego potrzebuje tamtejszy Kościół, ale także o Medjugorje i spotkaniu z papieżem Franciszkiem rozmawiamy z ks. bp. Janem Sobiło - biskupem pomocniczym diecezji charkowsko-zaporowskiej na Ukrainie.




Ksiądz Biskup od wielu lat pielgrzymuje do Medjugorje, a w majowy weekend będzie opiekunem grupy z Krynicy Zdroju. Jak rozpoczęła się przygoda Księdza Biskupa z Medjugorje?

Od wielu lat rzeczywiście pielgrzymuję do Medjugorje. W tym roku, w czasie majowego weekendu planuję pojechać tam z grupą z Krynicy Zdroju, ale ze względu na sytuację na Ukrainie, która znajduje się na granicy wojny z Rosją, może się nie udać. Nasza diecezja charkowsko-zaporoska jest położona na wschodzie kraju. Województwa sumskie, charkowskie, ługańskie, donieckie, zaporoskie bezpośrednio graniczą z Rosyjską Federacją. W tej chwili bardzo przeżywamy ten czas, dlatego że miasta naszej diecezji są narażone na działania wojenne. Wierni modlą się i ja jako biskup powinienem i chcę być razem z kapłanami, siostrami zakonnymi, zakonnikami i Ludem Bożym.
A jak rozpoczęła się przygoda związana z Medjugorje? Kiedyś z Polski jechała tam pielgrzymka autokarowa. Jej uczestnicy zaprosili mnie, abym do nich dołączył. Ten pierwszy raz był dla mnie bardzo ważny. Tam w  Medjugorju odczułem obecność Maryi, wielkiego ducha modlitwy i wielkie rozkochanie w różańcu u ludzi, post, który praktykują wierni w środy i piątki, Droga Krzyżowa – to wszystko zrobiło na mnie wielkie wrażenie i odczułem sercem, że objawienia są autentyczne. Oczywiście mówię to jako chrześcijanin, nie chcę tutaj się wypowiadać jako autorytet Kościoła. 




W Medjugorje otrzymał Ksiądz Biskup informację o nominacji biskupiej. Jak Ksiądz wspomina tamto wydarzenie?

W 2010 roku pojechałem z grupą z Ukrainy do Medjugorje i już w pierwszym dniu otrzymałem telefon z Nuncjatury Apostolskiej. Powiedziano mi, że muszę wracać do Kijowa, do Nuncjatury, gdyż jest ważna sprawa. Tak więc po dwóch dniach musiałem wylecieć samolotem z Sarajewa przez Wiedeń do Kijowa. Okazało się, że tą ważną sprawą była nominacja, którą Ojciec Święty Benedykt XVI przygotował. W czasie gdy moja grupa wracała z pielgrzymki i dojeżdżała autobusem do Zaporoża, Radio Watykańskie ogłosiło, że Ojciec Święty mianował mnie biskupem pomocniczym charkowsko-zaporoskiej diecezji. Dla mnie to był taki bardzo osobisty znak. Wiedziałem, że przyjęcie nominacji to jest wielka odpowiedzialność. Nie wiem, czy starczyłoby mi odwagi, gdyby nie ten bardzo konkretny znak, że to właśnie w Medjugorje otrzymałem telefon, który zmienił bardzo dużo w moim życiu.

W jednym z wywiadów powiedział Ksiądz Biskup, że Medjugorje jest kontynuacją Fatimy. Dlaczego?

Myślę, że Fatima (1917 rok) zapoczątkowała szczególny okres, przez który ludzkość musiała przejść. Jest to okres bardzo trudny, ale jest z nami Maryja. O tym czasie papież Leon XIII dowiedział się w objawieniu, jakie miał w swojej prywatnej kaplicy, kiedy słyszał głos – rozmowę złego ducha, który mówił Jezusowi, że może zniszczyć Jego Kościół i że potrzebuje od 70 do 100 lat, żeby tego dokonać. Jezus odrzekł: „Popróbuj. Ja daję swoim wiernym siłę i moc, a ty próbuj”. I ten czas - wielu duchowych ojców mówi - rozpoczął się albo pierwszą wojną światową, to jest w 1914 roku, albo wybuchem rewolucji październikowej – w 1917 roku,  czyli miesiąc po zakończeniu objawień fatimskich. Wielką rolę odegrał w tym procesie Jan Paweł II (dlatego ten zamach 13 maja 1981 roku) i Fatima, która bezpośrednio przygotowała nas do tych wydarzeń, które w tej chwili przeżywamy. To, co się dzieje teraz na Ukrainie, pokazuje nam, że jest to zakończenie tego strasznego etapu szczególnej aktywności szatana. Czas szatana się kończy i dlatego wszyscy odczuwamy  w sposób bardzo mocny to szczególne działanie złego ducha. To działanie odczuwamy i tutaj na Ukrainie - można powiedzieć, że na Ukrainie przebiega linia frontu tej batalii złych sił, sił ciemości przeciw Bogu. Te złe siły rozpoczęły swoją szczególną aktywność w 1917 roku, w czasie rewolucji październikowej, w której zginęły tysiące, a nawet miliony chrześcijan. Teraz doświadczamy zaognienia sytuacji, pojawiła się próba odnowienia struktur ZSRR, to wszystko dzieje się na Ukrainie, szczególnie tu w naszej djecezji: Donbas, Charków, Zaporoże, Dniepropietrowsk. Czuję, że Medjugorje przygotowuje nas na to zakończenie owej batalii. Mam nadzieję, że czas zmagania się ze złem będzie bardzo krótki, a potem przyjdzie pewnie wiosna Kościoła. Tak przynajmniej serce mi podpowiada i myślę, że Matka Boża też chce nam o tym wszystkim powiedzieć, do tego nas przygotowuje. Stąd moje przekonanie, że Medjugorje jest kontynuacją Fatimy.

W Kościele działa Międzynarodowa Komisja w sprawie Medjugorje. Jaki jest stosunek Kościoła do objawień i wydarzeń, które mają tam miejsce?

Tak, jest utworzona Międzynarodowa Komisja w sprawie Medjugorje. Nie ma jeszcze oficjalnego komunikatu, co do objawień i sądzę, że do zakończenia objawień takiego komunikatu nie będzie. Nie kanonizuje się człowieka za życia, nawet choćby był najbardziej święty, tak jak w przypadku Jana Pawła II – potrzebny był proces beatyfikacji, teraz będzie kanonizacja. Musi się zakończyć życie, żeby je podsumować. Dopóki człowiek żyje, jest w stanie dokonać wielkich spraw, dokonać wielkich duchowych zwycięstw, ale też póki człowiek żyje, jest też kuszony i może popełnić jakieś zło. Dlatego musi się coś zakończyć. Tak samo i objawienia – muszą się zakończyć, aby Kościół mógł ostatecznie wydać werdykt w tej sprawie.

Był Ksiądz Biskup kilka miesięcy temu w Watykanie, gdzie spotkał się z papieżem Franciszkiem. Jak wspomina Ksiądz to spotkanie?

W Watykanie byłem w grudniu. Ofiarowałem Ojcu Świętemu Franciszkowi ikonę Boga Ojca Miłosiernego. Papież przyjął ją z wielką radością, prosił o modlitwę, prosił, żebyśmy się modlili za niego w naszym sanktuarium Boga Ojca Miłosiernego w Zaporożu. Siedząc tam zauważyłem wielki entuzjazm na Placu Św. Piotra. Ojciec Święty poświęca ludziom wiele czasu. To Pasterz, który nie żałuje sił i zdrowia, chce każdego dotknąć, każdego pobłogosławić. Chce przytulić całą ludzkość zmęczoną trudnościami do swego pasterskiego serca. Ludzie to odczuwają, stąd ten wielki entuzjazm i miłość do Ojca Świętego. Dlatego to spotkanie pozostało w moim sercu. Papież chce być bardzo blisko każdego człowieka, szczególnie człowieka utrudzonego, zranionego, chorego - na wzór Pana Jezusa, który przyszedł zebrać przy sobie najbardziej uniżonych, pogardzanych. Ojciec Święty Franciszek jest opatrznościowym Pasterzem na te bardzo trudne czasy. Mamy w jego osobie bardzo wielkiego człowieka, mocnego, pełnego wiary, entuzjazmu, radości.

Od ponad 20 lat posługuje Ksiądz Biskup na Ukrainie. Jaki jest Kościół na Ukrainie?

Jestem już 23 lata na Ukrainie, 21 –w Zaporożu. Jaki jest Kościół na Ukrainie? Misyjny. To jest Kościół Misyjny, a jednocześnie Kościół specyficzny, ponieważ katolicy żyją między pawosławnymi, grekokatolikami i protestantami. Ukraina jest tak geopolitycznie i religinie położona, że stykają się tu różne kultury, tradycje i wyznania. Jest to bogactwo, które staje się też wyzwaniem dla nas, dla chrześcijan, abyśmy rzeczywiście świadczyli o Ewangelii Chrystusowej, żebyśmy w każdym człowieku widzieli brata, zwłaszcza w tym, który troszkę inaczej się modli, ma inny kalendarz liturgiczny, inaczej się żegna. Jest też wielu niewierzących – i w nich musimy widzieć braci. Bóg Ojciec dał życie każdemu człowiekowi - mnie, prawosławnemu, protestantowi, grekokatolikowi, muzułmaninowi, niewierzącemu, poszukującemu Boga. Każdy człowiek jest dzieckiem Bożym. My jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że poznajemy Boga, wiemy, że On dał nam życie. Niewierzący poszukują Boga. Nawet o tym nie wiedzą, ale poszukują Go po omacku. Dlatego Kościół, tutaj na Ukrainie, jest specyficzny w tym, że mamy możliwość widzieć i bardzo blisko spotykać się z ludźmi, którzy poszukują Boga albo którzy są tylko ochrzczeni, ale jeszcze nie poznali Boga. Zadanie człowieka na ziemi jest takie, by Boga poznać, zrozumieć, że On jest moim Ojcem, że On dał mi życie, dał swego Syna, który umarł za mnie i zmartwychwstał dla mnie - sumując, żeby Boga poznać całym sercem, całym umysłem, całą wolą pokochać i żeby nauczyć się Boga czcić w Duchu i prawdzie. To jest naszym ziemskim powołaniem. Inne nie jest ważne. Można nie zdążyć zrobić habilitacji, doktoratu, można nie zdążyć wybudować domu, można nie zdążyć  założyć konta w banku. Ale musimy  zdążyć poznać Boga, pokochać i nauczyć się Go czcić tak, jak trzeba. To jest najważniejsze. Tego staramy się, jako kapłani, tutaj w naszej djecezji, na Ukrainie, uczyć naszych wiernych i sami też się tego ciągle uczymy, każdego dnia na nowo. 




Czy praca duszpasterska wśród Ukraińców różni się od tej wśród Polaków?

Tak, różni się. W naszej diecezji duszpasterstwo jest bardziej indywidualne. Nie ma katechezy w szkole, nie ma zorganizowanej pracy w kancelarii, wszystko bardziej spontanicznie: przychodzi człowiek, czasem zachodzi do kościoła z ciekawości, zadaje pytanie, trzeba mu odpowiedzieć, trzeba go przygotować do chrztu albo do spowiedzi, do Komunii świętej, trzeba wyjaśnić mu indywidualnie, w rozmowie fragmenty z Pisma Świętego. Często trzeba pomóc też materialnie. Wiele osób jest w bardzo trudnej sytuacji, szczególnie w tym czasie. Teraz, kiedy wiele fabryk zamknięto, kiedy wiele ludzi jest bez pracy, oczekują tutaj od kapłana pomocy we wszystkich wymiarach. Kapłan jest postrzegany jako ten, który będzie bratem, ojcem,  przyjacielem, a czasami sponsorem, bo trzeba lekarstwo kupić, bo nie ma co zjeść. Ludzie przychodzą do kapłana, a on okazuje wieloraką pomoc. To jest właściwa obecność kapłana wśrod wiernych. Sami księża żyją czasami bardzo skromnie, ale co mają, tym się dzielą ze swoimi wiernymi. Tak więc wygląda to nasze duszpasterstwo. 

W grudniu ubiegłego roku biskupi ukraińscy Kościoła katolickiego, w związku z trudną sytuacją w kraju, wezwali wiernych, aby 16 grudnia podjęli post w intencji pokojowego rozwiązania konfliktu. Dlaczego właśnie post?

Kiedy jest trudna sytuacja, to właśnie potrzeba „modlitwy i postu” – Pan Jezus nam powiedział, że są takie sprawy, które można wyprosić tylko modlitwą i postem. Matka Boska w Medjugorje przypomina nam, że post może zatrzymać wojnę, może oczyścić naszą duszę. Jezus pościł, pościli wielcy święci - Jan Paweł II, o.Pio. Jak czytamy biografie świętych, to widzimy, że dostrzegali oni wielką moc w zachowywaniu postów. Dlatego też biskupi Kościoła na Ukrainie prosili i nadal proszą, aby wierni, jeśli ktoś może, na ile organizm pozwala, wspierali nas postem.




Jak teraz wygląda sytuacja na Ukrainie? 

W tej chwili (kwiecień 2014) sytuacja nie wygląda dobrze. Jechałem z Charkowa do Zaporoża. Widziałem, jak są umacniane punkty milicyjne, razem z milicją stoi wojsko. Donbas jest bardzo niespokojny, dlatego że separatyści rosyjscy próbują destabilizować sytuację. Wyczuwa się niepewność i napięcie. Każdego ranka budzimy się i zaglądamy do wiadomości, żeby sprawdzić, czy jesteśmy jeszcze na Ukrainie, czy już w Rosji (tak jak było z Krymem).  Tu wszystko może się  zmienić nie tylko z dnia na dzień, ale z godziny na godzinę.

Czego, w tych trudnych dniach najbardziej potrzebują Ukraińcy? Czy my Polacy możemy im w jakiś sposób pomóc?

Polacy pomagają! Wiem, że wiele osób wysyłało paczki żywnościowe dla ludzi, którzy zostali wysiedleni z Krymu, a niektórzy uciekali stamtąd, ponieważ bali się o swoje życie. Żołnierze ukraińscy byli ewakuowani i ich rodziny też otrzymały pomoc. Polska przyjęła już wielu Ukraińców do siebie. To jest konkretna pomoc materialna. Najbardziej jednak potrzebujemy modlitwy i postu, ażeby zatrzymać wojnę. Jak zacznie się wojna domowa, to może się przerodzić w międzynarodową. Byłaby to tragedia Europy i świata, dlatego że powiązania z Rosją mają też kraje zachodnie. Sutuacja polityczna jest zagmatwana i bardzo  trudna. Nie ma chyba takiego polityka, który mógłby dzisiaj przewidzieć, co może się stać na Ukrainie i jak może zareagować Zachód, jak może odpowiedzieć Rosja. Dlatego potrzebujemy bardzo modlitwy i postu... Pragnę podziękować za to wsparcie, także materialne, którego Ukraina doświadcza. Polacy już ponad 20 lat dbają o Kościół na Ukrainie i to, że są  pobudowane świątynie, to, że księża mogą duszpasterzować, że siostry zakonne mogą się modlić i też pomagać w duszpasterstwie, to jest wielki dar Polaków. Kapłani i siostry zakonne jeżdżą na kwesty, zbierają na „tacę” – polski Kościół bardzo nas podtrzymuje. Gdyby nie polski Kościół, to nie mielibyśmy możliwości robić tu tego, co robimy. A więc polski Kościół, jak i niemieckie organizacje: „Renovabis”, czy „Kirche in Not”, to jest wsparcie, które otrzymujemy. Nasze wspólnoty są bardzo malutkie i nie są w stanie zabezpieczyć wszystkich potrzeb.

Czego można życzyć księdzu Biskupowi na najbliższy czas?

Życzcie mi, żeby nie było wojny. Żeby ustała agresja. Żeby pojawił się pokój w sercach, w naszych parafiach, diecezjach, w rodzinach, w społeczeństwie ukraińskim, i żeby był pokój na świecie. Żeby Zmartwychwstały Pan, po tym trudnym Wielkim Poście, który był wielką próbą, przyniósł nam pokój, którego bardzo, ale to bardzo, potrzebujemy. Tego nam życzcie. A ja życzę Polakom, moim rodakom w Ojczyźnie i poza nią, abyście byli zawsze dumni z tego, że są we wszystkich krajach na świecie polscy kapłani, wychowankowie naszego narodu, naszych rodzin, naszych parafii – gdzie by nie zajrzeć, w jaki zakatek świata, polscy kapłani głoszą Ewangelię. Bądźcie dumni, dlatego że tam, gdzie jest kapłan, tam jest Chrystus, bo tam jest Eucharystia, tam jest przebaczenie grzechów, bo jest spowiedź. Życzę, żeby Polska była zawsze najbardziej dumna z tego, że wysyła tyle kapłanów i tyle sióstr zakonnych na cały świat:  na Wschód – na Ukrainę, i na Zachód, i na Północ - do krajów skandynawskich, i na Południe - do Afryki, i do Ameryki Południowej. Wszędzie są polscy zakonnicy i zakonnice, kapłani – i to jest to piękno, którym możemy się cieszyć i o to piękno dbać, i to piękno pielęgnować. Szczęść wam Boże!  
***

Ks. bp Jan Sobiło pochodzi z Niska na Podkarpaciu. Ukończył seminarium w Lublinie, gdzie został wyświęcony na kapłana w 1986 roku. W 1991 r. wyjechał na Ukrainę, gdzie pracował jako proboszcz w diecezji kamieniecko-podolskiej, a następnie w utworzonej w 2002 r. diecezji charkowsko-zaporoskiej. W 2010 roku papiez Bendykt XVI mianował go biskupem pomocniczym diecezji charkowsko-zaporoskiej.

Rozmawiała Kinga Bednarczyk

PS Wywiad którego udzielił nam ks. bp. Jan Sobiło 11 stycznia 2014 roku <zobacz>

wtorek, 14 stycznia 2014

Ks. bp. Jan Sobiło na temat Medziugorja

Wywiad z księdzem biskupem Janem Sobiło, biskupem pomocniczym diecezji charkowsko-zaporoskiej na Ukrainie (sobota – 11 stycznia 2014)



Niech będzie pochwalony Jezus i Maryja!

Drogi księże biskupie, ogromnie się cieszę, że zgodził się ks. biskup udzielić mi wywiadu.

- Na początku chciałbym poprosić księdza biskupa, aby nam powiedział coś o sobie.

Jestem dziesiątym dzieckiem w rodzinie, ostatnim. Siedmioro nas żyje. Urodziłem się przez cesarskie cięcie. Stan mojej mamy był ciężki i lekarze zapytali, kogo mają ratować – ją czy dziecko. Mama odpowiedziała, że dziecko… Okoliczności moich urodzin można nazwać darem Bożym i darem wielkiej wiary, i zaufania mojej mamy. Ukończyłem Seminarium Duchowne w Lublinie. Po święceniach kapłańskich rozpocząłem pracę duszpasterską w Stróży koło Kraśnika. Następnie służyłem Panu Bogu i ludziom w Zamościu. Na Ukrainę wyjechałem w 1991 roku. Dwa lata byłem w Mańkowcach, w centralnej Ukrainie, następnie przyjechałem do Zaporoża w 1993 roku, gdzie jestem do dziś. W 2010 roku otrzymałem nominację biskupią. Bylem wtedy w Medziugorje na pielgrzymce. Tyle o mnie.

- Mówił ksiądz biskup o tym, że będąc w Medziugorje otrzymał informację o nominacji na biskupa. Czy to była pierwsza wizyta ks. biskupa w tym miejscu?

To nie była moja pierwsza wizyta w Medziugorje. Do tego momentu odwiedziłem to miejsce siedem razy. Wtedy, w październiku 2010 roku, byłem tam z grupą z Ukrainy. Była to pielgrzymka szczególna i niedokończona, dlatego że musiałem wrócić wcześniej do Kijowa wezwany przez Nuncjaturę Apostolską. Jak się później okazało, wezwanie dotyczyło nominacji na biskupa pomocniczego diecezji Charkowsko- Zaporoskiej. 8 grudnia 2010 roku zostałem wyświęcony na biskupa w Charkowie.







Co skłoniło ks. biskupa, aby tam pojechać?




Słyszałem o tym, że Matka Boska objawia się w Medziugorje. Mam taką zasadę, że lepiej raz zobaczyć, niż sto razy usłyszeć. Postanowiłem na własne oczy zobaczyć i poczuć w sercu, co się dzieje w Medziugorje .Dziś mogę poradzić wszystkim, którzy mają wątpliwości, co do objawień, żeby tam pojechali. Bóg przez przyczynę Matki Boskiej wszystko wyjaśni. Dlatego też, kiedy nadarzyła się okazja, a były to lata 90, z grupą Polaków, pojechałem do Medziugorje. To, co zobaczyłem i czego doświadczyłem było niesamowite i nie mam wątpliwości, że przez Matkę Świętą Bóg działa tam w szczególny sposób.
- Czy widzi ksiądz biskup jakąś zależność pomiędzy objawieniami w Fatimie, pontyfikatem bł. Jana Pawła II a w wydarzeniami w Medziugorje, jakiś szczególny plan Boży?

Sądzę, że Medziugorje jest kontynuacją Fatimy. Błogosławiony Jan Paweł II był bardzo dobrze zorientowany we wszystkich sprawach, które się działy za Jego pontyfikatu w świecie. Wiemy, że to był wielki mistyk i wielki człowiek, wielki pasterz, święty i dlatego wierzył w nadprzyrodzone działanie, którego jesteśmy świadkami, a które rozpoczęte w Fatimie przez naszą Mamę Niebieską, kontynuowane jest w Medziugorje. Sądzę, że powiązanie, zależność pomiędzy Fatimą a Medziugorje jest tak wielka i tak żywa, że ten duch Fatimy można odczuć w Medziugorje. Maryja, nasza Mama, ten plan, który rozpoczął się w 1917 roku kontynuuje przychodząc z nieba każdego dnia do Medziugorje, a potem do wszystkich parafii, do wszystkich wspólnot. Dzieje się tak dzięki tym, którzy w Medziugorje odczuli wielką miłość matczyną, powrócili do swoich wspólnot i tam kontynuują, będąc współpracownikami Maryi, wielkie sprawy dotyczące życia w wierze, nadziei i miłości.




Czy zgadza się ks. biskup ze słowami śp. o. Slavko Barbarića, że Medziugorje jest dzisiejszą górą Tabor, na której otrzymujemy wiele łask, ale z której musimy zejść, aby świadczyć.


O Slavko Barbarić to wielki opatrznościowy człowiek i dlatego jego słowa są bardzo trafne. On odczuwał obecność Maryi bardzo silnie i pięknie potrafił to wyrazić swoim działaniem i słowem. Sądzę, że miał szczególny dar przekazywania przesłania z nieba. W 100% zgadzam się z ojcem Slavko we wszystkim. Rzeczywiście Medziugorje to jest Góra Przemienienia ludzkich serc. Przyjeżdzający tam ludzie zaczynają się modlić, zaczynają pościć i potem wiozą do swoich parafii to, co najlepsze. To, co gdzieś zostało zagubione. To, co kiedyś było w naszych parafiach, a zostało gdzieś zaprzepaszczone. Ta wielka odnowa dokonuje się właśnie poprzez potrzebę modlitwy, potrzebę postu, poprzez potrzebę modlitwy na różańcu, potrzebę regularnej comiesięcznej spowiedzi, regularnego czytania Pisma Świętego, częstego przyjmowania komunii św. To wszystko jest kręgosłupem naszego chrześcijaństwa. Człowiek w Medziugorje odnajduje drogę do Pana Boga, a potem rozwija się w wierze. Ojciec Slavko pięknie to wyraził i my wszyscy odczuwamy, że rzeczywiście tak jest. Pan Bóg ma szczególny plan w stosunku do każdego człowieka i do całego świata. Z ufnością obserwujemy rozpoczynający się pontyfikat papieża Franciszka. Widzimy w nim wielki plan Boży. Matka Boska mówi w objawieniach, że my wszyscy uczestniczymy przez modlitwę w tym wielkim planie. Każdy ma swoją cząstkę, jeśli swoim sercem włącza się w te wielkie dzieła, których świadkami jesteśmy teraz.





Widząca Mirjana z Medziugorje powiedziała, że Ojciec Święty Franciszek jest darem dla Kościoła na te czasy i prosiła, abyśmy go wspierali w tej posłudze…




Dla mnie objawienia w Medziugorje to są wielkie rekolekcje, które trwają już 33 lata. W czerwcu miną 33 lata rekolekcji. Na świecie wzmógł się grzech, ale bardzo obficie rozlała się łaska w naszym czasie – w tym strasznym czasie. W czasie różnych niewierności i upadków. To o tym papież Benedykt XVI często mówił, że ma wrażenie, że żyjemy na jakiejś innej planecie. Czas bardzo trudny, a jednocześnie opromieniony łaską. Maryja przychodzi i nas podtrzymuje, uczy, pokazuje, jak się podnieść, znaleźć nadzieję. Prowadzi nas do Jezusa.

Nikt tak nie potrafi doprowadzić nas do Jezusa, jak Matka Boża. Nikt nas tak nie potrafi uformować, jak nasza Mama. Nikt nie potrafi nam wyjaśnić z taką miłością i z takim przekonaniem, jak to czyni Matka Boża. Dlatego to, co się dzieje w Medziugorje, jest wielkim działaniem Matki Bożej w tych najtrudniejszych czasach, w jakich ludzkość się znajduje. Szatan zaatakował świat z wściekłością, a Maryja, która depcze głowę węża, daje nam nadzieję. Wyprowadza nas i odnawia, formuje, abyśmy byli w stanie przyjąć Jej Syna, Jezusa, który jest Bogiem Wszechmogącym . Bóg wszystko może!



- Księże biskupie wiemy, że od 2010 roku działa Międzynarodowa Komisja w sprawie Medziugorje. Jaki jest stosunek Kościoła dziś do wydarzeń, jakie tam zachodzą?




Wiem, że w Komisji pracują bardzo dobrzy specjaliści i sądzę, że Komisja prowadzi w sposób kompetentny swoje prace. Pasterze Kościoła bacznie śledzą wydarzenia, jakie dzieją się w Medziugorje. Sądzę, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Przede wszystkim ogrom ludzi się modli, dlatego i Duch Święty daje natchnienie członkom tej Komisji. Sądzę, że działają pod natchnieniem Ducha Świętego. Wierzę, jestem przekonany, że ukoronowaniem działalności tej Komisji będzie zatwierdzenie objawień w przyszłości. Wydaje mi się, że sytuacja wygląda tak, jak w przypadku kanonizacji świętych – dokonuje się tego po śmierci kandydata na ołtarze. Komisja nie może zatwierdzić objawień, dlatego że one jeszcze trwają. Sądzę, że z chwilą zakończenia objawień, Komisja zamknie swoją pracę w sposób konkretny oceniając objawienia, jako wielki dar na te właśnie najtrudniejsze czasy. Zachęcam wszystkich do modlitwy w intencji pasterzy Kościoła; o to, by Duch Święty w dalszym ciągu ich prowadził i żeby Kościół mógł w sposób konkretny w przyszłości powiedzieć swoje słowo. Dlatego potrzebna jest nasza modlitwa i miłość do pasterzy, którzy działają zgodnie z wolą Boga i starają się wszystko ofiarować Panu Bogu, całe swoje pasterskie działanie i obserwacje. Myślę, że wszystko idzie w bardzo dobrym kierunku. Przede wszystkim jest bardzo wiele dobrych owoców. Wszyscy wiemy, że nie ma nic w Medziugorje niezgodnego z doktryną Kościoła – z nauczaniem Kościoła. Wszyscy to wiedzą. Wiedzą o tym też członkowie Komisji. Kiedy obserwujemy historie wszystkich objawień (weźmy nawet objawienia s. Faustyny), to widzimy bardzo konkretnie, że Kościół działa w sposób bardzo mądry. Ktoś może powiedzieć, że powoli, ale to nie jest powolne działanie, ale rozważne działanie, które zawsze służy dobru całego Kościoła, wszystkich ludzi.





Matka Boża w Medziugorje poprzez widzącą Mirjanę bardzo mocno podkreśla rolę kapłanów w dzisiejszych czasach. Prosi, abyśmy ich kochali, wspierali i nigdy nie krytykowali…

Tak, jesteśmy teraz świadkami wielkiego ataku na kapłanów, na osoby Bogu poświęcone i rzeczywiście bardzo potrzeba wielkiej modlitwy, miłości do kapłanów, do biskupów, zakonników, zakonnic. Są wybrani przez Boga, a szatan widząc to, poddaje ich szczególnym pokusom. Nasza modlitwa i miłość są wielką pomocą i obroną dla osoby Bogu poświęconej. Kiedy my obronimy osoby Bogu poświęcone przed pokusami naszymi modlitwami i naszą miłością, to Bóg przez te osoby, przez kapłanów da nam wielkie błogosławieństwa. Nie wszyscy

zdajemy sobie z tego sprawę, ale istnieje nadprzyrodzona zależność-ja kocham kapłana, a Bóg przez tego kapłana, przez jego błogosławieństwo zsyła mi wielką pomoc i wielką obronę w tym trudnym czasie – nie tylko dla mnie, ale dla moich bliskich, całej parafii i całego świata.


Na tym właśnie polega miłosierne działanie Boga, kiedy my modlimy się obdarzamy miłością naszych pasterzy, to wtedy pokonujemy wszelkie zasadzki złego ducha. Zły duch chciałby, abyśmy przestali widzieć w kapłanie tego, którego wybrał Bóg. Wystarczy podejrzenie, zła intencja, złość, czasami kapłan powie coś nie po naszej myśli, nie tak spojrzy i łatwo rodzi się uczucie niechęci, braku szacunku. Szatan wie dobrze, że kiedy jest w nas niechęć w stosunku do osoby duchownej, to Bóg nie jest w stanie przesłać nam przez tę osobę tej łaski, której pragnąłby nam dać, dlatego tak ważna jest moja miłość i modlitwa za kapłanów, którzy odgrywają dzisiaj w świecie wielką rolę, a szczególnie w Polsce.



Kiedyś w Doniecku byłem na spotkaniu ze śp. panem prezydentem Lechem Kaczyńskim. Mówił, że najpiękniejsze, co Polska ma i co może najlepszego eksportować na świat, to właśnie polscy kapłani – wychowani w porządnych rodzinach katolickich w duchu wiary i miłości. Są rozsiani po całym świecie: Ameryce, Afryce, Azji, Rosji, Krajach Nordyckich, Australii, wszędzie można znaleźć polskich kapłanów, którzy wiozą ze sobą w sercu wielką wiarę i miłość.
Mamy w Polsce to, co jest najważniejsze i czego świat potrzebuje, dlatego szatan w tej chwili tak się wścieka, że Polska ma kapłanów. Musimy tych kapłanów obronić naszą modlitwą i naszą miłością, musimy być wdzięczni Bogu, że dajemy światu to, co jest najcenniejsze, dajemy kapłanów, oni dają Eucharystię, niosą Słowo Boże. Przez posługę kapłanów Polska daje teraz światu Jezusa.

Polscy kapłani przygotowują ludzi do sakramentu spowiedzi na całym świecie, a polscy misjonarze są powodem powołań tubylczych. Przez serce polskiego kapłana na świecie czyni się wielkie dobro. Dlatego musimy za to dziękować Bogu i modlić się za kapłanów i kochać ich tak, jak Ojciec Święty Franciszek nam to podpowiada. Przede wszystkim dlatego, że tylko w rękach kapłana chleb stanie się Ciałem, a wino Krwią Chrystusa, to już jest powód, aby bardzo szanować kapłana, kochać go. Potem w życiu przychodzi taki moment, że naprawdę nic nam nie jest już potrzebne, tylko żeby zobaczyć kapłana, który udzieli rozgrzeszenia przed śmiercią. Spotkałem tu, na Wschodzie, w czasie dwudziestodwuletniej posługi, wielu ludzi, którzy mówili mi, że jak byli na wygnaniu, gdzieś tam w Gułagach, mieli jedno pragnienie: żeby jeszcze przed śmiercią zobaczyć księdza i usłyszeć słowa „Ego te absolvo”, że kapłan odpuszcza grzechy. To pragnienie, aby usłyszeć głos kapłana, który przebacza grzechy przed śmiercią jest największe. Ludzie, którzy mi o tym opowiadali, rzeczywiście tak mocno przeżywali to pragnienie przebaczenia grzechów i przyjęcia żywego Jezusa do serca.

Matka Boża poprzez widzącą Mirjanę powiedziała: „…że bez kapłanów nic nie możecie”

Tak. Słowa te jakby potwierdzają to, co przed chwilą powiedziałem.

Czy miał ks. biskup osobiste spotkanie z widzącymi

?






Tak, tak miałem osobiście z Vicką, Jakovem i Ivanem. Dla mnie każde spotkanie było niezapomnianym przeżyciem, wielkim wzruszeniem wewnętrznym. Takie wzruszenie wiary dokonuje się dzięki świadkom, którzy mają możliwość żyć w wielkiej bliskości z Bogiem, przez to wybranie, którego każdy z nich doświadczył. Pragnę podzielić się relacją jednego z biskupów, który też przyjechał do Medziugorja i tak to doświadczenie spotkania z widzącymi określił: „ różnych rzeczy się naczytałem, ale jak zobaczyłem Vickę, jej radość, jej oczy, to nawet gdyby ona nic nie mówiła, gdybym nawet nic nie widział, - nie widział tych kolejek do spowiedzi, tysięcy ludzi idących boso na drodze krzyżowej, tych, którzy przyjmują pięknie komunię świętą, którzy się modlą na różańcu. Nawet gdybym tego wszystkiego nie widział, to zobaczyłem radość w oczach Vicki i to jest dla mnie argument, że taką radość może dać tylko Bóg.



Te oczy są niesamowite. Vicka widzi każdą osobę obecną na spotkaniu

Tak, tego doświadczają wszyscy. Spotykałem ludzi, którzy byli daleko od Kościoła. Z Ukrainy kiedyś pojechali do Medziugorja wielcy pragmatycy. Trudno ich „na jakieś mistyczne doświadczenia naciągnąć”, jak to jeden mówił. On po spotkaniu z Vicką tak powiedział: „patrzyłem z daleka na nią, miałem wrażenie, że ona mówi tylko do mnie, że modli się tylko nade mną, że rzeczywiście Bóg przez nią dotyka mojego serca”.

- Czy ksiądz biskup chciałby coś dodać?



Chciałbym życzyć wszystkim, którzy byli w Medziugorje, aby wzrastali w tych darach, które Bóg im dał, ażeby odczuwali wdzięczność. Kto był w Medziugorje powinien czuć się zaproszony przez Maryję i to nie jest slogan, jakiś oklepany frazes. Realnie Bóg przez Maryję nas zaprasza do Medziugorje. Każdy, kto był, niech umie dziękować Bogu za to zaproszenie. Uczmy się wszyscy dzielić się miłością z tymi, którzy są wśród nas, tym dobrem i tą miłością, którą Bóg nam przez Maryję dał w tym świętym miejscu, w Medziugorje. Dał nam, żebyśmy umieli przyjąć i tym się podzielić, z umęczonym światem, czasami znajdującym się w bardzo trudnej sytuacji, tak doświadczonym. Niech zmęczona ludzkość, zobaczy w naszych oczach chociażby troszeczkę takiego odblasku, tej Bożej radości, którą tak bardzo mocno widzimy w oczach wizjonerów.



Dziękując z całego serca za wywiad, pokornie proszę o błogosławieństwo dla czytelników, wszystkich, którzy tworzą tą stronę, a w sposób szczególny dla tych, którzy otaczają naszą posługę modlitwą.



Pragnę przekazać moje najlepsze życzenia
.





Niech Bóg przez Maryję umacnia wszystkich, żeby Bóg Ojciec był znany, czczony i kochany przez wszystkich ludzi, przez wszystkie narody. Żeby Maryja doprowadziła nas do Boga Ojca i niech na ten piękny trud naszego pielgrzymowania po tej ziemi w wierze, nadziei i miłości, błogosławi nam Bóg Ojciec.






Pan z wami!







I z duchem twoim!



Błogosławieństwo Boga Ojca Miłosiernego spływające z przebitego serca Jezusa na Krzyżu w sile Ducha Świętego, przy modlitwie i orędownictwie Przeczystej Dziewicy Maryi naszej Matki i Królowej. Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała, naszych Aniołów Stróżów, i wszystkich świętych naszych patronów niech zstąpi na nas, na Medziugorje, na całą Polskę, na cały świat i niech będzie w naszych sercach każdego dnia. W imię Ojca i Syna i Ducha św.






Amen.






Bóg zapłać!






Szczęść Boże!

Dla „Aktualności z Medziugorje”(http://medziugorje.blogspot.comwywiad przeprowadził Piotr