czwartek, 15 stycznia 2015

Wywiad o.Livio przeprowadzony z Vicką (2) Wartość cierpienia

Wywiad o. Livio, dyrektora Radia Maryja – Włochy, przeprowadzony z Vicką 02.01.2008 r.

OJCIEC LIVIO – Pozwól zadać sobie trochę szczególne pytanie. W ostatnich latach Matka Boża przekazuje nam orędzia za pośrednictwem Marii, Mirjany, a czasem także Ivana. Zauważyłem jednak, że Ty od kilku lat nie otrzymujesz już orędzi dla wszystkich.

VICKA – Matka Boża wie, kiedy dawać orędzia. Powiedziała, że mogłaby przekazać nam bardzo wiele orędzi, ale nie jesteśmy gotowi ich przyjąć. Matka Boża nie chce nam dawać orędzi po to tylko, byśmy ich wysłuchali i na tym koniec, ale chce, byśmy je przeżywali. Powiedziała, że kiedy nie podążamy tą drogą, Ona jest gotowa wskazać nam inne. Chce, byśmy za Nią szli. Nie ma sensu rzucać pereł przed wieprze, jak mówi Ewangelia. Tak właśnie uważam.

O.L. – Ja natomiast uważam trochę inaczej. Ponieważ otrzymałaś od Matki Bożej zadanie, by modlić się za chorych, może Matka Boża chce, abyś stała się żywym orędziem, jak należy cierpliwie przyjmować cierpienie.

V. – Cierpienia z pewnością nie da się wytłumaczyć, a tylko przeżywać w głębi własnego serca. Kiedy Pan zsyła na nas małe cierpienie, jak mały krzyż, powinniśmy przyjąć je jako wielki dar od Boga. Często myślimy sobie: jak choroba może być darem? W rzeczywistości jest to wielki dar i Bóg zna jego powód. Wszystko zależy od nas, od stopnia, w jaki jesteśmy lub nie jesteśmy gotowi przyjąć ten dar. Powinniśmy dziękować Bogu, nie zadawać zbyt wielu pytań, a tylko prosić o siłę i odwagę, by iść naprzód. Matka Boża powiedziała: nie wiecie, jaką wartość ma wasze cierpienie w oczach Boga. Powinniśmy nauczyć się odpowiadać na łaski, które pochodzą od Boga, także poprzez przyjmowanie z miłością cierpienia. Musicie jednak wiedzieć, że są różne rodzaje cierpienia: cierpienie, które pochodzi od Boga, ale i takie, którego sami szukamy. Ich wartość jest różna. Powinniśmy przyjmować to, czego chce od nas Pan i dziękować Mu za ten wielki dar.

O.L. – Wydaje mi się, że Maryja powiedziała ci, byś się uśmiechała nawet w chwilach cierpienia.

V. – Oczywiście, i to także jest wspaniałe. Kiedy znajdujesz uśmiech w cierpieniu, oznacza to, że je przyjmujesz, i potem nie dostrzegasz już cierpienia, ale czujesz płynącą z serca radość. Każdego dnia stajesz się silniejszy i przestajesz odczuwać ciężar. Im więcej robisz dla Matki Bożej, tym większe odczuwasz szczęście i miłość.

O.L. – Ty tak mówisz, ale rzeczywistość wygląda inaczej, bo tych, co odkrywają, że cierpienie jest łaską i potrafią je przyjąć, jest zasadniczo niewielu, natomiast większość osób, kiedy choruje, prosi o uzdrowienie, czasem nawet szukając pomocy u niewłaściwych osób, jak wróżka itp. Matka Boża tymczasem powiedziała nam, jak zyskać uzdrowienie w orędziu: „Do uzdrowienia chorych konieczna jest silna wiara, wytrwała modlitwa, której towarzyszy ofiara postu i wyrzeczenia. Nie mogę pomóc tym, którzy się nie modlą i nie czynią wyrzeczeń” (18.08.82 r.).

V. – Bóg zawsze jest gotów udzielić daru uzdrowienia. Dla Boga to bardzo łatwe. My jednak, kiedy spotyka nas jakaś trudność, natychmiast zwracamy się do Boga z błaganiem o ratunek. Matka Boża przestrzegła nas jednak, że z prośbami o łaskę nie wolno żartować. Matka Boża zawsze jest gotowa udzielać nam łask za pośrednictwem swego Syna, ale wielu prosi o uzdrowienie ciała, mało natomiast o uzdrowienie serca. Dopiero wtedy, gdy zacznie się uzdrowienie serca, dojdzie również do uzdrowienia ciała. Często źle prosimy o łaskę. Nie należy rozumować w ten sposób: dzisiaj czegoś potrzebuję, więc pomodlę się do Matki Bożej, która da mi to, inaczej nie będę się modlił. Modlitwa to nie wymiana handlowa. Nikt nie zmusza nas do modlitwy: Bóg dał nam wolną wolę. Jeśli jednak chcemy się modlić, to pierwsza rzecz, o jaką powinniśmy prosić, jest dar żywej wiary, która będzie wzrastała w naszym sercu. Nasza wiara nie może wyrażać się tylko w słowach, ale powinna obejmować całe nasze życie. Dzięki codziennej modlitwie nasza wiara wzrasta dzień po dniu i sta je się wewnętrznym bogactwem. Jeśli idziesz do wróżki, oznacza to, że Bóg dla ciebie nie istnieje. Możesz szukać wszędzie, ale ostatecznie do niczego nie dojdziesz. Jedynym, który może dać prawdziwą radość i uzdrowienie, jest Chrystus.

O.L. – Oczywiście, bo jeśli Matka Boża nas uzdrowi, a my się nie na wrócimy, to wykorzystamy uzdrowienie do popełniania dalszych grzechów.

V. – W dzisiejszym świecie istotnie dostrzega się taką tendencję: wszystko, co kiedyś było normalne, dzisiaj przestało takie być, i odwrotnie. Ale Bóg nie ma z tym nic wspólnego. Istniejące dzisiaj zło nie po chodzi od Boga, ale jest dziełem człowieka.
Źródło: "Echo Maryi Królowej Pokoju"