poniedziałek, 15 grudnia 2014

Adwent



Od początku Adwentu, aż do Bożego Narodzenia, każdego dnia, z wyjątkiem niedzieli, w naszym kościele parafialnym o godz.6 jest odprawiana Msza poranna (Roraty) Od poniedziałku, 15 grudnia rozpoczynamy Nowennę. W ramach nowenny rzez dziewięć dni o. godz. 14-tej na Górze Objawień będziemy odmawiać Różaniec. W związku z tym w najbliższy piątek, (19 grudnia) nie będzie Drogi Krzyżowej na Kriżevcu, ale Różaniec na Podbrdo. Zapraszamy wszystkich parafian na nasze wspólne przygotowania do tegorocznych obchodów świąt Bożego Narodzenia. Ponadto, prosimy nie zostawiajcie spowiedzi na ostatnie dni. Do sakramentu pokuty można przystąpić, rano przed poranną Mszą, od 05: 30, oraz podczas modlitw wieczornych.

Źródło: Parafia Medziugorje

niedziela, 14 grudnia 2014

Pobratymstwo


Orędzie Matki Bożej z Medziugorja 25 listopada 2014.

"Drogie dzieci! Dziś, w szczególny sposób wzywam was do modlitwy. Dzieci, módlcie się o zrozumienie tego kim jesteście i dokąd powinniście iść. Nieście dobrą nowinę i bądźcie ludźmi nadziei. Bądźcie miłością dla tych, którzy jej nie mają. Dzieci, wszystko przetrzymacie i wszystko zrealizujecie jedynie gdy będziecie się modlić i będziecie otwarci na wolę Bożą, na Boga, który pragnie was prowadzić ku życiu wiecznemu. Jestem z wami i codziennie wstawiam się za wami u mojego Syna Jezusa. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

Droga rodzino modlitewna,
stajemy przed orędziem, które Królowa Pokoju przekazuje nam po trzydziestu trzech latach i pięciu miesiącach swoich objawień. To orędzie dane nam i całemu światu, ma swoją wagę. Maryja bowiem wie w jaki sposób współczesnemu światu przywrócić wiarę, radość i nadzieję. Mówi o możliwości rozbudzenia w sumieniach współczesnych ludzi świadomości o godności i sensie życia, bo wie, że nam ludziom nie jest łatwo na to pytanie odpowiedzieć. Intelektualiści wszystkich epok starali się zgłębić to pytanie i znaleźć na nie jednoznaczną odpowiedź. Teologia, jako nauka, też starała się poprzez swoje nauczanie udzielić odpowiedzi na pytanie: po co jesteśmy na tym świecie i jaki jest cel naszego życia tu i teraz. Nie dziwmy się zatem, że takie orędzie otrzymujemy na początku roku liturgicznego, w okresie adwentu, kiedy w kościele słyszmy słowa o sprawach ostatecznych, o końcu świata i sądzie ostatecznym.


Królowa Pokoju wzywa nas w szczególny sposób do modlitwy, bo owocem modlitwy jest zrozumienie kim jesteśmy, po co żyjemy i dokąd zmierzamy. Cel i sens naszego życia jest rozpoznawalny przez modlitwę. Jak to się dzieje? Człowiek, który zanurza się w modlitwę w pokorze serca i w postawie otwartości ducha, coraz głębiej i głębiej wnika w tajemnicę Bożej miłości. Przez modlitwę możemy zobaczyć siebie w prawdzie. Duch Święty uzdalnia nas do rozpoznania drogi, którą powinniśmy iść. Jest nią Jezus i Jego Słowo, Jego życie i Jego osoba. Człowiek, który się modli otrzymuje natchnienie, aby naśladować Jezusa, staje się szczęśliwy i spokojny. Swój krzyż przyjmuje jako dar, a swoje życie uważa za łaskę. Staje się świadkiem Dobrej Nowiny, która go napełnia i staje się jego bogactwem. Nic nie jest w stanie zmącić jego spokoju, ponieważ żyje wiarą w żywego Boga, raduje się faktem, że jest chrześcijaninem i że rozpoznał Boga w Jezusie Chrystusie. Człowieka, który się modli, nie można oddzielić od Boga, ponieważ on Boga kocha. W Nim rozpoznaje siebie i w Nim odnajduje sens swojego życia, cierpienia i poświęcenia. W Bogu upatruje swój jedyny cel.

Mogą nadejść ciężkie czasy i trudne sytuacje, niosące bolesne doświadczenia i cierpienie, ale człowiek modlitwy zawsze pozostanie wierny Bogu i potrafi powstać z upadku. Człowiek wierzący w Boga, swoim życiem odpowiada na wszystkie trudne pytania, jakie stawiają sobie ludzie, którzy tej wiary nie mają. Człowiek modlitwy wzrasta w miłości do Boga i bliźnich, a swoim przykładnym życiem wzbudza w sercach swoich dzieci, krewnych i znajomych pragnienie bycia lepszym. I wreszcie człowiek, który się modli, stoi po stronie łaski Bożej, a swoją modlitwą i miłością buduje Ciało Chrystusa, którym jest Kościół. Staje się prorokiem, który zna drogę i kroczy nią zdecydowanie w poszukiwaniu Boga i oddawania należnej Jemu czci. Człowiek, który się modli kocha świat stworzony przez Boga i traktuje go jako dar. W każdym innym człowieku widzi dziecko Boże, które może go ubogacić. Nie odczuwa lęku, ani zazdrości wobec innych. Nikogo nie odrzuca, bo każda osoba jest dla niego ważna i potrzebna i w każdym odkrywa Boże podobieństwo. W obecności człowieka modlitwy ludzie czują się dobrze i bezpiecznie, bo odczuwają bliskość Boga.


Stąd też nie dziwmy się, że w Medziugorju ludzie odczuwają pokój i radość, która jest obecna w powietrzu i na ziemi, w ludziach zgromadzonych na wspólnej modlitwie i w świątecznej atmosferze codziennie tam sprawowanej liturgii. Tutaj nieustannie, od trzydziestu trzech lat, tworzony jest płaszcz modlitwy, pod który chronią się wciąż na nowo napływający pielgrzymi. W tym miejscu przebywają z Matką jednocząc się z Nią na modlitwie. Okryci pokojem i spokojem, nakarmieni duchowym pokarmem, nasyceni miłością, odkrywają wielkość Boga i Jego piękno oraz najgłębszy sens swojego życia. Nikt, ani nic im tu im zagraża. Nikt tu nie czuje się cudzoziemcem. Nikt nie czuje niepokoju ani lęku. Nikt tu nikogo nie przeklina. Każdy z pielgrzymów staje się zwiastunem pokoju i błogosławieństwa będącego owocem jedności z Bogiem i ludźmi. Dlatego też to miejsce pielgrzymowania jest tak bliskie naszemu serca i tak bardzo jest nam potrzebne. Tutaj, jak kiedyś na Synaju, okrywa nas obłok błogosławieństwa i obecności Bożej. Dlatego Medziugorje jest naszą górą Tabor, górą Przemienienia, skąd daje się słyszeć głos Ojca. A wtedy dopiero uświadamiamy sobie własną niegodność wobec Bożego Majestatu. Tutaj, w bliskości Boga, wobec doświadczenia Jego dobroci, łatwiej jest nam zrzucić z siebie ciężar naszego życia, wyzbyć się swoich wątpliwości, ujawnić swoje słabości. Dlatego wywozimy stąd niezapomniane przeżycia. Po upływie pewnego czasu, kiedy znów poczujemy, że brakuje nam chleba miłości i pokoju, ponownie wracamy do Matki, która nam go przygotowuje i rozdziela. Dobrze jest przebywać w domu swojego Ojca i niezapomniane są chwile przebywania z Matką na tym skrawku ziemi, do którego dociera głos z nieba. Nasza Matka modli się z nami i za nas, a owocem Jej modlitwy są łaski, które obfitym strumieniem spływają wprost do naszych serc. Jeśli będziemy otwarci na wolę Bożą, wszystko przetrzymamy i wszystko otrzymamy. Tych zmian, które zachodzą w każdym człowieku przyjmującym łaski w Medziugorju, nie da się ukryć. Są żywym świadectwem dla innych, że u Boga wszystko jest możliwe. Takiego świadectwa ludzie dziś potrzebują. Dlatego rzeczywistość Medziugorja nie jest własnością prywatną, nie jest przywilejem dla nielicznych, nie jest tanią sztuczką dla naiwnych, lecz jest to dar dany nam wszystkim. Stąd też jesteśmy wezwani do dawania świadectwa o nadziei i do darzenia miłością wszystkich wokół siebie, a szczególnie tych, którzy miłości nie znają i jej nie mają.

Umiłowana Królowo i Matko nasza, dziękujemy Ci za to wspaniałe adwentowe orędzie, gdyż ono jest najpiękniejszą jutrzenką naszego adwentu.

W tym miesiącu będziemy modlić się w następujących intencjach:


1. Za Ojca Świętego, który jest zwiastunem adwentu; za biskupów i wszystkich pasterzy, aby usłyszeli głos, zobaczyli znak i wskazywali drogę tym, którzy poszukują Nowonarodzonego Króla z Betlejem.


2. Za pielgrzymów, którzy udają się do Matki, aby Ją tam znaleźli podobnie jak ongiś pasterze i mędrcy ze Wschodu, a powracając do swych domów świadczyli o bogactwie darów duchowych otrzymanych w Medziugorju.


3. Za widzących i parafian w Medziugorju, aby drzwi ich domów zawsze stały otworem i aby nikt z pielgrzymów nie usłyszał słów onegdaj wypowiedzianych do Józefa i Maryi w Betlejem. O zachowanie Medziugorja od osób mających na celu jedynie gromadzenie dóbr materialnych i zapominających, że Medziugorje jest Matczynym domem, a w cieple jego ogniska mają się ogrzewać wszyscy, którzy tego zapragną.

PS Tłumaczenie z języka chorwackiego. Dziękuję

piątek, 12 grudnia 2014

12 grudnia - Wspomnienie Matki Bożej z Guadalupe

Matka Boża z Guadalupe
Objawienia na wzgórzu Tepeyac


Juan Diego był potomkiem Azteków, jednym z Indian nawróconych na wiarę w Chrystusa. O świcie w sobotę 9 grudnia 1531 r. szedł do małego kościółka w Tlatilolco, by uczestniczyć w katechezie, kiedy u stóp wzgórza Tepeyac usłyszał nagle cudne dźwięki przypominające śpiew ptaków. O tej porze roku było to zjawisko zaskakujące. Juan Diego pomyślał, że to sen albo że trafił do raju na ziemi, a może nawet do nieba. Nagle śpiew ucichł i ze szczytu wzgórza przywołał go głos: "Juanito, Juanie Diego".

Wielkie pragnienie Maryi

Indianin posłusznie ruszył w stronę, skąd usłyszał te słowa. Gdy dotarł na szczyt wzniesienia, ujrzał Panią niezwykłej piękności odzianą w szatę jasną jak samo słońce. Jasność otaczała nawet miejsce, w którym Ona stała. Niewiasta zapytała Juana, dokąd idzie, a gdy odpowiedział, zwróciła się doń tymi słowami: "Wiedz i zrozum dobrze, najpokorniejszy z moich synów, że jestem Świętą Maryją, zawsze Dziewicą, Matką Prawdziwego Boga, dla którego żyjemy, Stwórcy wszystkich rzeczy, Pana nieba i ziemi. Pragnę, by szybko wzniesiono tutaj świątynię, bym mogła w niej okazywać i dawać całą moją miłość, współczucie, pomoc i obronę, ponieważ jestem litościwą Matką, dla ciebie i dla wszystkich mieszkańców tej ziemi, i dla całej reszty tych, którzy Mnie kochają, wzywają i powierzają się Mi; słuchać będę tam ich płaczów i zaradzać wszystkim ich nieszczęściom, przypadłościom i smutkom. I aby wypełnić to, czego moja łaskawość wymaga, idź do pałacu Biskupa Meksyku, a tam powiesz mu, że wyrażam swoje wielkie pragnienie, aby tu, na tej równinie, zbudowano świątynię dla Mnie; dokładnie zdasz sprawę ze wszystkiego, co zobaczyłeś i podziwiałeś, i co usłyszałeś".

Smutek Juana Diego

Juan Diego złożył głęboki pokłon Matce Boga i niezwłocznie ruszył do miasta, by wypełnić swoje posłannictwo. Odszukał siedzibę biskupa i stanął przed jego obliczem. Urząd biskupi piastował wówczas Hiszpan, franciszkanin Juan de Zumarraga. Juan Diego wiernie powtórzył to, co przekazała mu Maryja. Lecz biskup nie dowierzał Indianinowi. Czyż to możliwe, by Matka Boża objawiła się temu prostemu człowiekowi, od niedawna wyznającemu wiarę w Chrystusa? Juan Diego smutny powrócił na wzgórze Tepeyac. Tam znów ujrzał Niewiastę opromienioną jasnością. Z pokorą opowiedział Jej, co się stało. Tłumaczył, że jest osobą zbyt mało znaczącą, by pośredniczyć w takiej sprawie. Lecz Matka Boża chciała, żeby to właśnie on był Jej wysłannikiem. I nakazała mu ponowne udać się do biskupa.

Prośba o znak

Nazajutrz, w niedzielę, Juan Diego znów poszedł do biskupa i powtórzył mu życzenie wyrażone przez Najświętszą Maryję Pannę. Hierarcha zaczął pytać o szczegóły. Dociekał, gdzie doszło do widzenia, jak wyglądała Niewiasta, która ukazała się na wzgórzu, jak się zachowywała, co mówiła. Choć Juan Diego opowiedział wszystko ze szczegółami, a jego słowa brzmiały bardzo wiarygodnie, biskup de Zumaraga ciągle miał wątpliwości. Oznajmił wprost, że nie może przystąpić do budowy kaplicy, o którą prosiła Maryja, dopóki nie otrzyma wyraźnego znaku.
Cóż było robić? Juan Diego opuścił siedzibę biskupa bardzo zasmucony, tak jak poprzedniego dnia. Poszedł prosto na spotkanie z Matką Bożą, a gdy Ją ujrzał, powtórzył Jej słowa biskupa. Wtedy Maryja poleciła: "Powrócisz tu jutro, abyś mógł wziąć znak, o który on prosi. Wówczas uwierzy i nie będzie już wątpił ani nie będzie podejrzliwy wobec ciebie".

Róże od Maryi


W poniedziałek Juan Diego nie zjawił się jednak we wskazanym przez Maryję miejscu. Czuwał cały dzień przy wuju, który nagle bardzo ciężko zachorował. Stan chorego był tak poważny, że we wtorek nad ranem poprosił on siostrzeńca o sprowadzenie księdza z posługą sakramentalną. Juan Diego śpiesznie wyruszył do Tlatilolco. Ze względu na niedotrzymaną obietnicę Indianin obawiał się spotkania z Maryją. Chciał więc okrążyć wzgórze Tepeyac, lecz Matka Boża zatrzymała go u podnóża wzniesienia. Pobladły ze strachu i wstydu Juan Diego padł na kolana i zaczął tłumaczyć, dlaczego nie zjawił się wczoraj. "Nie bój się choroby twego wuja, ani żadnej innej choroby, ani niczego, co ostre i bolesne - odpowiedziała Najświętsza Panienka. - Czyż nie jestem tu, Ja, twoja Matka? Czyż nie jesteś w moim cieniu i pod moją opiekę?". Maryja zapewniła Indianina, że jego wuj nie umrze. Poleciła mu udać się na szczyt wzniesienia i zerwać tam kwiaty. Rzeczywiście, mimo zimy i mrozu na wzgórzu rosły piękne róże. Było to tym dziwniejsze, że szczyt pagórka był skalisty i dotychczas rosły na nim jedynie ciernie i osty. Gdy Juan Diego przyniósł kwiaty na dół, Maryja ułożyła je własnym rękami w fałdzie jego białej tilmy (rodzaj indiańskiego płaszcza) i nakazała mu zanieść je biskupowi jako znak.

Skrucha biskupa

Służba biskupa nie chciała wpuścić Juana Diego. Potraktowano go jak natręta, który zakłóca spokój duchownego. Jednak uderzyła ich cudowna woń, która otaczała Indianina. Gdy dostrzegli w jego tilmie kwiaty - rzecz niezwykłą o tej porze roku - zawiadomili swego pana. Wprowadzony przed oblicze biskupa Indianin opowiedział wszystko, co mu nakazała Matka Boża. A potem uchylił tilmy i wtedy róże wysypały się na podłogę. Świadkowie tej sceny ujrzeli, jak na tkaninie, w której jeszcze przed chwilą znajdowały się kwiaty, pojawił się wizerunek przedstawiający Matkę Bożą. Przejęci ludzie upadli na kolana i, za przykładem biskupa, zaczęli się modlić. Biskup zaś prosił Matkę Bożą o przebaczenie, że okazał taką nieufność. Nazajutrz razem z Juanem Diego udał się na wzgórze Tepeyac, by ustalić miejsce budowy kaplicy

żródło: Miesięcznik Rodzin Katolickich "Nasza Arka"
 
 

Podczas pobytu w Meksyku w 1999 r. Ojciec Święty Jan Paweł II wypowiedział ważne słowa: "Pod Jej macierzyńską opiekę oddaję (...) życie i niewinność dzieci, zwłaszcza tych, którym zagraża niebezpieczeństwo śmierci, zanim się urodzą". Czemu właśnie Matce Bożej z Guadalupe Papież powierzył ów wyjątkowy patronat?

Jeśli przyjrzeć się bardzo uważnie Jej wizerunkowi na tilmie Juana Diego, można dostrzec, że Maryja jest brzemienna (wskazuje na to wysoko zawiązana szarfa; ponadto w kulturze Indian brzemienne niewiasty przepasywały się czarną wstęgą). To szczególna zapowiedź, że Chrystus ma się narodzić pośród ludzi Nowego Świata. Trudno też nie dostrzec innego przesłania - przesłania przypominającego o świętości życia poczętego. Brzemienna Maryja z Guadalupe jest wyraźnym znakiem odczytywanym przez obrońców życia dzieci nienarodzonych na całym świecie.

Zobacz całą historię objawień Matki Bożej w Guadalupe: http://www.guadalupe.opoka.org.pl/historia.htm

poniedziałek, 8 grudnia 2014

8 grudnia 2014r – 160–ta rocznica ogłoszenia Dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny.

Rozważania różańcowe w/g słów Sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego, Prymasa Polski.

Tajemnica I – Zwiastowanie.
,,Ilekroć patrzymy na Niepokalane Poczęcie wydaje nam się, że to nie
wszystko… To jest punkt wyjścia, z którego Maryja musi niejako ruszyć.
Wszystkie posągi Niepokalanej wyrażają oczekiwanie na coś, co ma się dopiero stać.

 To jakby przystanek w drodze. Ona jest gotowa i czeka na to, co ma nastąpić… W tym właśnie jest odosobniona i samotna.”

Tajemnica II – Nawiedzenie Świętej Elżbiety.
,,(…) do Matki Najświętszej przychodzimy nie po to, aby Ją w tym 
naśladować, ale aby Ją podziwiać. Ona, poniekąd odosobniona w stanie 
swego Niepokalanego Poczęcia, ma stać się dla nas Znakiem i Pośredniczką.”

Tajemnica III – Boże Narodzenie.
,,Po to jest Niepokalanie Poczęta – aby być Matką…! W swym
Macierzyństwie Bogurodzicy i Matki Kościoła Maryja Niepokalana
będzie jakby ,,malała”, znikała. Coraz więcej Jezusa, coraz mniej – Jej.
Odosobniony, samotny, a jakże wyrazisty i niepowtarzalny blask
Niepokalanego Poczęcia będzie się jakby przesłaniał posłannictwem Jej
Macierzyństwa i codziennością Jej troski wobec wszystkich udręczonych  dzieci Bożych.”

Tajemnica IV – Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni.

,,(…) wielkość, wspaniałość i zadanie Maryi nie wyraża się w
Niepokalanym Poczęciu, bo to jest przywilej wyjątkowy, dowód potęgi
Samego Boga. Ona jest po to, aby otworzywszy swoje złożone ramiona
wzięła z łona błogosławiony Owoc żywota swojego i podała Go nam,
całej Rodzinie ludzkiej.” 


Tajemnica V – Znalezienie Pana Jezusa w Świątyni.
,,Drogowskazem jest Maryja w swym Niepokalanym Poczęciu. Gdy
chcemy do Niej przybiec, Ona od razu pokazuje nam cel: Idźcie do Jezusa,
do Drogi! Ja jestem przy Drodze. Nie jestem drogą, ale wskazuję wam
Drogę… I wskazuje ją nieomylnie…”

piątek, 5 grudnia 2014

Godzina Łaski dla świata - 8 grudnia od 12:00 do 13:00

Róża Duchowna
 "Jest mym życzeniem, by każdego roku, w dniu 8 grudnia, w południe, obchodzono godzinę łaski dla świata. Przez to nabożeństwo uzyskacie wiele łask duchowych i cielesnych. Nasz Pan, mój Boski Syn Jezus, ześle swe przeobfite miłosierdzie, jeżeli dobrzy ludzie będą stale modlić się za swych grzesznych braci."
(Matka Boża w Montichiari)

Jest taka jedna godzina w roku, gdy Niebo pochyla się tak nisko nad ziemią, że Bóg jest na wyciągnięcie ręki. I Jego odwieczne skarby miłości. Jest taka jedna godzina w roku, gdy wszystko jest możliwe. Obietnica z nią związana jest naprawdę wielka! Oto Matka Najświętsza ogłasza, że przez sześćdziesiąt minut w roku Niebo staje nad nami otworem, że każdy, kto w tym czasie zamknie trzymany nad głową parasol niewiary, otrzyma od Boga to, co mu najbardziej potrzebne. Zobacz więcej...

wtorek, 2 grudnia 2014

Orędzie Matki Bożej z 2 grudnia 2014 (Medziugorje)

„Drogie dzieci!
Zapamiętajcie, mówię wam, miłość zwycięży. Wiem, że wielu z was traci nadzieję widząc wokół siebie cierpienie, ból, zazdrość, zawiść... Ale ja jestem waszą Matką. Jestem w Królestwie lecz również tutaj z wami. Mój Syn ponownie posyła mnie, abym wam pomogła. Dlatego więc nie traćcie nadziei, lecz naśladujcie mnie, gdyż zwycięstwo mojego serca jest w imieniu Bożym. Mój umiłowany Syn myśli o was tak jak zawsze myślał. Wierzcie Jemu i żyjcie Nim. On jest  życiem świata. Moje dzieci, życie moim Synem oznacza życie Ewangelią. To nie jest łatwe. To oznacza miłość, wybaczenie i ofiarę. To oczyszcza i otwiera Królestwa. Pomoże wam szczera modlitwa, która nie zawiera się w słowach, lecz jest sercem wypowiadana. Podobnie jak post, który oznacza miłość, wybaczenie i ofiarę. Dlatego więc nie traćcie nadziei, lecz naśladujcie mnie. Ponownie proszę was byście modlili się za swoich pasterzy, by zawsze wpatrywali się w mojego Syna, który był pierwszym Pasterzem świata i którego Rodzina była całym światem. Dziękuję wam.”

PS Tłumaczenie z języka chorwackiego. Dziękuję

Nagranie z objawienia Matki Bożej, Mirjanie (2 grudnia 2014r)



video: MarytvMedjugorje

Transmisja „na żywo” z objawienia Matki Bożej dla Mirjany

Transmisja „na żywo” z objawienia Matki Bożej dla Mirjany
Internetowy portal - Mary.Tv planuje kolejny przekaz „na żywo” ze spotkania modlitewnego z udziałem widzącej Mirjany. Tym razem transmisja jest planowana 2 grudnia w godz. 8:45 do 9:30 <zobacz>