Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Siostra Emmanuel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Siostra Emmanuel. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 marca 2014

Vicka o Wielkim Poście


Byłam szczęśliwa słysząc te tak natchnione słowa Vicki o Wielkim Poście, zebrane przez pewnego pielgrzyma:

“Najczęściej patrzymy na Wielki Post jak na czas, w którym dokonuje się ofiar lub praktykuje się wyrzeczenia porzucając kawę, alkohol, czekoladę, papierosy, telewizję, lub to, do czego jesteśmy najbardziej przywiązani. Ale musimy odmawiać sobie tych rzeczy z miłości do Jezusa i Maryi i czuwać nad tym, żeby z tego nie czerpać chwały osobistej. Często z niecierpliwością oczekujemy końca tych 40 dni, żeby móc na nowo pić, znowu zasiąść przed telewizorem, itd...,ale to nie jest dobry sposób, żeby przeżyć Wielki Post!

Zapewne Najśw. Panna prosi nas o ofiary, ale ona prosi nas o nie zawsze, nie tylko w czasie Wielkiego Postu. Podczas Wielkiego Postu powinniśmy ofiarowywać Bogu wszystkie nasze pragnienia, nasze krzyże, nasze choroby, nasze cierpienia, żeby móc kroczyć z Jezusem, iść z Nim na Kalwarię. Powinniśmy pamiętać o tym, żeby pomagać Mu nieść Jego krzyż, a także pytać Go: “Panie, jak mogę Ci pomóc? Co mogę Ci ofiarować?” Ponieważ to za nas wszystkich On niesie Swój krzyż. Nie mówię tego w tym sensie, że On nie jest zdolny nieść Swojego krzyża, lecz gdy złączymy się z Nim w głębi swego serca, to stanie się to czymś bardzo pięknym. Nie zwracam się do Niego tylko wtedy, gdy Go potrzebuję, lecz idę z Nim, gdy On mnie najbardziej potrzebuje, gdy On za nas cierpi.

Najczęściej, gdy mamy krzyż, który możemy Mu ofiarować, to przeciwnie, prosimy w taki sposób: “Panie, proszę Cię, zdejmij ten krzyż z moich ramion, jest bardzo ciężki, ja nie mogę! Dlaczego ten krzyż spadł na mnie, a nie na kogoś innego?” Nie! Nie o to powinniśmy prosić. Gospa powiedziała nam, że raczej powinniśmy mówić: “Panie, dziękuję Ci za ten krzyż, dziękuję Ci za wielki dar, jaki mi dajesz!”

Bardzo rzadko zdarzają się tacy, którzy rozumieją wielką wartość krzyża i wielką wartość daru, jakim są nasze krzyże, gdy są ofiarowane Jezusowi. Możemy się tyle nauczyć poprzez ten dar krzyża! W tym czasie Wielkiego Postu powinniśmy zrozumieć sercem, jak Jezus nas kocha i powinniśmy iść u Jego boku z ogromną miłością i próbować jednoczyć się z Nim w Jego Męce. Taka jest ofiara, jakiej On oczekuje z naszej strony. Idźmy więc tak, a wtedy, gdy z chwilą zmartwychwstania nastąpi dzień Wielkanocy, nie patrzmy na zmartwychwstanie z zewnątrz, bo my także zmartwychwstaniemy z Jezusem. Ponieważ staniemy się wolni wewnętrznie, wolni od nas samych i wolni od naszych przywiązań. Czyż nie jest to cudowne? Będziemy zdolni przeżywać Jego miłość i Jego zmartwychwstanie wewnątrz nas samych!

Każdy przyjęty krzyż ma przyczynę swego istnienia. Bóg nigdy nie daje nam krzyża bez przyczyny, bez sensu. Wie, w jakim momencie zdjąć nam ten krzyż. Gdy cierpimy, podziękujmy Jezusowi za ten dar, a także powiedzmy Mu: “Jeśli masz inny podarunek dla mnie, jestem gotów. Lecz przede wszystkim błagam Cię, żebyś dał mi siłę, a także odwagę do niesienia mojego krzyża i kroczenia naprzód z Tobą, Panie!”

Przypominam sobie, w jaki sposób Gospa mówiła mi o cierpieniu, gdy powiedziała: “Gdybyście znały wielką wartość cierpienia!” To naprawdę jest bardzo wielka rzecz! Następnie reszta całkowicie zależy od nas i od dyspozycji naszego serca. Wszystko będzie zależało od naszego “tak” wypowiedzianego Jezusowi. Potrzeba całego życia, żeby się tego nauczyć i iść naprzód. Każdego ranka, gdy się budzimy, możemy zacząć nasz dzień z Bogiem. Gospa nie prosi nas, żebyśmy się modlili cały dzień, lecz żebyśmy umieścili modlitwę na pierwszym miejscu, żebyśmy Boga umieścili na pierwszym miejscu, a później wykonywali nasze prace i szli naprzód we wszystkich dziedzinach naszego życia, odwiedzali chorych, itd.

Gdy czynimy akt miłości bez modlitwy, to to nie ma wartości. Tak samo, gdy się modlimy, lecz nie działamy z miłością, to to też nie ma wartości. Te dwie rzeczy, modlitwa i miłość, idą zawsze razem. I tak dzień po dniu, idziemy naprzód!” (Koniec słów Vicki)

Gdy wiemy, ile Vicka cierpi i z jaką miłością poświęca swoje życie pielgrzymom, którzy odwiedzają Medjugorje, te słowa nabierają szczególnego znaczenia. Vicka naprawdę każdego dnia przeżywa drogę krzyżową z Jezusem i wie, jaką to przynosi radość. Jaką cudowną radę daje nam na ten Wielki Post!

Słowa Vicki odzwierciedlają słowa siostry Faustyny: “O, gdyby dusza cierpiąca wiedziała, jak ją Bóg miłuje, to skonałaby z radości i nadmiaru szczęścia: poznamy kiedyś, czym jest cierpienie, ale już będziemy w niemożności cierpienia. – Chwila obecna jest nasza.” (Dzienniczek, 963)

Droga Matko, w tym Wielkim Poście, chcemy iść naprzód, pomóż nam, żebyśmy z miłością odpowiedzieli Jezusowi “tak”.

Cathy Nolan  
 15 marzec 2001
Źródło: Children of Medjugorje
Tłumaczenie na język polski: http://www.medjugorje.ws/
zdjęcia: piotr

środa, 23 października 2013

List s. Emmanuel z 17 października 2013 r.

Drogie Dzieci Medjugorja!

Niech będzie pochwalony Jezus i Maryja!

 1. 2 października 2013 Mirjana, miała comiesięczne objawienie przy Błękitnym Krzyżu, otoczona bardzo wielkim tłumem. Po objawieniu przekazała następujące orędzie: zobacz

2. Święci żyją naprawdę! Siostra Briege McKenna sprawiła nam radość przyjeżdżając, żeby spędzić kilka dni w Medjugorju. Ostatniego wieczoru, ponieważ to była wigilia święta małej Tereski, opowiedziała nam o pewnym wzruszającym fakcie, który może nam pomóc lepiej wykorzystać pomoc z Nieba, zwłaszcza że zbliża się Święto Wszystkich Świętych. „Pewnego dnia” – powiedziała ona - „Jezus przemówił do mojego serca i rzekł: 'Idź mówić do księży i biskupów.' A moja odpowiedź była: 'Panie, nie myślisz o tym, że jestem tylko zwykłą nauczycielką w szkole podstawowej!' Kilka miesięcy później spotkałam księdza jezuitę, który powiedział do mnie: 'Wiesz, Briege, Pan położył mi na sercu pewną rzecz, to jest, żeby poprosić cię o wygłoszenie rekolekcji dla księży.' Powiedziałam mu: 'To nie chodzi o mnie, ksiądz musiał źle usłyszeć; ja uczę w szkole podstawowej.' 'Nie niepokój się – odpowiedział on – bo ci księża są jak dzieci, oni są bardzo otwarci i charyzmatyczni. ' Musiałam poprowadzić te rekolekcje dla około 60 księży, ale bez niego, ponieważ od następnego ranka był hospitalizowany. Nigdy w życiu nie stanęłam przed księżmi. Więc pomodliłam się do św. Tereski. Krótko mówiąc: rekolekcje były pełne błogosławieństwa.



Jakiś czas później pewien biskup z Kalifornii, który przez przypadek dowiedział się o tych rekolekcjach, poprosił mnie, żebym wygłosiła je także w San Diego. To było dla mnie bardzo pocieszające, ponieważ Pan wiele zdziałał podczas pierwszych rekolekcji. Ledwo przyjechałam na te drugie rekolekcje, odpowiedzialny za nie trapista powiedział mi w zaufaniu: 'Na tych rekolekcjach jest 50 księży, ale oni nie chcą tu być, do przyjścia tutaj zmusił ich biskup, z tego powodu są wściekli, że przyjechała jakaś siostra i oni siostrę rozerwą na strzępy.' W związku z tym miałam wewnętrzną walkę i powiedziałam do Jezusa: 'To nie ja tu się wprosiłam, to Ty mnie tu przyprowadziłeś, zrób coś!'

W poranek rekolekcji czekała mnie pewna niespodzianka: ten brat trapista musiał wyjechać i mi powierzył wszystkie konferencje! W pamięci jeszcze raz przebiegłam wszystkie straszne myśli, jakie na mój temat mieli ci księża.

Ale ponieważ bardzo wcześnie wstałam, już od kilku godzin się modliłam. Przypomniawszy sobie, że w grocie miasteczka uniwersyteckiego była figura św. Teresy, kupiłam dla niej największą świecę, jaką mogłam znaleźć i zaczęłam ją prosić: 'Posłuchaj, św. Tereso, poprowadzić te rekolekcje jest dla mnie gorsze niż pójść na arenę pełną lwów! Proszę, chodź ze mną i pomóż mi mówić do tych księży!'
 Gdy weszłam na salę konferencyjną, wszyscy ci księża mieli skrzyżowane ramiona. Cała ich postawa pokazywała, że nie byli zadowoleni z tego, że tu są. Niezależnie od tego rozpoczęłam moją pierwszą konferencję. Tego dnia wygłosiłam 3 konferencje i zrozumiałam, że ich zdobyłam, ponieważ już widać było w nich pewną przemianę.

Po obiedzie wróciłam do groty wyposażona w jeszcze jedną świecę, którą zapaliłam przed św. Teresą: 'Naprawdę chciałam ci bardzo podziękować za to, że dziś ze mną byłaś' – powiedziałam do niej.

Trochę później spotkałam pewnego biskupa irlandzkiego, który powiedział do mnie: 'Nigdy w życiu nie usiadłem, żeby słuchać zakonnicy, byłem pełen niechęci. Wie siostra, tego ranka siostra powiedziała do nas, żebyśmy zamknęli oczy, ale ja ich nie zamknąłem; na chwilę opuściłem głowę, potem podniosłem oczy, żeby zobaczyć, co siostra robi'. Potem spytał mnie: 'Czy siostra ma szczególne nabożeństwo do św. Teresy? Wie siostra, ja nie należę do rodzaju takich ludzi, którzy mają wizje, ale św. Teresa stała z boku siostry, przed nami, gdy siostra mówiła, a ja uświadomiłem sobie, że ona była po to, żeby siostrze pomóc.'”
I s. Briege kontynuuje: „To mnie dużo nauczyło na temat świętych! Często opowiadam tę historię rodzicom, gdy wybierają imię dla swojego dziecka. Mówię do nich: 'Poproście tego świętego, żeby dał waszemu dziecku swe własne dary w taki sposób, żeby wasze dziecko mogło nadal uwielbiać Jezusa w taki sposób, w jaki wielbił Go ten święty!' Gdy nadajecie imię świętego, to ten święty bardzo chce wam towarzyszyć, pomaga wam zrealizować to, co powinniście wykonać w swym życiu, żeby stać się świętym. Gdy zapraszamy świętych, oni przychodzą i nam towarzyszą!”

To świadectwo s. Briege, spośród wielu innych, które trzyma w tajemnicy, potwierdza usilną zachętę Gospy, żeby czytać żywoty świętych i do nich się modlić. Na płaszczyźnie duchowej większość katolików żyje poniżej przeciętnej i przechodzi obok ogromnych łask, jakie są im ofiarowywane przez wybrańców Nieba. Także przed świętem Wszystkich Świętych, raczej zamiast zbierać dynie, zanurzmy się w życie jakiegoś świętego i poprośmy go, żeby przyszedł nam na pomoc, żeby był naszym świętym patronem lub innym, kogo wybraliśmy. Oczywiście nie chodzi o to, żeby czekać na wizję świętego, jak ta, którą miał ten biskup, ale możemy być pocieszeni przez skuteczną odpowiedź tego świętego, ponieważ w Niebie aniołowie i święci kochają nas tą samą miłością co Bóg.

3. Medjugorje w Rzymie. Mamy dobrą wiadomość! Na dni maryjne od 12 do 13 października Papież Franciszek mając na uwadze program przygotowany przez papieża Benedykta XVI przed jego odejściem, życzył sobie, żeby zaprosić przedstawicieli sanktuariów maryjnych oficjalnie uznanych przez Kościół (patrz PS. 2). Równolegle w zeszłym miesiącu ojciec Marinko Sakota, proboszcz Medjugorja, otrzymał z Rzymu zaproszenie do uczestnictwa w tych dniach maryjnych wraz z 30 parafianami. Mała grupka opuściła Medjugorje w czwartek 10 października i odbyła pierwszy etap do sanktuarium w Loretto koło Ankony. Zauważmy, że obok sanktuariów maryjnych oficjalnie uznanych jak Fatima, Lourdes, Banneux, Gwadelupa, itd. Papież jednocześnie życzył sobie obecności reprezentantów z Medjugorja! Istotnie, Medjugorje było jedynym sanktuarium maryjnym nieuznanym (lub „jeszcze nieuznanym”!) wśród tych wszystkich sanktuariów od dawna sławnych! Ponadto według Ivana Ivankovicia (uwięzionego z ojcem Jozo w sierpniu 1981 za to, że mówił, że widział, że tańczy krzyż na Kriżevacu) mała grupka zdziwiła się widząc, że dano jej do wyboru miejsca na Placu św. Piotra zarówno w sobotę jak w niedzielę. Istotnie nasi przyjaciele mieli najlepsze miejsca za biskupami i kardynałami, dosyć blisko Papieża. Nawet jeśli to wszystko nie równa się z oficjalnym uznaniem ze strony Kościoła, to tę cichą inicjatywę Papieża można jednakże uważać za znaczący akt w stosunku do Medjugorja. „Akta Medjugorja” idą do przodu i za to dziękujemy Bogu.


Odwiedźcie link: http://www.eclaireursdepaix.com/consecration-vierge-marie.php
Módlmy się o to, żeby bez zwlekania zostały opublikowane wyniki Komisji do spraw Medjugorja utworzonej przez Papieża Benedykta XVI.

Droga Gospo, w Fatimie powiedziałaś: „W końcu moje Niepokalane Serce zatryumfuje.” Dziękujemy! Ogłaszasz także wspaniałą przyszłość dla świata. Błagamy Cię o to, pospiesz się, żeby zmiażdżyć głowę węża i pomóż nam przyspieszyć tryumf Twego Serca, gdy będziemy żyli Twymi orędziami i poświęcali Ci nasze życie!

Siostra Emmanuel +

czwartek, 20 czerwca 2013

List s.Emmanuel z 13 czerwca 2013 r.

Rocznica objawienia w Fatimie w r. 1917 (p. 2)

Drogie Dzieci Medjugorja!
Niech będzie pochwalony Jezus i Maryja!

1. 2 czerwca 2013 Mirjana, otoczona ogromnym tłumem pielgrzymów, miała comiesięczne objawienie przy Błękitnym Krzyżu. Po objawieniu przekazała następujące orędzie:
zobacz orędzie i video

 
2. Czerwiec jest bogaty w święta! Mamy święto Bożego Ciała, Najświętszego Serca Jezusa, Niepokalanego Serca Maryi, Trójcy św.... Ponieważ w USA prezydent ogłosił, że czerwiec jest miesiącem „parady gejów”, ponieważ we Francji sprofanowano już 3 katedry (itd.), ważne jest, żebyśmy przyjęli ogromne łaski, jakie są związane z naszymi świętami. Te łaski to Światłość wśród ciemności, jakie dziś pożerają tak wiele dzieci, młodych i mniej młodych. „Kto na NIEGO spojrzy, ten zajaśnieje” - mówi psalmista. Co to jest spojrzeć na Niego, jak nie adorować Go?

Także my możemy tę modlitwę daną przez anioła trojgu małych pastuszków w Fatimie w r. 1917 wziąć za naszą i odmawiać ją z głębi serca tak często, jak tylko możemy, podczas nowenny poprzedzającej rocznicę objawień (25 czerwca), a która zaczyna się 16 czerwca. Ta modlitwa rozprasza tyle ciemności! To byłby piękny dar wdzięczności do ofiarowania Maryi za Jej 32 lata objawień! Tylko sam Bóg może rozproszyć wielką ilość zła, jakie każdego dnia brutalnie nas atakuje, a ten, kto Go uwielbia, pozwala Bogu działać z mocą. Zawsze można mieć nadzieję na lepszych polityków, ale to, co może i rzeczywiście zmieni obrót spraw, to dziś jesteś ty, to ja, to my, to ci, którzy chcą adorować Boga żywego w duchu i prawdzie. Oby prawdziwi czciciele wzrastali w ilości i jakości, a oblicze świata zostanie zmienione!

Oto modlitwa, która w Fatimie przyszła do nas z Nieba:

„Przenajświętsza Trójco, Ojcze, Synu i Duchu Święty, uwielbiam Cię z czcią najgłębszą i ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa obecnego we wszystkich tabernakulach świata, na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i obojętność, przez które jest obrażany. Przez nieskończone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Cię o nawrócenie biednych grzeszników.”

3. Cud w Buenos Aires! W r. 1996, gdy papież Franciszek był biskupem pomocniczym kardynała Quarracino w Buenos Aires, miał miejsce oczywisty cud eucharystyczny. To obecny papież sam prosił, żeby został on sfotografowany i to on zbadał ten fakt. Wyniki są zdumiewające.

18 sierpnia 1996 r. o. Alejandro Pezet odprawiał Mszę św. w kościele, który znajduje się w centrum handlowym miasta. Wtedy, gdy przestał udzielać Komunię św., przyszła do niego pewna kobieta, żeby powiedzieć, że znalazła hostię, którą ktoś zostawił w głębi kościoła. Idąc na wskazane miejsce, o. Alejandro ujrzał zabrudzoną hostię. Ponieważ nie mógł jej spożyć, umieścił ją w małym naczyniu z wodą, które ustawił w tabernakulum kaplicy Najświętszego Sakramentu.


W poniedziałek 26 sierpnia otwierając tabernakulum ujrzał ku swemu wielkiemu zdumieniu, że Hostia stała się substancją krwawiącą. Poinformował o tym Mgr Jorge Bergoglio, który wydał instrukcje, żeby Hostia została w sposób profesjonalny sfotografowana. Zdjęcia wykonane 6 września wyraźnie pokazują, że Hostia, która stałą się fragmentem krwawiącego ciała, bardzo powiększyła wymiary. Przez kilka lat Hostia przebywała w tabernakulum, cała sprawa była trzymana w tajemnicy. Ponieważ Hostia nie doznawała żadnego widocznego rozkładu, Mgr Bergoglio zdecydował, żeby ja poddać badaniu naukowemu.

5 października 1999 r. w obecności przedstawicieli Mgr Bergoglio, który został biskupem, dr Castanon pobrał próbkę z krwawiącego fragmentu i wysłał ją do Nowego Jorku do analizy. Ponieważ nie chciał wpływać na wyniki badania, postanowił zachować w tajemnicy przed ekipą naukowców pochodzenie próbki.
Jednym z tych naukowców był znany kardiolog i patolog medyczno-prawny, dr Frederic Zugiba. On stwierdził, że analizowana substancja była prawdziwym ciałem i prawdziwą krwią zawierającą ludzkie DNA. Stwierdził, że: „Analizowana materia jest fragmentem mięśnia sercowego, który znajduje się w przegrodzie lewej komory, obok zastawek. Ten mięsień jest odpowiedzialny za skurcz serca. Należy przypomnieć, że lewa przegroda serca działa jak pompa, która wysyła krew do całego ciała. Mięsień sercowy jest w stanie zapalnym i zawiera w sobie wielką ilość krwinek białych. To wskazuje, że serce było żywe w chwili pobierania próbki. Stwierdzam, że serce było żywe z tego względu, że krwinki białe umierają poza organizmem żywym. Potrzebują żywego organizmu, żeby je podtrzymywał. Więc ich obecność wskazuje, że serce było żywe, gdy pobierano próbkę. Poza tym te krwinki białe przeniknęły tkanki, co wskazuje ponadto, że serce zostało poddane ogromnemu stresowi, jakby jego właściciel był mocno pobity na wysokości klatki piersiowej.”

Dwóch Australijczyków, dziennikarz Mike Willesee i prawnik Ron Tesoriero, byli świadkami tych testów. Znając pochodzenie próbki, byli zdumieni deklaracją dra Zugiba. Mike Willesee spytał naukowca, ile czasu krwinki białe mogłyby pozostać żywe, jeśliby pochodziły z ludzkich tkanek przechowywanych w wodzie. Dr Zugiba odpowiedział mu, że po kilku minutach powinny przestać istnieć. Wówczas dziennikarz wyjawił doktorowi, że substancja, z jakiej pochodziła próbka, była najpierw przez miesiąc przechowywana w zwykłej wodzie, a potem przez trzy lata była przechowywana w naczyniu z wodą odmineralizowaną i dopiero po tym czasie próbka została pobrana do analizy. Dr Zugiba był bardzo zakłopotany biorąc ten fakt pod rozwagę. Stwierdził, że nie ma żadnego sposobu, żeby wyjaśnić ten fakt naukowo.

Tak więc dr Zugiba spytał: „Powinien mi pan wyjaśnić pewną rzecz: jeśli ta próbka pochodzi od osoby martwej, to jak może to być, że gdy ją badałem, komórki próbki były w ruchu i pulsowały? Jeśli to serce pochodzi od kogoś, kto umarł w r. 1996, jak może ciągle być przy życiu?”

Dopiero wtedy Mike Willesee wyjawił dr. Zugiba, że analizowana próbka pochodziła z konsekrowanej Hostii (z białego chleba bez zaczynu), która została w tajemniczy sposób przeistoczona w krwawiące ludzkie ciało. Osłupiały z powodu tej informacji dr Zugiba odpowiedział: „Jak i dlaczego konsekrowana Hostia może zmienić swój charakter i stać się żywym ludzkim ciałem i krwią, to pozostanie dla nauki tajemnicą - tajemnicą całkowicie wykraczającą poza jej kompetencje.”

Następnie dr Ricardo Castanon Gomez podjął kroki, żeby raporty laboratoryjne sporządzone w następstwie cudu w Buenos Aires zostały porównane z raportami sporządzonymi po cudzie w Lanciano, jeszcze raz bez podawania pochodzenia testowanych próbek. Eksperci, którzy dokonywali tego porównania, stwierdzili, że oba raporty laboratoryjne analizowały próbki testowe tej samej osoby. Zasygnalizowali jeszcze, że obie próbki wskazywały na krew grupy AB Rh+. Ta krew jest charakterystyczna dla człowieka, który urodził się i żył na Bliskim Wschodzie.

Rozsądną odpowiedź daje jedynie wiara w nadzwyczajne działanie Boga. Bóg chce, żebyśmy byli świadomi, że On jest rzeczywiście obecny w misterium Eucharystii. Cud eucharystyczny z Buenos Aires jest nadzwyczajnym znakiem przetestowanym przez naukę. Przez niego Jezus chce obudzić w nas żywą wiarę w Jego rzeczywistą obecność w Eucharystii, rzeczywistą, a nie symboliczną. Tylko oczami wiary, a nie naszymi oczami ludzkimi, widzimy Go pod konsekrowanymi postaciami chleba i wina. W Eucharystii Jezus widzi nas i nas kocha i pragnie nas zbawić.

(Arcybiskup Mgr Bergoglio został kardynałem w r. 2001, a ten cud został opublikowany po długich badaniach). Koniecznie zobaczcie ten link, gdzie dr Castanon, ateista, który stał się katolikiem, wyjaśnia ten cud po angielsku! To jest mocne!
(Zobaczcie fragment)

4. Filip Pavlović. 3 lipca bratanek widzącej Mariji Pavlović-Lunetti zostanie wyświęcony na księdza w kościele św. Jakuba. Powołanie otrzymał w wieku 4 lat i od tego czasu nigdy nie myślał, żeby podjąć inną drogę. Módlmy się z nim i za niego! Jak mówi Maryja, kochajmy naszych pasterzy jak Jej Syn ich kocha, skoro ich powołał, żeby nam służyli!


Droga Gospo, widzę tyle Twoich dzieci, które nic nie wiedzą o wierze, ale które Cię wzywają z głębi swej nędzy! W tę rocznicę Twych objawień prosimy Cię, rozlej na nas łaski światła i miłości jak nigdy przedtem, pomóż nam otworzyć nasze serca, żebyśmy te łaski przyjęli!

Siostra Emmanuel +

- Wyłącznie u nas! S. Emmanuel będzie bezpośrednio z Medjugorja 26 czerwca o godz. 21 na naszej stronie www.enfantsdemedjugorje.fr ! Będzie tam komentowała orędzie z 25 czerwca, 32. rocznicę. Zarezerwujcie sobie wieczór! Odpowie bezpośrednio na pytania zadawane mailem lub na czacie. Dodatkowe informacje od 20 czerwca na tej stronie...link


- Popatrzcie na retransmisję z 3 czerwca w linku: kliknij

- Odwiedźcie nasze nowe konto YouTube. Znajdziecie tam małe video na temat Medjugorja i inne: kliknij

- Nowość! Odwiedźcie naszego twittera: @EnfantsdeMedj

- Kliknijcie www.enfantsdemedjugorje.fr – to jest strona Enfants de Medjugorje (Dzieci Medjugorja)! Z: orędziami Matki Bożej, comiesięcznymi wiadomościami z Medjugorja, listą świętych, Przyrzeczeniami Chrzcielnymi, 2 aktami poświęcenia, przepisami postnymi, modlitwą Maryi za chorych, świadectwami, naszymi książkami i naszymi płytami, aktualnościami, itd. Możecie tam także przekazać wasze intencje modlitw i zapisać się na ten comiesięczny list.

PS. 1 – 10 czerwca przy Błękitnym Krzyżu z Ivanem. Tego wieczoru Gospa długo się modliła nad nami z wyciągniętymi rękami, szczególnie za chorych, i pobłogosławiła nas swym matczynym błogosławieństwem. Jej orędzie: zobacz

PS. 2 – Wieczory w Medjugorju bezpośrednio u was w domu! Napiszcie link , a potem zarejestrujcie się pisząc /fr/user/sign-up/ (dla języka francuskiego)

PS. 3 – Vicka jeszcze cierpi, w Zagrzebiu jest poddawana infiltracji pleców i jeszcze nie może przyjmować pielgrzymów. Módlmy się, żeby szybko powróciła do zdrowia!

PS. 4 - Od 8 do 12 lipca przyjedźcie do Lourdes, żeby obchodzić z Maryją 40 lat Wspólnoty Błogosławieństw! Będzie: dzielenie się, świadectwa, liturgia, nauki (z tłumacze3niem), audycje, adoracja, czuwania, poświęcenie się Matce Bożej. Będzie uczestniczyć Cal Barbarin, Fr. Henry Donneaud o.p. i członkowie Wspólnoty. S. Emmanuel będzie mówić 9-ego. Informacje: 06 6092 6626 lub 04 9221 1584 lourdes.sessions@beatitudes.org – http://lourdes.sessions.beatitudes.org

PS. 5 - Festiwal Młodych będzie miał miejsce od 1 do 6 sierpnia. Zaproponujcie jakiemuś młodemu, żeby tam pojechał, możecie uratować czyjeś życie! W celu zdobycia informacji zobaczcie: link

PS. 6 – Rekolekcje / Szkoła postu – głoszone przez o. Marinko (proboszcza z Medjugorja) z Jean-Raymond Cayrel. Od 25 do 31 lipca. Samolot. Zapisy w ‘Marie Source de Vie’, BP 7, 83180 Six-Fours, tel. 04 94 07 94 07, contact@msvie.com - www.msvie.com ‘Comme on apprend à prier, on apprend à jeûner.’ (Ponieważ uczymy się modlić, uczymy się pościć)

PS. 7 – „SOS! La vie, on la tue, et la VIE l’emportera!” (SOS! Życie zabija się i życie wygrywa się) – Rzecz konieczna na lato - Daniel Ange. Kto ośmieli się stawić czoła terroryzmowi ideologicznemu, który każe milczeć na temat życia? Daniel Ange porusza temat aktualnej sytuacji walki i ponownie mówi nam: „nie lękajcie się!” Wydanie jubileuszowe.
Editions de l’Emmanuel, 18 €. www.editions-emmanuel.com - www.daniel-ange.eklablog.com

PS. 8 – Düsseldorf (Niemcy), 7 września! O. Paul Sigl i Wspólnota 'Famille de Marie' (Rodzina Maryi) zapraszają nas na dzień modlitwy z Panią Wszystkich Narodów, która w Amsterdamie dała orędzia na nasze czasy (zatwierdzone przez kościół). Tłumaczenie na francuski. Zobaczcie: www.de-vrouwe.info/fr - familledemarie@gmail.com

PS. 9 - Czy pragniecie napisać do Matki Bożej? Wyślijcie wasz list do „Reine de la Paix", BP 2157, F 06103 Nice cedex, France. Przekażemy go do któregoś z widzących w Medjugorju.

PS. 10 – Zapiszcie się! Każdego miesiąca otrzymujcie i przekazujcie dalej e-mail z Wiadomościami z Medjugorja S. Emmanuel.


Po francusku: gospa.fr@gmail.com (nowość!)
Po angielsku i niemiecku: Pray@childrenofmedjugorje.com,
po włosku: info@vocepiu.it
po hiszpańsku: gisele.riverti@gmail.com (nowość!),
po chorwacku: djeca.medjugorja@gmail.com (nowość!),
po portugalsku medjugorjeport@yahoo.com.
po chińsku: teresamedj@gmail.com
Strona www.childrenofmedjugorje.com podaje te wiadomości po francusku i w innych językach.

Źródło: www.enfantsdemedjugorje.fr, tłumaczenie na język polski: Zwiastowanie

niedziela, 28 kwietnia 2013

List s.Emmanuel z 15 kwietnia 2013 r.

Drogie Dzieci Medjugorja!

Niech będzie pochwalony Jezus i Maryja!


1. 2 kwietnia 2013 Z powodu silnych opadów deszczu we wsi, Mirjana miała comiesięczne objawienie u siebie w domu, w obecności niewielkiej ilości pielgrzymów. Po objawieniu przekazała następujące orędzie: zobacz orędzie

2. „Bez woli Bożej jesteście niczym”? W tym orędziu Matka Boża nie boi się nas sprowokować do tego stopnia, że niektórzy zaczęli zadawać sobie pytania. Tym lepiej, to pomoże nam wzrastać!

Jezus powiedział do św. Katarzyny Sieneńskiej: „Jestem Tym, który jest, ty jesteś tą, która nie jest”. Otóż to była wielka święta! Można by się dopatrywać pogardy ze strony Jezusa. Ale jest dokładnie przeciwnie, On chce jej powiedzieć: ja jestem po stronie Bytu, to jesteś po stronie Nicości, jesteśmy więc uczynieni wzajemnie dla siebie, Ja ci uczynię dar z całego Mnie, a ty Mi uczynisz dar z twej nicości i w ten sposób będziemy doskonale zjednoczeni! Powiedział do niej także: "Uczyń z siebie naczynie, ja stanę się strumieniem.” Oto klucz do tego orędzia! Jeżeli nasze serca pokornie pozostawimy szeroko otwarte Bogu, pozwolimy Mu, żeby stał się w nas strumieniem, żeby całkowicie nam się oddał i przelał nam Swe łaski, to, co jest już przedsionkiem Nieba. Jeżeli nas nie zdominuje nasze ego, pozostawimy całą przestrzeń Bogu i wtedy będziemy zażywać szczęścia.

Wiemy, że prawdziwy pokój, prawdziwy szalom polega na tym, żeby być „pełnym”, całkowicie wypełnionym obecnością Boga, a nie pustką. Zgodnie z Pismem św. Bóg jest więc „wszystkim we wszystkich”.
Błogosławiona Maryam z Betlejem, wielka mistyczka z Galilei, nazywała siebie „małym nic” i to było jej radością.

Jeszcze jedna osoba jest święta, jeszcze jedna ma świadomość swej nicości wobec Boga, ale także jeszcze jedna dobrze się czuje wobec tej nicości. Prawdziwa pokora polega na tym, żeby być przed Bogiem w prawdzie, a ta prawda czyni nas wolnymi, szczęśliwymi. Dla Boga nie ma różnic w znaczeniu ludzi, nie ma bogatych i biednych,VIP-ów i tych innych, „wielkich” i zer. Wszyscy jesteśmy z gruntu biedni, ale jeżeli niektórzy już mają tego świadomość, to inni jeszcze tego nie zauważyli. „Szczęśliwi ubodzy w duchu, ponieważ ich jest Królestwo Boże”, mówi nam Jezus, który tak pragnie naszego szczęścia!

Przez św. Teresę z Lisieux zostało nam dane piękne światło. W genialny sposób ukazuje nam „ścieżkę”, którą możemy bezpiecznie kroczyć z Bogiem aż do osiągnięcia szczęścia w Niebie. Wiedziała, że jest uboga, wiedziała, że jest mała, sama z siebie niezdolna do żadnego dobra; ale zamiast się martwić, przeciwnie – czerpała z tego wielką radość! „To, co Dobremu Bogu podoba się w mojej małej duszy, mówiła ona, to widzieć, jak kocham moją małość i moje ubóstwo, to ślepa nadzieja, że jestem w Jego Miłosierdziu.” A dalej: „Żeby kochać Jezusa, im kto jest słabszy, bez pragnień i cnót, tym bardziej jest podatny na działania tej Miłości pochłaniającej i przemieniającej.” (List 197 z 17/09/1896 do św. Marii od Najśw. Serca). Wiedziała, jak bardzo Jezus kochał dzieci i tych, którzy byli do nich podobni; otóż dziecko jest par excellence tym, kto ma świadomość, że jego zadaniem jest słuchać dorosłych.

Świat uczy nas czegoś przeciwnego! Żeby podobać się ludziom, trzeba być kimś. Co za złudzenie! Jak bardzo dziękuję Matce Bożej za Jej orędzie! Jeszcze raz leczy nas z fałszywych wyobrażeń szczęścia, jakie nakłada na nas świat i ponownie wprowadza nas na drogę realizmu, która nas nie przygniata do ziemi, lecz czyni z nas mężczyzn i kobiety, którzy mocno stoją na nogach, są dumni nie z samych siebie, lecz z Boga, który ich zamieszkuje! Maryja czyni z nas chrześcijan, którzy nie boją się stracić przyczyny swej radości, ponieważ ona jest umieszczona w Bogu, w bezpiecznym miejscu. Podczas gdy świat oferuje nam satysfakcje przemijające i powierzchowne, które ostatecznie nas zatapiają w niepokoju, Bóg proponuje nam ugaszenie naszego głębokiego pragnienia i to pozwala nam być tym, czym jesteśmy naprawdę: dziećmi Bożymi, które posiadają wszystko. „Moje dziecko, mówi Bóg, wszystko, co moje, należy do ciebie!” (Łk 15).

3. Dobre franciszkańskie wiadomości. W Mostarze został mianowany nowy prowincjał, jest to Miljenko Steko, lat 44. Znamy go i bardzo kochamy, ponieważ jako wikary służył w parafii w Medjugorju przez sześć lat. Niech Bóg błogosławi jego nowej posłudze, jesteśmy z nim w modlitwie!

Franciszkanie cieszą się także z nominacji ojca Jose Rodriguez Carballo, generała ich zakonu, dokonanej 8 kwietnia przez Papieża Franciszka, przewodniczącego Rzymskiej Kongregacji ds. Życia Konsekrowanego. Jest to pierwsza nominacja dokonana przez Ojca Świętego, który przed wyborem nowych przewodniczących różnych dykasterii zapewnił czas na refleksję i modlitwę. Ojciec Jose przybył do Medjugorja w październiku 2007 r. „z braterską wizytą” - jak mówił – i udzielił wywiadu dla Radio-MIR. „Mogę powiedzieć, że jestem zadowolony ze służby pełnionej przez braci w tej parafii Medjugorje” - powiedział.

Oczywiście nie wypowiadał się na temat autentyczności objawień ani też nie przekazał swej opinii osobistej, lecz dodał: „Dla mnie fakt, że do Medjugorja przyjeżdża tyle osób, objawia głód Boga u ludzi nam współczesnych.” „Jest moją nadzieją, żeby ci, którzy przyjeżdżają do Medjugorja, mogli rzeczywiście spotkać Boga, żeby mogli zbliżyć się do Chrystusa i pójść za Nim.”

8 kwietnia premier Chorwacji, p. Zoran Milanović, odwiedził Medjugorje podczas swego 2-dniowego pobytu w Bośni i Hercegowinie. P. Milanović nie kryje się z tym, że jest ateistą i tak konsekwentnie postępuje, módlmy się więc, żeby odtąd Matka Boża inspirowała wybory, jakich dokonuje, aby na pierwszym miejscu stawiał Boży plan dla jego kraju. Szefowie państw ponoszą ciężką odpowiedzialność przed Bogiem i to zmusza nas, żebyśmy dużo się za nich modlili. W Medjugorju mógł spotkać się z franciszkanami.


Droga Gospo, Ty jesteś doskonałym przykładem zaufania Bogu i pokory. Przekaż nam swoje najcenniejsze skarby, ponieważ jak to powiedziała św. Teresa od Dzieciątka Jezus „Skarb matki należy do dziecka!”
Siostra Emmanuel+

piątek, 28 października 2011

List s. Emmanuel z 15 października 2011 r.

Drogie Dzieci Medjugorja!
Niech będzie pochwalony Jezus i Maryja!
1. 2 października 2011 r. Mirjana, otoczona ogromnym tłumem, miała comiesięczne objawienie przy Błękitnym Krzyżu. Po objawieniu przekazała nam następujące orędzie: zobacz orędzie

2. Najpiękniejsza spowiedź Souhy. Pewna grupa przybyła z Bliskiego Wschodu spędza w Medjugorju kilka dni w nadziei, że odbędzie prawdziwą pielgrzymkę. Wśród nich jest pewna mężatka, Souha, której mąż jest lekarzem. Przyjechała bez niego, ponieważ on pracuje.
Souha ma pewien sekret, który nie daje jej spokoju. Wkrótce po przybyciu idzie do księdza znajdującego się w grupie i zwierza mu się, że dokonała aborcji. Dziecko, którego oczekiwała, miało trisomię, ale ona i jej mąż tego nie chcieli. Razem zdecydowali, żeby usunąć je z łona matki i aborcja została wykonana. Ponieważ niepokoi to jej serce, Souha pyta księdza: „To nie jest grzech, prawda?” Ksiądz odpowiada jej: „Ależ tak, moja córko, to jest grzech! Wielki grzech! Pani musi się wyspowiadać!” Ale Souha nie jest przekonana i odmawia. Jednakże prosi Matkę Bożą, żeby dała jej znak, czy ma się wyspowiadać z tego czynu.
Wieczorem, podczas objawienia Gospy na wzgórzu z Ivanem, Souha jest tam ze swoją grupą. Gdy przychodzi Matka Boża, niespodziewanie zgięta wpół pada na ziemię! Jej ciało jest skręcone, a jej nos przyklejony do ziemi. Pozostaje tak dobrą chwilę i gdy po objawieniu podnosi się, jej przyjaciele widzą, że płacze. Mówi do nich: „Trzeba wezwać księdza, muszę natychmiast się wyspowiadać!”
Nie wiem, co się stało podczas objawienia, trzeba uszanować jej tajemnicę, lecz Matka Bożazadziałała. We łzach Souha odbywa najpiękniejszą spowiedź swego życia. Tak, uświadomiła sobie obrzydliwość grzechu i z tego powodu płacze. Przyjmuje miłosierdzie Boże wobec niej. Jej pokój wewnętrzny zostaje wówczas odbudowany. Jest teraz wolna! Jaki kontrast, jakie światło pojawia się nagle na jej twarzy! Świadczy wśród swych przyjaciół, że odczuwa ogromną radość, jak nigdy dotąd w jej życiu.

W Medjugorju pewne grupy pielgrzymów mają piękną tradycję. Przewodnik proponuje, żeby każdy pielgrzym wziął na siebie odpowiedzialność za modlitwę szczególnie za jedną osobę z grupy podczas całej pielgrzymki. Tak więc, pierwszego lub drugiego wieczoru, każdy wyciąga z koszyka imię jakiegoś pielgrzyma. Kto tego wieczoru na 150 osób z grupy otrzymał imię Souhy i obowiązek modlitwy za nią? Pewna dziewczyna z trisomią!

Tego samego wieczoru telefonuje mąż Souhy i wysłuchawszy opowiadania swej żony mówi do niej: „Wiesz, dzwonię do ciebie, ponieważ dziwnie się czuję, bo ty jesteś tam, żeby się modlić do Boga, podczas gdy ja tu dokonuję aborcji. Tak nie można! Zdecydowałem dziś, żeby z tym przestać.” Także on płakał do telefonu. Przeczuwał, że coś stało się z jego żoną i był gotów uczynić ten ogromny krok na płaszczyźnie zawodowej. Souha nie wierzyła własnym uszom.

To działo się w sierpniu tego roku. Teraz Souha, jej mąż i ich dzieci żyją inaczej, na pierwszym miejscu stawiają Boga. Praktykują sakramenty i idą na Msze św. prawie codziennie. Dają świadectwo innym. Po powrocie z tej pamiętnej pielgrzymki, gdy zadawali sobie pytanie, jak naprawić swą przeszłość, zadzwoniły do nich zakonnice z sierocińca z prośbą o pomoc. Dokładnie zaproponowały, żeby zaopiekowali się pewną sierotą. Zobaczyli w tym odpowiedź Boga i z wdzięcznością zaczęli robić dla tego dziecka wszystko, co było w ich mocy.

A co stało się z tym dzieckiem z trisomią, które zostało usunięte podczas aborcji? W Medjugorju Maryja mówi o dzieciach nienarodzonych: „One są ze mną”. To dziecko z pewnością dużo się modli za swych rodziców i za swych małych współtowarzyszy, którzy zostali przeznaczeni do tego, żeby nigdy nie oglądać słońca.

Zadaję sobie pytanie: czy to dziecko rzeczywiście miało trisomię? W istocie widzę coraz więcej przykładów fałszywej diagnozy: wiele matek decyduje się na zachowanie swego dziecka niezależnie od tego, jak jest ono upośledzone i nagle dziecko rodzi się doskonale normalne. Nasza kultura śmierci i coraz silniejsze forsowanie aborcji nie idą na próżno. Rzecz do zastanowienia!

Ale Bóg jest cudowny! Dla tej rodziny zło obrócił w dobro. Teraz setki (a nawet tysiące) dzieci nie zostaną usunięte przez tego lekarza, który od tej pory walczy o ich życie.

„Drogie dzieci, tego wieczoru zachęcam was, żebyście szczególnie modliły się za dzieci nienarodzone. Módlcie się przede wszystkim za matki, które zabijają swe dzieci. Drogie dzieci, jestem smutna, ponieważ zabija się tyle dzieci. Módlcie się, żeby na tym świecie nie było takich matek.” (do grupy modlitewnej w Medjugorju, 3.03.90)
3. Policjant wreszcie szczęśliwy! Historia rozgrywa się w Madrycie podczas Światowych Dni Młodzieży. Jak wiecie, dla młodzieży ustawiono wiele konfesjonałów i w tej strefie stał pewien policjant do pilnowania porządku. Pewna dziewczyna zauważa, że ten policjant stoi na warcie cały czas w tym samym miejscu, jakby przyklejony do tych konfesjonałów. Więc go pyta: „Dlaczego pan pozostaje tu przez cały czas? (Normalnie policjanci zmieniają miejsce). On jej odpowiada:

- Podczas wszystkich lat mej służby w policji otrzymywałem tylko obelgi, kpiny i gesty nienawiści... Jest jedna rzecz, jakiej nigdy nie otrzymałem, jest to uśmiech. Otóż od chwili, jak tu przybyłem, widzę radosne twarze i otrzymuję tylko uśmiechy, zwłaszcza od młodych, którzy wychodzą z konfesjonałów. Dlatego postanowiłem tu zostać.

- To dobrze! Ale czy pomyślał pan, żeby samemu iść się wyspowiadać?

- Och, nie, nie, nie! Nie po to tu jestem.

Nazajutrz dziewczyna spotyka go ponownie i widzi go pełnego radości. Podchodzi do niej z uśmiechem od ucha do ucha i mówi do niej: „Poszedłem do spowiedzi!”

5. Piractwa w internecie? Pewni oszuści przechwytują adres e-mailowy, który nie należy do nich i rozsyłają do wszystkich kontaktów tego adresu wezwanie domagając się znacznych sum pieniężnych, żeby wybawić z kłopotu właściciela tej skrzynki bez jego wiedzy. To jest piractwo. Więc gdy pewnego dnia otrzymacie pilne żądanie pieniędzy, wiedzcie, że ono nie pochodzi od nas. Należy usunąć to pytanie bez odpowiedzi. Módlmy się za tych, którzy używają swej wiedzy w celu oszukania innych, tych, którzy swą wiedzę używają raczej w służbie Bogu! W ten sposób unikną smutnego końca. Ponieważ ten, kto kopie dół przed swym bratem, sam w niego wpada (Patrz Ps 9, 15).

6. Jeśli nie otrzymujecie już orędzi ani wiadomości z Medjugorja (po francusku), napiszcie do contact@edm.eu.com Poprzednie orędzia zobaczcie w http://www.edm.eu.com/

Droga Gospo, nasza Pani Różańcowa, pomóż nam, żebyśmy zostali wierni naszemu codziennemu różańcowi, żebyśmy chronił nas Twój matczyny płaszcz i żebyśmy uniknęli ognistych strzał złego.

Siostra Emmanuel +

piątek, 11 marca 2011

List s. Emmanuel z 15 lutego 2011 r.

15 lutego 2011
Drogie Dzieci Medjugorja!
Niech będzie pochwalony Jezus i Maryja!


1 – 2 lutego 2011 r., Mirjana miała comiesięczne objawienie we Włoszech. Po objawieniu przekazała nam następujące orędzie: zobacz orędzie

Matka Boża pobłogosławiła wszystkich obecnych, ponownie nam podziękowała i zachęciła do modlitwy za księży.

2 – W Egipcie orędzia Gospy nadal są rozpowszechniane. W związku z ostatnimi wydarzeniami nasi przyjaciele modlą się i trwają w pokoju. Powierzają się Temu, który wszystko może i który przygotowuje piękne rzeczy. Odpowiedzialna za Dzieci Medjugorja w Kairze powiedziała mi, żeby tak się modlić: „Jezu, nie zapominaj, że Egipt Cię ochronił, gdy byłeś mały; więc teraz Ty ochroń Egipt!”

Towarzyszmy im w naszej żarliwej modlitwie i niech to „ochroń Egipt” rozszerzy się na Bliskim Wschodzie!

3 – 6 lutego 2011 r. obchodziliśmy trzydziestolecie narodzin dla Nieba Marty Robin. Z tej okazji i w związku z orędziem z 2 lutego otrzymanym na modlitwie oto taki piękny fragment z pism Marty z 29 stycznia 1930 r.:
„Módlmy się: ciągła modlitwa sercem, modlitwa warg od czasu do czasu. Jezus sam nas nauczył formuły Ojcze nasz, tak krótkiej i tak kompletnej.
Nie recytujmy naszej modlitwy, módlmy się nią. To dusza powinna kierować naszymi poruszeniami. To dusza powinna zginać nasze kolana, pochylać nasze ciało, to dusza powinna składać nasze ręce, opuszczać nasze powieki lub zatapiać nasze spojrzenia w Niebie. To dusza wznosząc się ku Bogu z kolei pociąga za sobą całą istotę ludzką.
Modlić się to najważniejsze, najbardziej władcze z naszych zadań! Módlmy się więc i niech wszystkie nasze modlitwy, kantyki, wydobywają się z naszego serca jak płonące strzały miłości! Ofiarujmy nasze cierpienia i nasze poświęcenia, naszą pracę, umartwiajmy się, czyńmy pokutę za misjonarza, za kapłanów, naszych pasterzy, pomagajmy im w ich życiu apostolskim! Kochajmy za tych, którzy walczą. Świętych Obcowanie to wzajemna braterska pomoc ...”
4 - Orędzie z 25 stycznia zostało przyjęte z entuzjazmem przez wszystkich przyjaciół Medjugorja! Trzeba powiedzieć, że Gospa rzadko nam gratuluje z powodu, że jesteśmy otwarci na Jej wezwanie i na miłość Boga! Jako Matka daje orędzie dla wszystkich swych dzieci. Ale wśród Jej dzieci są takie, które Jej słuchają i takie, które Jej nie słuchają. Ona bardzo cierpi z powodu tych, którzy Jej nie słuchają i czyni wszystko, żeby ich przywołać. Ale potrzeba by było także orędzia, żeby dodać otuchy tym, których Ona określa tak wspaniale jako „mnóstwo tych, którzy powiedzieli TAK”. Oby każdy z nas należał do tego błogosławionego „mnóstwa” i wytrwał w tym TAK, jak Ona sama wytrwała w tym TAK, które wypowiedziała w Nazarecie!
Osobiste świadectwo: Gdy w kwietniu 1976 r. Pan Jezus wezwał mnie, żebym całkowicie Mu się poświęciła, odbyłam Godzinę Świętą przed Najświętszym Sakramentem. Bardzo dobrze to sobie przypominam, tak jak by to było wczoraj. Uderzyło mnie wtedy kilka rzeczy, w tym szczególnym czasie pomiędzy Jego bardzo wyraźnym wezwaniem, żeby stać się Jego oblubienicą i moją odpowiedzią (która też miała być wyraźna: albo TAK, albo NIE!).
– Jezus pozostawił mi całkowitą swobodę. Żadnej presji, żadnego „szantażu sentymentalnego”, nawet żadnego nalegania! Z taką samą łatwością mogłam Mu powiedzieć tak lub nie.

– Jezus mówił do mnie jak biedak, a nie jak bogacz, który będzie usiłował oczarowywać mnie pięknymi obietnicami.

– Jezus okazał mi taką miłość, że zrozumiałam, że nikt na świecie nie mógłby mnie kochać tak, jak On mnie kocha.

Więc po minucie pękłam dla Niego i dałam Mu moje Tak. I moje życie zakołysało się. Gdy ponownie myślę o tej minucie ciszy, podczas której Jezus oczekiwał oczekiwał na moją odpowiedź i o tym, z jaką łatwością mogłabym mu powiedzieć „nie”, dziękuję, że wybrałam „tak”! A gdybym powiedziała „nie”?! Nie miałam wówczas pojęcia o planie, jaki On miał dla mojego życia, wiedziałam tylko jedno: że swoje życie przejdę dla Niego i z Nim. I to jedno wypełniało mnie radością. Dzisiaj, po tylu latach, gdy Jego plan dla mojego życia każdego dnia objawia się trochę bardziej, widzę, że to przede wszystkim On tego dnia powiedział „tak”, skoro pozostaje wierny ponad wszelkie wyobrażenie. Moje malutkie „tak”, tak kruche i często tak zanieczyszczone On bierze takim, jakie jest, żeby je przemienić, oddać jako swoje i przedstawić Ojcu.

Gdy widzę dzisiejszy świat, konflikty, rozwody, agonię w rozdzielonych rodzinach, jak bardzo dziękuję mojemu Panu, że tamtego dnia poprosił mnie o tę ofiarę i zadowolił się tym malutkim „tak”, kruchym, lecz szczerym, żeby zaprowadzić mnie do Swojej łodzi... i to jakiej łodzi! Czasami ona nabiera wody, burze silnie nią miotają, lecz ona nie zatonie! Wewnątrz jest Jezus.

Wszystko to jest po to, żeby podzielić się z wami tą pewnością: Powiedzieć Bogu „tak” to najpiękniejsza przygoda, jaką można przeżyć na tej ziemi. Nigdy nie będzie się żałować tego, że powiedziało się Bogu „tak”!


Droga Gospo! Dziękuję za to, że dałaś nam Jezusa, co uczynilibyśmy bez Niego?
Pomóż nam wytrwać w tym „tak”, w szczegółach naszego dnia codziennego!

Siostra Emmanuel +
Źródło: „Enfants de Medjugorje”

List s. Emmanuel z 18 stycznia 2011 r.

18 stycznia 2011
Drogie Dzieci Medjugorja!
Niech będzie pochwalony Jezus i Maryja!

1 – 2 stycznia 2011 r., Mirjana miała comiesięczne objawienie przy Błękitnym Krzyżu w obecności wielkiego tłumu, który przybył, żeby Nowy Rok rozpocząć z Królową Pokoju. Po objawieniu Mirjana przekazała nam następujące orędzie: zobacz orędzie

Na koniec objawienia Mirjana powiedziała do Gospy: „Wszyscy przyszliśmy do Ciebie z naszymi cierpieniami i naszymi krzyżami. Pomóż nam, błagamy Cię!” Wówczas Matka Boża wyciągnęła do nas ręce mówiąc: „Otwórzcie mi swoje serca! Dajcie mi swoje cierpienia! Matka wam pomoże!”

Często Matka Boża mówi „Matka”, gdy powinna powiedzieć „wasza Matka”. Zastanawiające!

2 – 50 powodów do wdzięczności! W naszym domu jest tradycja, żeby na koniec roku napisać do Pana list wdzięczności. Zasadą jest, żeby podać przynajmniej 50 punktów, 50 okazji, kiedy podczas minionego roku dotknęliśmy palcem miłości Pana, Jego łask i Jego pomocy.

W tym momencie nowi zawołają: „50 punktów! Nigdy tyle nie znajdę!” Faktem jest, że mało jest u nas we zwyczaju, żeby dziękować Bogu, jesteśmy bardziej skorzy do tego, żeby Go błagać w naszych potrzebach; czasami Jego dary przyjmujemy jak coś, co nam się należy. Gospa często nam przypomina, jak ważne jest, żeby dziękować Bogu za wszystkie małe i wielkie rzeczy, jakie On nam daje.

Zatrzymajcie się w kościele lub w kąciku, gdzie się modlicie i z pomocą Ducha Świętego przejdźcie przez cały ubiegły rok, a będziecie mieli czym zapełnić kilka stron! Owocem tego aktu wdzięczności jest radość, jak również uleczenie z wielu rozgoryczeń! Ci, którzy chcą swój list wysłać do Medjugorja, żeby został umieszczony przed Matką Bożą, mogą to zrobić (patrz PS. 1). Cudowny prezent dla Niej!

3 – Przynajmniej 3 razy 30 lat! W kolejności chronologicznej 3 istotne wydarzenia, jakie będziemy obchodzić w tym roku:

- 30 lat od narodzin dla Nieba Marty Robin (6 lutego 1981), wielkiej mistyczki francuskiej, której proces jest w toku.

- 30 lat od czasu męczeństwa Jana Pawła II podczas próby zabicia go na placu św. Piotra (13 maja 1981), będzie on beatyfikowany 1 maja!

- 30 lat objawień Matki Bożej w Medjugorju (24 czerwca 1981). Widzimy w Starym Przymierzu, że Bóg przywiązuje wielkie znaczenie do rocznic. Żydzi są narodem pamięci, a Bóg polecił im gorliwie wspominać główne wydarzenia z historii zbawienia. Znaczną większość świąt żydowskich i chrześcijańskich stanowią rocznice. Z tych okazji Bóg udziela szczególnych łask.

Już za swego życia Marta Robin „podróżowała” do tych, którzy byli w rozpaczy i przygotowywali się do samobójstwa. Niech jej żarliwa modlitwa bardziej niż kiedykolwiek kontynuuje to dzieło współczucia w tych czasach, gdy zbyt wielu młodych wybiera raczej śmierć niż życie. „To nie słowa, które myślę, żeby wam powiedzieć, pomogą dziełu Bożemu w was, lecz przede wszystkim moja modlitwa” - powiedziała komuś, kto cierpiał.

Już za swego życia Jan Paweł II napełnił świat Światłem Chrystusa. Przywołujmy jego żarliwą modlitwę! Niech trwa ona bardziej niż kiedykolwiek, żeby ludzi przyciągnąć do Żyjącego Boga i niech powstrzyma ich od wpadnięcia w ręce wroga. Wierzę, że jego beatyfikacja będzie dla świata jak eksplozja duchowa! Niech on nam pomoże zbudować cywilizację miłości i pokonać kulturę śmierci, która niebezpiecznie się szerzy.
A Medjugorje! Co Matka Boża przygotowuje na tę 30 rocznicę? Z tej okazji przygotowała nam niespodziankę... Dla tych, którzy się jeszcze wahają, jest to dobra chwila, żeby przyjechać i zobaczyć, czy objawienia trwają już od ponad 30 lat!?
4 – Nado Cilić odszedł do swego Ojca. Pewnego dnia nasz bardzo drogi przyjaciel nagle nas opuścił. Nado był w swojej wsi znaną osobą, jego wiara wydawała się być jak skała. Urodzony w tych małych gospodarstwach koło Kriżevaca, był wychowywany w trudnych warunkach: Jako dziecko dziennie przebiegał kilometry, żeby się udać do szkoły, czy to padał śnieg, czy było 40°C w cieniu i to bez butów, a nawet nie śmiejąc marzyć, że pewnego dnia będzie je miał. Te rodziny za swego wiernego przyjaciela miały tylko Boga. Modliły się za każdym oddechem. To one przyciągnęły Matkę Bożą, która bardzo wcześnie oznajmiła widzącym: „Wybrałam tę wieś, ponieważ tutaj znalazłam prawdziwych wierzących”.
Nado poznawał Boga wewnętrznie, jego radość nigdy nie matowiała mimo ciężkiej pracy, do jakiej zmuszało go gospodarstwo domowe, prace w polu i codzienne sprzątanie kościoła. Nie chciał porzucić prostoty swego życia, podczas gdy wszyscy inni próbowali otworzyć sklepy lub budować pensjonaty.
Swoje tradycje zachowywał nietknięte, nigdy nie zaczynał posiłku bez modlitwy i pobłogosławienia Boga. W każdą sobotę jego żona i on, kropili wodą święconą dom i jego okolice, ponieważ w Medjugorju nie zaprzestano używania sakramentów jak u nas! Gdy słyszał jak ktoś bluźni Imieniu Bożemu lub Matce Bożej, tracił oddech i cierpiał aż do łez. Kochał Boga z całego serca i gdy miał czas, czytał Pismo św. Mawiał: „Poczytam moją książkę”. Pochłaniał ją i umiał z niej na pamięć całe fragmenty, z których czerpał wielką mądrość. Także głębokie miłosierdzie, ponieważ dawał z tego, co było dla niego niezbędne. Pewnego dnia dowiedział się, że jego żonie i jemu wyrządzono wielką niesprawiedliwość. Mógł interweniować wobec zamieszanych w to osób i wygrać tę sprawę. Ale oświadczył: „Zostawcie to! Bóg widzi! On nas nie opuści!”
Daję to świadectwo w 30. rocznicę, ponieważ trzeba, żebyśmy się modlili za nowe pokolenie w Medjugorju, urodzone w dobrobycie materialnym i które staje wobec wielkich pokus. Niech Pan zachowa ich od zła i wirusa modernizmu. Jan Paweł II prosił kilka osób: „Chrońcie Medjugorje!”
Droga Gospo, nasza ukochana Królowo, jednoczymy nasze serca i nasze głosy, żeby Cię błagać: Niech Twój plan dla Medjugorja w pełni się zrealizuje! Weź każdego z nas za swe narzędzie!

Siostra Emmanuel +

Uwaga: Czy wyciągnęliście swojego towarzysza na rok 2011? Święta, która wybrała Dzieci Medjugorja jest sześcioletnim dzieckiem! Błogosławiona Antonietta Meo z Rzymu, czczona 3 lipca. Naszym zadaniem jest „modlić się o świętość dzieci”.

PS. 1 – Wyślijcie swój list do "Reine de la Paix", BP 2157, F- 06103 Nice cedex, France.
 

piątek, 21 stycznia 2011

Oaza pokoju na pustyni

Wywiad z Siostrą Emmanuel Maillard

- Czym naprawdę jest Medziugorje dla jego mieszkańców i dla tych, którzy tu przyjeżdżają?

Chciałabym nieco zmienić to pytanie: Czym powinno stać się Medziugorje, by zaspokoić potrzeby przybywających z całego świata pielgrzymów?

Matka Boża podpowiedziała nam: „Chcę stworzyć tutaj oazę pokoju”.
Zastanówmy się jednak, co to jest oaza?

Każdy, kto odwiedził kiedyś Afrykę lub Ziemię Święta i znalazł się na pustyni, wie, że oaza to miejsce, gdzie jest woda. Woda wypływa z głębin na powierzchnię, nawadnia ziemię i rodzi niezliczone gatunki drzew wydających rożne owoce, pola pełne barwnych kwiatów... W oazie każde nasienie może zakiełkować i wyrosnąć. Jest to miejsce głębokiej harmonii, ponieważ kwiaty i drzewa zostały stworzone przez Boga. On zaś darzy nie tylko harmonią, ale także obfitością! Ludzie mogą tu żyć spokojnie, ponieważ mają, co jeść i pić, podobnie jak zwierzęta, które, choć żyją na pustyni, mają pod dostatkiem wody oraz paszy, i mogą dostarczać ludziom mleko, jajka i inne produkty. Oaza to miejsce, gdzie kwitnie życie! W Medziugorju, w oazie stworzonej przez sama Matkę Bożą, zauważyłam, że każdy człowiek może znaleźć właściwy pokarm (odpowiedni dla siebie), a jednocześnie sam z kolei może stać się drzewem, dostarczającym owoców innym ludziom.

Nasz świat jest pustynią

Współczesny Świat to pustynia, co szczególnie dotkliwie odczuwają młodzi, codziennie przyjmujący truciznę za pośrednictwem środków masowego przekazu oraz złego przykładu dawanego przez dorosłych. Już od maleńkości przyswajają sobie rzeczy, które mogą nawet zniszczyć ich duszę. Po tej pustyni krąży szatan. Czytamy przecież w Biblii, że pustynia to miejsce, gdzie można spotkać złego ducha i trzeba go pokonać, jeśli chce się pozostać z Bogiem. Wówczas Bóg przygotuje nam miejsce na pustyni, gdzie będziemy żyli w łasce i łaska, wiemy, bowiem, że woda jest także symbolem łaski.

- Jak Matka Boża postrzega Medziugorje?

Jako miejsce, z którego tryska źródło łaski, „oaza”, jak sama mówi w jednym z orędzi: Miejsce, gdzie Jej dzieci mogą przyjść napić się czystej wody, wypływającej z boku Chrystusa. Woda błogosławiona, święta woda. Zawsze, gdy modlę się w lasku koło mojego domu i przyłącza się do mnie grupa pielgrzymów, dostrzegam, jak z wolna zachodzą w nich zmiany. Mógł abym zrobić im zdjęcie przed i po odmówieniu różańca, by pokazać, jak przeobrażają się ich twarze: wydają się zupełnie innymi ludźmi!

Medziugorje to miejsce niezwykłej modlitewnej łaski.

Matka Boża pragnie nas nią obdarzyć i chce, abyśmy, mieszkańcy wioski i pielgrzymi, stali się owocami, zdatnymi do jedzenia, i abyśmy dali się innym, którzy ciągle jeszcze wędrują przez pustynię, głodni i spragnieni.

Nieprzyjaciel Medziugorja.

Musimy chronić tę oazę, ponieważ zły duch jest tutaj bardzo czujny, wkrada się między ludzi pragnących wspólnie go zwalczać, siejąc między nimi niezgodę psując ich jedność. Chciałby też pozbawić nas wody, tego jednak nie zdoła dokonać, ponieważ wypływa ona od Boga, a Bóg jest Bogiem! Może jednak zanieczyścić wodę, może wprowadzać zamęt, przeszkadzać pielgrzymom zanurzyć się w modlitwie, w słuchaniu orędzi Matki Bożej, sprawiając, że nie dotrą do ich sedna i zagubią się wśród mało znaczących drobiazgów. „Szatan chce zmienić pielgrzymów w ciekawskich”. Do Medziugorja przybywają ludzie szukający nie tylko Matki Bożej, ale po prostu rozrywki. Przyjeżdżają tu z pobliskich miejscowości, z Citluk, Ljubuski, Mostaru, Sarajewa czy Splitu, ponieważ wiedzą, że w Medziugorju zbiera się cały świat w pigułce, co nigdy przedtem nie zdarzyło się w tym regionie. Nie brak również i takich, którzy wprawdzie spodziewają się czegoś po pobycie w Medziugorju, wiele jednak zależy od sposobu, w jaki przygotowali ich przewodnicy. Widziałam mnóstwo grup, które powracały do domu nie zrozumiawszy prawdziwego znaczenia zachodzących tutaj wydarzeń. Działo się tak, ponieważ nie modlili się właściwie i tracili czas na pustą bieganinę, nie przyjąwszy prawdziwego orędzia Medziugorja - dotknięcia łaski. Takie osoby dwoją się i troją, chcąc sfotografować wszystko i wszystkich. W ten sposób nigdy jednak nie zdołają zanurzyć się w modlitwie! Wszystko zależy w każdym razie od zdolności i duchowej głębi przewodnika. To cudowne, gdy ma on tylko jeden cel: - poprowadzić dusze ku nawróceniu i prawdziwemu pokojowi serca!

Miejsce spotkania

- Niektórzy zadają pytanie, dlaczego tu, w Medziugorju, nie organizuje się dni skupienia dla osób konsekrowanych albo kursów Pisma Świętego, do czego Matka Boża zresztą zachęca.

Sadzę, że Medziugorje jest miejscem, gdzie człowiek po prostu spotyka się z Matka Bożą i uczy się modlić. Po tym cudownym spotkaniu, już w domu, Maryja sama podpowie nam poprzez modlitwę, co czynić dalej. Świat oferuje wiele rozwiązań i, jeśli dobrze poszukasz, będziesz wiedział, w jaki sposób możesz pogłębić dar, który otrzymałeś w Medziugorju. Być może w przyszłości powstaną tu rożne inicjatywy, jak dotąd Maryja pragnęła jednak urzeczywistnić tylko zwyczajne spotkanie z Nią. Ludzie potrzebują matki, odczuwają konieczność przebywania w miejscu, gdzie można wyzdrowieć tak na duszy, jak i na ciele. Przybywają tu, jako sieroty i stają się dziećmi Matki Bożej.

Dlatego zachęcam: przyjedź do Medziugorja.

Wejdź na wzgórza, poproś Matkę Boża, by cię odwiedziła, gdyż jest to miejsce codziennego nawiedzenia. Ona spełni twa prośbę, nawet jedli nie odczujesz Jej obecności za pomocą twych ziemskich zmysłów. Odwiedzi cię jednak, a ty może zdasz sobie z tego sprawę dopiero w domu, gdy spostrzeżesz, jak wielkie zaszły w tobie zmiany. Maryja pragnie, byśmy przeżywali spotkanie z Jej matczynym Sercem, z Jej czułością, z Jej miłością do Jezusa. Przyjdź tu, w ramiona Matki, a skończy się twoja samotność. Porzućmy rozpacz, ponieważ mamy Matkę, która jest również Królową, Matkę, która jest również bardzo piękna i potężna. Tutaj droga twojego życia ulegnie zmianie, ponieważ spotkasz Matkę; weźmiesz Ją za rękę i nigdy już nie wypuścisz jej ze swojej dłoni.

Matka Teresa trzymała Ją za rękę.

Pewnego razu Matka Teresa z Kalkuty, która gorąco pragnęła odwiedzić Medziugorje, opowiedziała następujący epizod ze swojego dzieciństwa biskupowi Hnilicy (z Rzymu), kiedy zapytał ją, czemu przypisuje tak wielkie powodzenie swojej działalności:

 Kiedy miałam 5 lat, szłam z moja matką przez pola, do wioski dosyć oddalonej od naszej. Trzymałam mamę za rękę i byłam szczęśliwa. W pewnej chwili matka zatrzymała się i rzekła: „Wzięłaś mnie za rękę i czujesz się bezpieczna, ponieważ ja znam drogę. Tak samo musisz trzymać się zawsze ręki Matki Bożej, a Ona w twym życiu zawsze będzie cię wiodła po właściwych ścieżkach. Nigdy nie puszczaj Jej ręki!” Tak właśnie postąpiłam! Tamte słowa zapadły mi głęboko w serce i w pamięć: przez całe życie zawsze trzymałam Maryję za rękę... I dzisiaj ani trochę tego nie żałuję!

Medziugorje to właściwe miejsce, by chwycić Maryję za rękę, reszta przyjdzie później sama. Jest to spotkanie tak głębokie, że powoduje niemal szok, nie tylko duchowy, ale i psycho - uczuciowy, ponieważ w świecie, gdzie matki większość czasu spędzają przy komputerze lub poza domem, rodziny rozpadają się lub grozi im rozpadnięcie. Ludzie coraz bardziej potrzebują Matki Niebieskiej.

Więcej łask niż widzącym.

Przygotujmy, więc spotkanie z nasza Matka, odczytajmy orędzia, a w chwili objawienia otwórzmy nasze wnętrze. Mówiąc o chwili objawienia widzącym, Matka Boża powiedziała kiedyś Vicce:
 „Kiedy przychodzę, udzielam wam łask, jakich nikomu dotąd nie udzieliłam. Tymi samymi łaskami chcę jednak obdarzyć także wszystkie moje dzieci, które otwierają serca na moje przyjście”

 Nie powinniśmy zazdrościć, więc widzącym, ponieważ jeśli w czasie Jej objawienia otworzymy serce, otrzymamy te same łaski, a nawet jeszcze jedną dodatkową, jestem, bowiem błogosławiony, gdyż nie widziałem, a uwierzyłem (oni zaś są jej pozbawieni, ponieważ widza!)

Bukiet, mozaika - w jedności

Za każdym razem, gdy otwieramy serce i przyjmujemy Matkę Boża, dokonuje Ona swego macierzyńskiego dzieła oczyszczenia, zachęty, czułości i wypędza zło. Jeśli to właśnie będą przeżywać wszyscy, którzy odwiedzają Medziugorje lub mieszkają tutaj, wówczas staniemy się tym, co zapowiedziała Królowa Pokoju: oazą, bukietem kwiatów, w którym łączą się wszystkie możliwe kolory, mozaiką. Każda mała kostka mozaiki, umieszczona na właściwym miejscu, tworzy wspaniałą całość, jeśli jednak kostki mieszają się w bezładzie, trudno mówić o pięknie.

Wszyscy powinniśmy, zatem pracować dla jedności, ale dla jedności skupiającej się w Panu i w Jego Ewangelii! Jeśli ktoś zamierza tworzyć jedność wokół siebie, jeśli czuje się ośrodkiem mającej tworzyć się jedności, wówczas staje się ona nieprawdziwa, całkowicie ludzka i nie zdoła przetrwać...! Jedność można stworzyć wyłącznie z Jezusem i nie przez przypadek Maryja powiedziała:

„Adorujcie mojego Syna w Przenajświętszym Sakramencie, rozmiłujcie się w Przenajświętszym Sakramencie Ołtarza, ponieważ kiedy adorujecie mojego Syna, jesteście zjednoczeni z całym światem” (25.09.95r.).

Matka Boża mogła powiedzieć coś innego, ale powiedziała właśnie to, ponieważ adoracja jednoczy nas w prawdzie i na sposób boski. Oto prawdziwy klucz do ekumenizmu! Jeśli będziemy przeżywali sercem Eucharystię we wszystkich jej aspektach, jeśli ośrodkiem naszego życia uczynimy Mszę św., wówczas naprawdę stworzymy w Medziugorju oazę pokoju, którą wymarzyła Matka Boża, i to nie tylko dla nas, katolików, ale dla wszystkich! Naszym spragnionym młodym i naszemu udręczonemu kryzysami światu nigdy nie zabraknie wtedy wody, pokarmu, piękna i Bożej łaski.

PS. Ten wywiad ukazał się już dawno, ale nic nie stracił ze swojej aktualności.

czwartek, 16 grudnia 2010

List s. Emmanuel z 12 grudnia 2010

12 grudnia 2010 r.
Matki Bożej z Gwadelupy, Patronki Życia obu Ameryk!

Drogie Dzieci Medjugorja!

Niech będzie pochwalony Jezus i Maryja!

1 – 2 grudnia 2010 r., widząca Mirjana miała comiesięczne objawienie przy Błękitnym Krzyżu w obecności tłumu, trochę przerzedzonego z powodu tej pory roku. Na zakończenie objawienia przekazała nam następujące orędzie: zobacz orędzie...

2 – Widzieć lub nie widzieć dziecko!

Wśród swych wiernych apostołów Gospa posiada lekarzy i wszelkiego rodzaju specjalistów. Jeden z nich, znany kardiolog, opowiedział nam ten trochę banalny epizod:

Pewna kobieta w ciąży zwróciła się do niego po poradę kardiologiczną: USG zarodka pozwala podejrzewać u przyszłego dziecka pewien problem. Po ekspertyzie doktor potwierdza występowanie u zarodka wrodzonej anomalii serca. Ale jest pocieszające to, że jak się okazuje, ta anomalia jest w pełni do z operowania, a operacja daje bardzo dobre rezultaty.

Jednakże ten typ anomalii sercowej, w jednej trzeciej przypadków, może wiązać się z zespołem Downa. Poinformowani o tym małżonkowie zgadzają się na przeprowadzenie amniocentezy (pobranie płynu owodniowego otaczającego dziecko), żeby zobaczyć, czy dziecko ma zespół Downa, czy też nie i zastanowić, czy zachować je, czy nie. Zbyt dobrze znamy naciski wywierane wówczas na rodziców przez większość doradców medycznych, gdy u dziecka istnieje problem zdrowia, a w perspektywie jest aborcja.

W wyniku amniocentezy zapada „werdykt”: jest to dziecko z zespołem Downa. Małżonkowie decydują się przerwać ciążę w ósmym miesiącu. Znaczy to, że podczas pewnego rodzaju sztucznego poronienia dziecko zostanie przez lekarza zabite, zanim będzie mogło wyjść z łona matki. Tu ważne jest zastosowane słownictwo: Nie mówi się, że istota ludzka jest skazana na śmierć, mówi się o „złej ciąży” i stwierdza się, że najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich jest „przerwać ją i wywołać inną”.

W otoczeniu tych małżonków wiele osób zaczęło gorliwie się modlić, aby to dziecko, będące stworzeniem Bożym, ujrzało światło dzienne.

Zbliża się decydujący dla tej matki dzień, gdy pozwoli stracić swe dziecko. W przeddzień nasi przyjaciele dzwonią do niej, żeby zasięgnąć informacji... Nic się nie zmieniło, małżonkowie są zdeterminowani, żeby przerwać ciążę, a mama zostanie przyjęta do szpitala nazajutrz o 7 rano. Nasi przyjaciele podwajają modlitwę, złamani bólem wobec tej decyzji.

Ale nie modlili się na próżno: Nazajutrz o 3 rano mama nagle odczuwa zbliżające się skurcze i przed zawiezieniem do szpitala w ciągu mniej niż pół godziny rodzi w domu!! Mały miał dobry pomysł, żeby urodzić się spontanicznie na kilka godzin przed swą egzekucją!!

Po przyjeździe do szpitala nasz kardiolog zastaje rodziców w szoku, wstrząśniętych! Trzymają teraz w ramionach dziecko i uderzają się w czoło mówiąc: „Jesteśmy przestępcami! Wczoraj sami podpisaliśmy jego egzekucję... I zamierzaliśmy zabić tę małą istotę! Nie jesteśmy godni być jego rodzicami! Doktorze, proszę zrobić wszystko, żeby je ratować!” I ściskali je czule.

Rodzice, czyż wasze dziecko nie jest to samo w łonie matki i poza łonem matki? Dlaczego to chore niemowlę, gdy przebywało ukryte w łonie swej matki, było niepożądane i skazane, a gdy stanie się widoczne, to trzeba zrobić wszystko, żeby je chronić i strzec? Czy musimy czekać, aż zobaczymy swe dziecko własnymi oczami i dotkniemy je naszymi rękami, żeby uświadomić sobie, że jest skarbem, stworzeniem Bożym, które zasługuje na to, żeby żyć?

To dziecko, które umiało złapać w pułapkę tych, którzy na nie zastawili pułapkę, zostało zoperowane i jest teraz w dobrym zdrowiu. Z zespołem Downa należy do tych, którzy pośród naszego niespokojnego i materialistycznego świata, błyszczą jak znaki. Nie odrzucajmy ich! Przypominają nam, że ludzkie serce i jego wielka pojemność miłości są ważniejsze niż wszystko i w ostatecznym dniu to niewinność dziecka zwycięży wszystkich niszczycieli Goliatów, którzy drążą naszą smutną kulturę śmierci. Prawdziwa wielkość jest u ich boku i u boku tych, którzy ich przyjmują!

„Ten, kto przyjmuje jedno z tych małych z powodu Imienia Mojego, Mnie przyjmuje”, powiedział Jezus (Łk 9,48).

3 – Vicka, powrót!

Po dwóch latach nieobecności Vicki z powodu jej problemów ze zdrowiem, w tych dniach ogromnie się ucieszyliśmy, spotykając ją, przepełnioną radością i słuchając, jak na schodach swego domu dzieli się orędziami Maryi! Istotnie, pielgrzymi przybyli na święto Niepokalanego Poczęcia mogli wszyscy się z nią spotkać i skorzystać z jej długiej modlitwy błogosławieństwa.

Ale w czasie tej długiej nieobecności Vicka nie próżnowała! Cierpienia fizyczne i moralne, jakie znosiła i jakie sam Bóg znał, z entuzjazmem ofiarowywała za każdego z nas. Pewnego dnia Gospa powiedziała do niej: „Bardzo rzadkie są te osoby, które zrozumiały wielką wartość cierpienia, gdy jest ono ofiarowywane Bogu!” Czasami pielgrzymom, którzy ją pytają, Vicka wyjaśnia:

„Cierpienia nie można wyjaśnić. Cierpienie po prostu można przeżyć w swym sercu. Gdy Pan daje cierpienie, krzyż, to naprawdę On daje nam wielki dar. Często myślimy: „Jak choroba może być darem?” Ależ to jest wielki dar! Bóg sam wie, dlaczego On daje nam ten dar i dlaczego go cofa w takim momencie. Ale w podejmowaniu decyzji jesteśmy wolni: czy jestem gotów przyjąć ten dar? Są różne rodzaje cierpień: jest cierpienie, jakie daje Bóg i cierpienie, jakie stwarzamy sobie sami. One nie mają tej samej wartości.

„Gdy mimo cierpienia uśmiechasz się, to dlatego, że je zaakceptowałeś i że całkowicie należysz do Boga. Potem więcej już nie dostrzegasz cierpienia, lecz odczuwasz radość. Gdy cierpisz z radością, już nie ma napięcia. Ale ta radość nie pochodzi z zewnątrz, lecz z wnętrza ciebie, z twego serca. Odczuwam tak silną radość, że chcę czynić dla Matki Bożej więcej”.

4 – Nowe narodzenie dla Francji? Francuzi mają prawo pytać się o przyszłość swojego kraju. Ale, jak podkreśla ojciec Jozo, „jest bezużyteczne czekać na ratunek ze strony polityków. Zmartwychwstanie kraju zależy od modlitwy jego narodu!” We Francji, tak jak gdzie indziej, utraciliśmy pokój Boży, gdy powiedzieliśmy: „Nie mamy czasu się modlić”, lub gdy milczeliśmy wobec bezbożnych inicjatyw, próbując usunąć Chrystusa z naszego terytorium. Pewna grupa wierzących podjęła bardzo prostą inicjatywę: z okazji tego Bożego Narodzenia rozpocząć nowennę modlitwy o zasięgu narodowym, żeby wyprosić i uzyskać nowe narodzenie dla Francji. Włączmy się w tę nowennę bardzo, bardzo licznie! Módlmy się z gorliwością i skłońmy do modlitwy tych wszystkich, którym na sercu leży los Francji! Nowenna znajduje się pod tym linkiem. Ale możecie wybrać inną: http://www.neuvaine-france.fr/neuvaine.html

5 – Dzieciątko Jezus oczekuje nas w żłóbku!

Podczas Adwentu Dzieciątko Jezus jest jeszcze ukryte w łonie Maryi, lecz spodziewa się, że znajdzie gorące przyjęcie i będzie mogło odpocząć w naszych sercach, które dziś są Jego małymi żłóbkami. „Drogie dzieci, mówi do nas Matka Boża, pragnę, żeby mój mały Jezus narodził się w waszych sercach!” Prosi, żebyśmy przed żłóbkiem przygotowanym na początku Adwentu każdego dnia gromadzili się na rodzinnej modlitwie.

W rozmowie z małym Wietnamczykiem, Marcelem Van, dziś błogosławionym i na drodze do beatyfikacji, Dzieciątko Jezus mówiło, że było Mu zimno, gdy się narodziło w grocie betlejemskiej. Ale my możemy Je ogrzać! Nie tylko przez modlitwę, lecz przez całkiem proste czynności, które świadczą o naszej miłości, ponieważ jak to powiedział Jezus w Ewangelii „Wszystko, co uczynicie najmniejszym spośród was, Mnie uczynicie”.

Oto sławny dialog pomiędzy Jezusem a Vanem podczas trzeciej Mszy św. w Boże Narodzenie r. 1945, w której uczestniczyła także Mała Teresa z Lisieux. Van zwraca uwagę, że Dzieciątko Jezus jest bardzo piękne i pyta Je: „O Jezu, kto Cię ubrał w tak piękne ubranie? I kto Ci zrobił to ubranie?

Jezus: Ach, Marcel, mówisz, że byłem pięknie ubrany? A któż mnie tak pięknie ubrał jak nie ty, Marcel?

Marcel: Ależ Jezu, nigdy nie wiedziałem, że robię dla Ciebie ubranie.

Jezus: Więc, Marcel, spytaj swą siostrę Teresę, żeby zobaczyć, kto mnie tak ubrał, sporządzając mi tak wspaniałe ubranie.

Marcel: Moja siostro Tereso, czy to nie Maryja uszyła ubranie dla Jezusa?

Teresa: Tego ubrania nie uszyła ani Maryja, ani też ja. Więc zgadnij, któż to może być... Ależ to ty, braciszku! Jeśli chodzi o mnie, ja ci tylko pomogłam je przyozdobić, a to ty sam ubrałeś w nie Jezusa.

Marcel: Moja siostro, cóż ja mogłem zrobić, żeby uszyć takie piękne ubranie?

Teresa: No, kochany braciszku, pozwól, że najpierw cię pocałuję. A teraz moja odpowiedź. Słuchaj mnie dobrze. Każde z westchnień, jakie wyrwały z ciebie cierpienia znoszone podczas ostatnich tygodni, każde z tych westchnień wystarczyło, żeby uformować włókno wełny lub kwiat; użyłam więc tych włókien wełny, jakie prządłeś każdego dnia przez swe cierpienia, jak również kwiaty, jakie zbierałeś, żeby zrobić na drutach tak wspaniałe ubranie dla Jezusa. Czy rozumiesz, braciszku? A widzieć Jezusa w takim pięknym ubraniu, czy sprawia tobie przyjemność? Jeśli dziś ubranie Jezusa jest takie piękne, to będzie jeszcze piękniejsze w dniu twego zjednoczenia z Nim. Skąd przyjdzie to jego piękno, nie musisz się o to martwić. Teraz, gdy Jezus obsypuje cię pocałunkami, myśl przede wszystkim, żeby pozostawać radosnym i wypędź wszelką myśl smutku i odrazy. (Marcel Van, Colloques p.98, Préface du Card. Schönborn, Ed. Saint-Paul)

Radosnych i świętych świąt Bożego Narodzenia życzę wam wszystkim!

Droga Gospo, Ty jesteś Gwiazdą Zaranną, która głosi nową jutrzenkę! Ku Tobie kierujemy nasze spojrzenia i widzimy Życie!

Siostra Emmanuel +
_______________

Uwaga: Przyjmijcie świętego za swego towarzysza życia na rok 2011. Potrzebujemy u naszego boku tej niebiańskiej obecności, będącej zawsze do naszej dyspozycji i przychylnej nam! Proponujemy listę świętych, jaką moglibyście przygotować. (Wycina się imiona i wkłada do koszyka, potem każdy wyciąga świętego, który będzie jego towarzyszem). Już w zakonie św. Faustyny była tradycja wyciągania świętych na Nowy Rok! Patrz Dzienniczek §359. Ta lista znajduje się w książce „Medjugorje, tryumf serca” w rozdziale z października 94. Jest także gotowa na stronie: http://www.childrenofmedjugorje.com/. Wykorzystajcie ją podczas waszych rodzinnych spotkań!

PS. 1 – Modlitwa do Dzieciątka Jezus „Dzieciątko Jezus, Dzieciątko Boże, któreś przyszło do nas tak małe, tak wrażliwe, tak biedne, tak słabe. Ofiaruję Ci obawy związane z moją słabością, wrażliwością, małością, biedą. Składam to, czym jestem, w Twoje niewinne i czyste Serce. Tak, poświęcam się Tobie, Dzieciątko Jezus. Królu Miłości poświęcam się Twojej niewinności, Twej czystości. Tak, Ty jesteś prawdziwą Miłością, prawdziwym Pięknem, Ty jesteś Tym, który nic nie podejrzewa. Niewinność Twojego spojrzenia zbawi nas! Dzieciątko Jezus, zbaw mnie przez Twą niewinność!” (Jean-Marc Hammel)

Dzieciątko Jezus, Królu Miłości, ufam Tobie. Otwieram Ci moje serce, załóż w nim Swoje mieszkanie. I zachowaj mnie zawsze, zawsze przy Sobie!”


PS. 2 – Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Dzieciątko Jezus! Jak każdego roku, proponujemy wam, żebyście na urodziny Dzieciątka Jezus wysłali do Niego list, a my go przekażemy Gospie przez jednego z widzących. List mówiący o miłości, wdzięczności, prośbie... Każdy włoży w niego swoje serce! Wyślijcie go szybko do: "Reine de la Paix", BP 2157, F- 06103 Nice cedex, France.

PS. 3 – Dobra wiadomość dla anglojęzycznych! Since Nov. 27, 2010, one can follow the translation of the Evening program in English through Internet and live streaming video at: http://www.medjugorje.ie/

PS. 4 – Posłuchajcie na waszym komputerze płyt CD z Maria Multimedia! Odwiedźcie stronę exultet.net

Żródło: Enfants de Medjugorje