"A potem ukazał się na niebie znak wielki: Niewiasta obleczona w słońce.Miała pod stopami księżyc, a na głowie koronę z dwunastu gwiazd."( Ap12,1-2)
"Jestem Królową Pokoju" Matka Boża w Medjugorje - Medziugorje
Nie bójcie się, nic wam nie zrobię. Jestem z Nieba. Przyszłam was prosić, abyście tu przychodzili przez sześć kolejnych miesięcy, dnia trzynastego o tej samej godzinie. Potem powiem, kim jestem i czego chcę. Następnie wrócę jeszcze siódmy raz. Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On wam ześle jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany, i jako prośbę o nawrócenie grzeszników? Będziecie musieli wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą siłą. Odmawiajcie codziennie Różaniec, aby zyskać pokój dla świata i koniec wojny.
(Matka Boża w Fatimie 13 maja 1917 r.)
"Odmawiajcie codziennie Różaniec"
Przybywam jako pielgrzym Matki Bożej Fatimskiej
/.../Przybywam jako pielgrzym Matki Bożej Fatimskiej, z powierzoną mi przez Boga misją utwierdzenia moich braci, którzy zmierzają w swej pielgrzymce do Nieba./.../ /.../Jeśli idzie o wydarzenie, jakie miało miejsce 93 lat temu, to znaczy, że Niebo otworzyło się właśnie w Portugalii - jako okno nadziei, które Bóg otwiera, kiedy człowiek zamka drzwi - aby naprawić w ramach rodziny ludzkiej więzi solidarności braterskiej oparte na wzajemnym uznawaniu jednego i tego samego Ojca. Chodzi o plan miłości Boga. Nie zależy on od Papieża ani jakiegokolwiek innego organu władzy kościelnej: "To nie Kościół narzucił Fatimę - mówił świętej pamięci kardynał Manuel Cerejeira - ale to Fatima narzuciła się Kościołowi". Najświętsza Maryja Panny przybyła z Nieba, aby nam przypomnieć prawdy Ewangelii stanowiące źródło nadziei dla ludzkości oziębłej w miłości i pozbawionej nadziei na zbawienie./.../
Bł. Franciszek Marto urodził się 11 czerwca 1908 r. we wiosce Aljustrel, należącej do parafii Fatima (Portugalia). Jego rodzice, którzy byli pasterzami, zadbali o chrześcijańskie wychowanie Franciszka i jego młodszej siostry Hiacynty. W domu panował zwyczaj wspólnego odmawiania modlitwy różańcowej. Dzieci od najmłodszych lat pomagały rodzicom w uprawie roli i wypasie owiec.
Jesienią 1916 r., kiedy troje pastuszków: Franciszek, Hiacynta oraz ich kuzynka Łucja, pilnowało stada owiec w Loca do Cabeco, objawił się im anioł, trzymający w rękach kielich, a nad nim hostię, z której spływały krople krwi. Anioł uklęknął obok dzieci i powiedział im, by odmawiały modlitwę do Trójcy Przenajświętszej, Najświętszego Serca Jezusowego i Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, przepraszając za wszelkie grzechy, świętokradztwo i obojętność wiernych. Od tego czasu dzieci zaczęły gorliwie się modlić w intencjach przekazanych im przez anioła. Franciszek spędzał wiele czasu na modlitwie przed tabernakulum. W ten sposób pragnął towarzyszyć znieważanemu przez ludzi Chrystusowi.
13 maja 1917 r. na pastwisku w Cova da Iria dzieciom objawiła się Matka Boża i powiedziała im, żeby przychodziły na to miejsce każdego trzynastego dnia miesiąca, aż do października. Podczas kolejnych objawień Maryja przykazała pastuszkom często odmawiać różaniec i pokutować w intencji nawrócenia grzeszników, aby w ten sposób wynagrodzić za ich winy wobec Niepokalanego Serca Maryi.
13 lipca Matka Boża powierzyła dzieciom sekret mówiąc, że nie wolno go nikomu wyjawić. Wkrótce potem dzieci zostały aresztowane i zamknięte w więzieniu na dwa dni przez niechętne Kościołowi władze gminy Vila Nova de Ourém. Były upokarzane i straszone, lecz zniosły z odwagą przesłuchania, nie ulękły się pogróżek i nie zdradziły przekazanych im przez Matkę Bożą sekretów. Wzajemnie podtrzymywały się na duchu i często odmawiały różaniec. Zapraszały do modlitwy także współwięźniów i uczyły ich miłości do Boga oraz zachęcały do życia po chrześcijańsku. W trosce o siostrę, która bardzo tęskniła do rodziców, Franciszek modlił się o odwagę dla niej: «Boże, proszę, aby Hiacynta nie bała się. Odmówię za nią 'Zdrowaś Maryjo'». Franciszek był chłopcem spokojnym, wrażliwym, uczuciowym, odznaczającym się głęboką duchowością i wiarą. Gorąco pragnął jak najszybciej przyjąć komunię św. i dostąpić wiecznej radości w raju. Był dobry, opiekuńczy, zdolny do wielkich poświęceń. Lubił rozmyślać i medytować. Całe swe życie i pokutę ofiarował, aby «pocieszyć Pana».
W październiku 1917 r. rozpoczął naukę w szkole podstawowej, która znajdowała się obok kościoła parafialnego. Często w drodze do szkoły zatrzymywał się w kościele na modlitwie. We wrześniu 1918 r. wybuchła na Półwyspie Iberyjskim epidemia zapalenia oskrzeli i płuc, na które oprócz ojca zachorowali wszyscy członkowie rodziny Marto. Pod koniec marca 1919 r. na swą gorącą prośbę Franciszek przyjął I komunię św.
Zmarł 4 kwietnia 1919 r. w domu rodzinnym i został pochowany na cmentarzu parafialnym. 13 marca 1952 r. jego ciało przeniesiono do bazyliki w Cova da Iria i pochowano w kaplicy po prawej stronie głównego ołtarza.
Bł. Hiacynta Marto urodziła się 11 marca 1910 r. w Aljustrel. W odróżnieniu od swego starszego brata była ruchliwa i bardzo żywa. Objawienia Matki Boskiej wzbudziły w niej głęboką litość nad grzesznikami i współczucie na myśl o czekających ich po śmierci cierpieniach. Modliła się o nawrócenie grzeszników i podejmowała pokutę w ich intencji, co stało się charakterystycznym rysem jej duchowości. Bardzo boleśnie przeżyła śmierć brata.
Zmarła po długiej chorobie 20 lutego 1920 r. w Lizbonie. Swe cierpienia ofiarowała za nawrócenie grzeszników, za pokój na świecie i w intencji Ojca Świętego. 12 września 1935 r. jej ciało uroczyście przeniesiono z rodzinnego grobowca barona Alvaiazere w Ourém na cmentarz w Fatimie i pochowano obok grobu Franciszka. 1 maja 1951 r. ciało Hiacynty zostało złożone w specjalnym grobowcu w bazylice w Cova da Iria w kaplicy po lewej stronie głównego ołtarza.
Proces beatyfikacyjny pastuszków z Fatimy, Franciszka i Hiacynty Marto został przeprowadzony w latach 1952-1979 i zakończył się 13 maja 1989 r. promulgowaniem w obecności Ojca Świętego Jana Pawła II dekretu Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych o heroiczności ich cnót.
Maj jako miesiąc Maryi Panny był głównym tematem rozważań Benedykta XVI podczas dzisiejszej modlitwy Regina Caeli w Watykanie.
Papież przypomniał, że w przyszłym tygodniu udaje się do Portugalii z okazji dziesiątej rocznicy beatyfikacji dwojga pastuszków, Hiacynty i Franciszka. Ojciec Święty zwracając się do Polaków pozdrowił uczestników uroczystości ku czci św. Stanisława w Krakowie.
Benedykt XVI zwrócił uwagę na „naturalny” i liturgiczny kontekst, aby miesiąc maj dedykować Maryi Pannie. „Faktycznie to Ona jest najpiękniejszym kwiatem, jaki zakwitł ze stworzenia, „różą”, która ukazała się w pełni czasu, gdy Bóg, posyłając swego Syna, obdarzył świat nową wiosną. Jest też zarazem pokorną i dyskretną protagonistką pierwszych kroków chrześcijańskiej wspólnoty: Maryja jest jej duchowym sercem, albowiem sama Jej obecność pośród uczniów jest żywa pamięcią o Panu Jezusie i zadatkiem daru Jego Ducha” – mówił papież.
Przypomniał, że dzisiejsza Ewangelia „przynosi nam ukryty portret duchowy Maryi Panny” i że Maryja jest „pierwszą i doskonałą uczennicą Jezusa”. „Maryja przestrzegała bowiem jako pierwsza i w pełni słowo swego Syna, okazując w ten sposób, że miłowała Go nie tylko jako matka, ale bardziej jeszcze jako pokorna i posłuszna służebnica; dlatego Bóg Ojciec umiłował Ją i w Niej znalazła mieszkania Trójca Przenajświętsza” – powiedział Benedykt XVI i dodał: „Jakże nie myśleć o Maryi, która w swoim sercu, świątyni Ducha, rozważała i odczytywała wiernie wszystko to, co Syn Jej mówił i robił? W ten sposób, już przed, a nade wszystko po Wielkanocy, Matka Jezusa stała się także Matką i wzorem Kościoła”.
Papież przypomniał, że z radością udaje się w przyszłym tygodniu do Portugalii, gdzie odwiedzi stolicę kraju Lizbonę i Porto oraz Fatimę, z okazji dziesiątej rocznicy beatyfikacji dwojga pastuszków, Hiacynty i Franciszka. „Po raz pierwszy jako Następca Piotra udam się do tego maryjnego Sanktuarium, tak drogiego Czcigodnemu Janowi Pawłowi II. Proszę wszystkich o towarzyszenie mi w tej pielgrzymce, biorąc w niej czynny udział poprzez modlitwę: jednym sercem i jedną duszą wzywamy wstawiennictwa Maryi Panny za Kościół, w szczególności za kapłanów i za pokój na świecie” – powiedział Benedykt XVI.
Po modlitwie Regina Caeli Ojciec Święty pozdrowił pielgrzymów w kilku językach. Zwracając się do Polaków powiedział: „Pozdrawiam serdecznie Polaków. Łączę się duchowo z uczestnikami procesji z relikwiami świętego Stanisława Biskupa i Męczennika, patrona Polski, na Skałkę w Krakowie. To wydarzenie czyni historię waszej Ojczyzny i Kościoła żywą. Jest znakiem wiary i patriotyzmu. Niech święty Stanisław, wierny kapłan i świadek miłości uprasza potrzebne łaski dla Kościoła, waszego kraju, dla Krakowa i każdego z was. Z serca wam błogosławię”.
Żródło: eKai
...Wzywam was do wyrzeczeń przez dziewięć dni, aby przy waszej pomocy zrealizować to, co ja pragnę zrealizować poprzez tajemnice, które rozpoczęłam w Fatimie. Wzywam was, drogie dzieci, abyście teraz pojęli ważność mojego przyjścia i powagę sytuacji. Pragnę ratować wszystkie dusze i przekazać je Bogu. Dlatego módlmy się, aby wypełniło się wszystko, co rozpoczęłam....(Matka Boża w Medziugorje 25 sierpnia 1991)
...Medziugorje to jakby ciąg dalszy Fatimy... znaczenie objawień fatimskich musi zostać na nowo wyjawione i zrozumiane (Jan Paweł II)
PS. W tym roku 13 maja przypada w czwartek, tak jak w dniu pierwszego objawienia Matki Bożej w Fatimie 13 maja 1917 r.
„Drogie dzieci! I dziś wzywam was do modlitwy jak nigdy, od kiedy zaczął się realizować mój plan. Szatan jest silny, pragnie pomieszać plany pokoju i radości i dać wam odczuć, że mój Syn nie jest wszechmocny w swoich decyzjach. Dlatego wzywam was wszystkich, drogie dzieci, abyście się modlili i pościli jeszcze gorliwiej. Wzywam was do wyrzeczeń przez dziewięć dni, aby przy waszej pomocy zrealizować to, co ja pragnę zrealizować poprzez tajemnice, które rozpoczęłam w Fatimie. Wzywam was, drogie dzieci, abyście teraz pojęli ważność mojego przyjścia i powagę sytuacji. Pragnę ratować wszystkie dusze i przekazać je Bogu. Dlatego módlmy się, aby wypełniło się wszystko, co rozpoczęłam. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie. ”(Medziugorje)
...Medziugorje jest jakby przedłużeniem orędzi fatimskich...
"13. Dzień" (The 13th Day) jest dziewiątą w historii próbą ekranizacji objawień Matki Bożej w Fatimie między majem a październikiem 1917 roku. Ta próba uznana została za najdoskonalszą - recenzje są entuzjastyczne! Więcej, twórcom udało się przekazać to, co w Fatimie najważniejsze - zaproponować przekaz, który dotyka serca widzów. Pełne dramatyzmu doświadczenie trojga pastuszków staje się dziś doświadczeniem odbiorcy filmu. Niektórzy widzowie opuszczający sale kinowe mają łzy w oczach, inni mówią, że żałują, iż do tej pory nic nie zrobili, że zmarnowali tak wiele czasu...
Wartość tego filmu najlepiej ilustruje oświadczenie wydane przez sanktuarium fatimskie: "Sanktuarium uważa tę niezależną produkcję opartą na wydarzeniach związanych z objawieniami w Fatimie za film o wielkiej wartości. Trzymający w napięciu, ma w sobie ogromną wrażliwość. Widać w nim trud badań i poświęcenie twórców, a jego struktura jest właściwa. Od pierwszych spotkań z ekipą produkcyjną grupa tych ludzi udowadniała, że głównym celem ich pracy jest upowszechnienie orędzia z Fatimy. Po obejrzeniu finalnego produktu sanktuarium gratuluje całemu zespołowi i modli się, by główny cel wkrótce przyniósł owoce, tak by ludzkość, przez Matkę Najświętszą i to ważne wydarzenie dla Kościoła i świata, mogła powrócić do Boga".
Film jest dziełem Ian i Dominika Higginsów, znanych już z mniejszych produkcji. To oni są twórcami scenariusza i reżyserami.
Jak wygląda czwarte dzieło Higginsów, blisko półtoragodzinny film pełen nastroju i głębi? W zasadzie jest czarno-biały. Kolor pojawia się tylko wtedy, gdy w życie ludzkie ingeruje nadprzyrodzoność. Reżyser prowadzi widzów przez kolejne objawienia, ukazując pierwsze wątpliwości Łucji, a potem jej niewytłumaczalną dla niej samej determinację, przerażenie dzieci wizją piekła i ciężarem przekazanej tajemnicy z zapowiedziami wojen, zła, które wyjdzie z Rosji, i zamachu na Papieża. Pokazuje, jak wydarzenia fatimskie przyciągają uwagę innych, przede wszystkim walczących z Kościołem władz. Objawienia ściągają do Cova da Iria nie tylko pobożnych wieśniaków, ale i niedowiarków oraz wojujących ateistów.
"13. Dzień" miał swoją premierę w sanktuarium fatimskim w rocznicę Cudu Słońca - 13 października 2009 roku. Z tym dniem film rozpoczął swoją ewangelizacyjną misję w Portugalii, stał się też dostępny w Brazylii. Wcześniej można było obejrzeć go jedynie w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie. Ale twórcom marzy się więcej. Planują, by przed 13 maja "13. Dzień" dotarł do siedmiu kolejnych krajów. Na liście, oprócz Argentyny, Australii, Iranu, Meksyku, Filipin, Singapuru i Hiszpanii, figuruje również Polska. Organizatorzy szukają w tych krajach dystrybutorów. Chcą, by docelowo "13. Dzień" mogło obejrzeć ponad 2 mld ludzi!
Poza oficjalnymi sieciami dystrybucyjnymi w rozpowszechnianiu filmu pomagają "piechurzy Matki Bożej" (Our Lady's foot soldiers) - ludzie, którzy za pomocą najnowszej ekranizacji objawień starają się upowszechniać orędzie fatimskie w swoich środowiskach. Otrzymują oni od twórców filmu wszelką możliwą pomoc.
Cieszy to, że w najbliższych planach ekipy twórców filmu jest także Polska. Sekretariat Fatimski w Zakopanem już zwrócił się do autorów "13. Dnia" z ofertą udzielenia im wszelkiej pomocy. Jeśli film nie trafi do polskich kin, być może uda się powtórzyć dzieło prowadzone przez Księży Pallotynów przed trzynastu laty, kiedy specjalna ekipa misyjna organizowała w całej Polsce pielgrzymkę figury Matki Bożej z Fatimy. Tym razem po kraju jeździłoby "objazdowe kino fatimskie", ewangelizując za pomocą najnowszych środków - wielkiego ekranu na usługach Matki Bożej.
Pozostaje nam tylko czekać: z nadzieją i modlitwą. Bo ewangelizacja potrzebuje modlitewnego fundamentu.
Zmarł ks. Luis Kondor, wicepostulator beatyfikacji i kanonizacji pastuszków fatimskich, spowiednik Siostry Łucji, wydawca jej wspomnień, człowiek, który wiedział o Orędziu najwięcej... Jego śmierć w środę 28 października nieodwołalnie zamknęła najważniejszy rozdział historii objawień fatimskich - epokę świadków, ludzi, którzy mieli bezpośredni dostęp do Tajemnicy. Właśnie odszedł ostatni z nich. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w piątek 30 października o godz. 11.00 w sanktuarium fatimskim. Ks. Kondor został pochowany na cmentarzu w Fatimie.Kim był ten człowiek, który nigdy nie wychodził z cienia, który mieszkał niedaleko sanktuarium w niewielkim "secretariado dos pastorinhos" i tam służył fatimskiemu orędziu? Tak mało go znamy - obracał się w innych kręgach... Dowodził, że Fatima jest własnością całego świata. Nie był Portugalczykiem, ale Węgrem. Jako seminarzysta Księży Werbistów z polecenia przełożonych uciekł w 1949 r. do Austrii, a kiedy i ten kraj znalazł się pod okupacją sowiecką, przedostał się do Niemiec. Tam w 1953 r. przyjął święcenia kapłańskie. Już rok później znalazł się w Fatimie, gdzie miał pełnić funckję prefekta tamtejszego seminarium Werbistów. W dniu 8 lipca 1956 r. po raz pierwszy spotkał się z siostrą Łucją. Tych spotkań było później bardzo wiele, jako wicepostulator procesu beatyfikacyjnego Franciszka i Hiacynty miał bowiem nieograniczony dostęp do wizjonerki. Widywał się z nią i rozmawiał "cor ad cor" (sercem do serca) przez 45 lat!Kto był bardziej wiarygodnym świadkiem noszonych w sercu siostry Łucji prawd fatimskich? Wiedział wszystko, co wiedziała Łucja. Znał nawet treść dzienniczka, który wizjonerka prowadziła od czerwca 1921 roku.
Łączyła go wielka przyjaźń z ks. Mirosławem Drozdkiem, kustoszem sanktuarium fatimskiego w Zakopanem. Ci dwaj kapłani spotykali się bardzo często, regularnie prowadzili też długie rozmowy telefoniczne. Razem podejmowali wiele inicjatyw. Wiemy, że to dzięki ich zabiegom beatyfikacja pastuszków odbyła się 13 maja 2000 r. w Fatimie, a nie - jak planowano - w Rzymie. To oni w lutym 2005 r. wspólnie zorganizowali nowennę o cud całkowitego uzdrowienia papieża Jana Pawła II, który właśnie przeszedł zabieg tracheotomii. Nie będziemy pamiętali jego zasług, bo ich po prostu nie znamy. Ks. Kondor nie pracował dla sławy. Był jak siostra Łucja. Kiedy przywołuję na pamięć jego osobę, pamiętam przede wszystkim jego oczy, jakże podobne do oczu jego serdecznej przyjaciółki - wizjonerki z Fatimy. Widzę oczy mądre, skupione, zaglądające aż do serca, a jednocześnie czyste i pogodne. Na jego twarzy zawsze gościł delikatny uśmiech. Bo wierzył w nadchodzące czasy, w których zatriumfuje Niepokalane Serce Maryi.Zabrał ze sobą do grobu tysiące tajemnic... Szkoda. Nikt z nas o nic go już nie zapyta. Odszedł. Szczęśliwy, dołączył do grona swych najbliższych przyjaciół, których brak z pewnością ciążył mu przez ostatnie lata. Siostra Łucja, Jan Paweł II, a także ks. Mirosław Drozdek...
Sercem objawień fatimskich jest siedem spotkań dzieci z Matką Bożą w 1917 r. Poprzedziło je "anielskie przygotowanie" (trzy spotkania w 1916 r.), a uzupełniły dwa objawienia "hiszpańskie" (1925 i 1927 r.), w których Maryja - zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią - wyjaśniła bliżej swoje życzenia.
Dalsze objawienia prywatne siostry Łucji były zawsze komentarzem do istoty fatimskiego orędzia: nabożeństwa pierwszych sobót i poświęcenia Rosji i świata Niepokalanemu Sercu.
Był maj 1917 r. Trwała jeszcze I wojna światowa. W Cova da Iria -"Dolinie Pokoju" - zaczęła ukazywać się Matka Najświętsza. W ciągu sześciu objawień zapowiedziała koniec wojny, ostrzegła przed widmem komunizmu, kolejną wojną oraz prześladowaniami Kościoła. Mówiła, że bardzo wielu ludzi idzie na wieczne potępienie, że trzeba się dużo modlić i wynagradzać Bogu za grzechy.
Świadkiem objawień była trójka fatimskich dzieci: Łucja (10 lat), Franciszek (9 lat) i Hiacynta (7 lat). Na spotkanie z Maryją przygotowywał je wcześniej Anioł Pokoju. Matka Boża przekazała dzieciom orędzie, które jak powiedział Jan Paweł II "zdają się przybliżać do swego wypełnienia".
Pewnego razu w porze wiosennej, kiedy dzieci pasły owce w pięknej dolinie w pobliżu wioski rodzinnej Fatima, zjawił się Anioł w postaci pięknego młodzieńca. Miał je przygotować na przyjście Pani. Powiedział, że jest Aniołem-Stróżem ich Ojczyzny i prosił gorąco o modlitwy i ofiary wynagradzające za tych, którzy w Boga nie wierzą, nie wielbią Go i nie kochają.
Słowa Anioła:
Módlcie się razem ze mną. O Boże mój, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, ufam Tobie! Miłuję Ciebie! Proszę abyś przebaczył tym, którzy nie wierzą, którzy Cię nie wielbią, którzy Cię nie kochają. – Tak się módlcie. Głos waszych modlitw wzruszy Najświętsze Serce Jezusa i Maryi.
Módlcie się wiele. Najświętsze Serce Jezusa i Maryi ma względem was zamiary pełne miłosierdzia. Ofiarujcie Zbawicielowi wasze modlitwy na przebłaganie za tyle grzechów, które Go obrażają. Czyńcie dla Niego ofiary. Módlcie się za nawrócenie grzeszników. Sprowadźcie w ten sposób pokój na waszą ziemię ojczystą. Ja jestem aniołem stróżem ojczyzny. A przede wszystkim przyjmijcie cierpliwie cierpienia, które na was ześle Zbawiciel
Anioł podczas trzeciego objawienia uczy dzieci modlitwy uwielbienia Jezusa w Najświętszym Sakramencie i udziela im Komunii Świętej.
"O Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duchu Święty,
uwielbiam Was w najgłębszej pokorze..."
"Przyjmijcie Ciało i pijcie Krew Jezusa Chrystusa..."
Objawienia Matki Bożej
I. Objawienie.
W dniu 13 maja 1917 r. dzieci zobaczyły Piękną Panią stojącą na małym dąbku. Postać była cała w bieli i błyszczała światłem jaśniejszym niż promienie gorącego słońca.
Dzieci usłyszały słowa:
Nie bójcie się. Nic złego wam nie zrobię.
Skąd Pani jest? - zapytała Łucja.
Jestem z nieba.
Czego Pani od nas żąda?
Przyszłam prosić, abyście tu przychodzili przez sześć kolejnych miesięcy, dnia trzynastego, o tej samej godzinie. Potem powiem, kim jestem i czego chcę. Następnie wrócę jeszcze siódmy raz.
Czy ja także pójdę do nieba?
Tak.
A Hiacynta?
Też.
A Franciszek?
Także, ale musi odmówić jeszcze wiele różańców.
Łucja przypomniała sobie dwie dziewczynki, które niedawno umarły, a które za życia często bywały u niej w domu.
Spytała:
Czy Maria das Neves jest już w niebie?
Tak, jest.
A Amelia?
Zostanie w czyśćcu aż do końca świata.
Następnie Fatimska Pani zapytała:
Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On wam ześle, jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany, i jako prośbę o nawrócenie grzeszników?
Tak, chcemy - odpowiedziały dzieci.
Będziecie więc musiały wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą siłą.
Wymawiając te słowa Matka Najświętsza rozłożyła ręce i przekazała wizjonerom światło, które spłynęło z Jej dłoni. Dotarło ono do wnętrza dzieci i - jak mówiła Łucja - w tym świetle zobaczyły się one wyraźniej niż w najdoskonalszym zwierciadle. Siła tego światła sprawiła, że dzieci padły na kolana i zaczęły wielbić Boga słowami: "Trójco Przenajświętsza, uwielbiam Cię. Mój Boże, kocham Cię w Najświętszym Sakramencie".
Maryja powiedziała jeszcze:
"Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uprosić pokój dla świata i zakończenie wojny".
Po tych słowach zaczęła unosić się w kierunku wschodu, by za moment zniknąć w dali.
II. Objawienie.
Wieść o objawieniach rozniosła się po okolicy i 13 czerwca w dolinie zgromadziło około pięćdziesiąt osób. Matka Najświętsza pojawiła się zgodnie z daną obietnicą.
Łucja zapytała:
Czego Pani życzy sobie ode mnie?
Chcę, żebyście przyszli tutaj dnia 13 przyszłego miesiąca, żebyście codziennie odmawiali różaniec i nauczyli się czytać. Następnie wam powiem, czego chcę.
Łucja poprosiła o uzdrowienie kilku osób.
Usłyszała odpowiedź:
Jeżeli się nawrócą, wyzdrowieją w ciągu roku.
Chciałabym prosić, żeby nas Pani zabrała do nieba.
Tak. Hiacyntę i Franciszka zabiorę niedługo. Ty jednak tu zostaniesz przez jakiś czas. Pan Jezus chce posłużyć się tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Pragnie ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca.
Sama tu zostanę? - zaniepokoiła się Łucja.
Nie, moja córko. Cierpisz bardzo? Nie trać odwagi. Nigdy cię nie opuszczę. Moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga.
Potem Maryja otworzyła dłonie, z których spłynęło światło. W nim dzieci ujrzały siebie tak, jak gdyby były pogrążone w Bogu. Hiacynta i Franciszek wydawali się stać w części światła, które wznosiło się do nieba, natomiast Łucję otaczały promienie spływające w dół. Przed prawą dłonią Maryi dzieci zobaczyły serce, w które były wbite ciernie. Było to Niepokalane Serce Maryi, znieważane przez grzechy ludzkości i żądające zadośćuczynienia.
III. Objawienie.
13 lipca, tuż przed rozpoczęciem objawienia, słońce pociemniało i dało się odczuć miły, łagodny powiew. Niektórzy z licznych obecnych zauważyli niewielki szary obłoczek zawieszony nad dębem, na którym pojawiała się Piękna Pani. Inni słyszeli dźwięk, jakby delikatne brzęczenie. Owe zjawiska pomogły uwierzyć zgromadzonym, że dzieci naprawdę przeżywały nadprzyrodzone doświadczenie.
Niebo przecięła błyskawica i pojawiła się Matka Najświętsza.
Łucja zapytała:
Czego Pani żąda ode mnie?
Chcę, żebyście przyszli tutaj trzynastego dnia przyszłego miesiąca, żebyście nadal codziennie odmawiali różaniec na cześć Matki Boskiej Różańcowej dla uproszenia pokoju na świecie i w intencji zakończenia wojny, bo tylko Ona może te łaski dla ludzi uzyskać.
Chciałabym, prosić, aby Pani nam powiedziała, kim jest i uczyniła cud, żeby wszyscy uwierzyli, że naprawdę Pani się nam ukazuje.
Przychodźcie tutaj w dalszym ciągu co miesiąc. W październiku powiem, kim jestem i czego chcę. Uczynię też cud, aby wszyscy uwierzyli.
Następnie Łucja przekazała Matce Bożej kilka próśb. Maryja powiedziała, że aby te łaski otrzymać, trzeba odmawiać różaniec.
Dodała:
Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często, zwłaszcza gdy będziecie ponosić ofiary: "O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie, za nawrócenie grzeszników i za zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi".
Przy tych słowach Piękna Pani rozłożyła ręce jak w dwóch poprzednich objawieniach. Promień światła zdawał się przenikać ziemię i dzieci zobaczyły piekło. Później Łucja dokładnie opisała to, co dzieci wówczas widziały. W tym samym objawieniu, najbogatszym w treści i konsekwencje, Matka Boża mówiła o swoim Niepokalanym Sercu oraz dawała pewne obietnice i ostrzeżenia.
Wizja piekła i Niepokalanego Serca Maryi stanowią dwie pierwsze części tajemnicy fatimskiej. Obie te części przez wiele lat nie były ujawnione.
Po zapoznaniu dzieci z tajemnicą Matka Boża powiedziała: Kiedy odmawiacie różaniec, po każdym dziesiątku mówcie: "O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba i pomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia".
Łucja zapytała:
Czy życzy sobie Pani ode mnie czegoś więcej?
Nie, dzisiaj nie.
Piękna Pani zaczęła unosić się w górę w stronę wschodu i zniknęła w nieskończonej odległości firmamentu.
13 sierpnia do Fatimy przyjechał burmistrz pobliskiego miasteczka, przedstawiciel władz niechętnych Kościołowi. Oznajmił on, że chciałby się udać na miejsce objawień i że zawiezie tam dzieci samochodem. Jednak zamiast pojechać do Cova da Iria, zawiózł dzieci do miasta.
Zgromadzeni w Cova da Iria pielgrzymi (było ich około 6 tys.) próżno oczekiwali wizjonerów. Wiadomość o ich uwięzieniu wywołała wzburzenie i uczucia gniewu. Tłum umilkł, bo rozległ się grzmot i niebo rozświetliła błyskawica. Wielu ludzi zobaczyło mały obłoczek nad dąbkiem, który jednak szybko zniknął.
Tymczasem burmistrz chwytał się przeróżnych sposobów, aby zmusić dzieci do wyjawienia objawionej im tajemnicy, jednak ani groźby, ani kuszące obietnice nie przyniosły skutku. Straszono dzieci smażeniem w oleju i zamknięto je w więzieniu z pospolitymi przestępcami. Po dwóch dniach wypuszczono je na wolność.
IV Objawienie.
Sierpniowe objawienie nastąpiło 15 sierpnia. Miało ono miejsce w Valinhos, gdzie Łucja poszła paść owce.
Dziewczynka zapytała:
Czego Pani życzy sobie ode mnie?
Chcę, abyście nadal przychodzili do Cova da Iria trzynastego dnia miesiąca i odmawiali codziennie różaniec. W ostatnim miesiącu uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli.
Co mamy robić z pieniędzmi, które ludzie zostawiają w Cova da Iria?
Zróbcie dwa przenośne ołtarzyki. Jeden będziesz nosiła ty z Hiacyntą i dwie inne dziewczynki ubrane na biało, drugi niech nosi Franciszek i trzech chłopczyków. Pieniądze, które ludzie ofiarują na te ołtarzyki, są przeznaczone na święto Matki Bożej Różańcowej, zaś reszta na budowę kaplicy, jaka ma tutaj powstać.
Chciałam prosić o uleczenie kilku chorych.
Tak, niektórych uleczę w ciągu roku. Módlcie, módlcie się wiele i czyńcie ofiary za grzeszników, bo wiele dusz idzie na wieczne potępienie, gdyż nie mają nikogo kto by się za nie ofiarowywał i modlił.
V. Objawienie.
We wrześniu na miejsce objawień przybyły dziesiątki tysięcy pielgrzymów. Wśród nich był późniejszy kanonik Galamba de Oliveira, który tak opisuje ów dzień:" Na początku niczego właściwie nie zauważyłem i dopiero po zakończeniu objawienia spojrzałem w niebo. Zobaczyłem jakby świetlisty globus unoszący się nad ziemią. Przesunął się on jeszcze trochę ku zachodowi, po czym znów oderwał się od horyzontu i skierował ku słońcu. Byliśmy ogromnie poruszeni. Albo przedtem, albo potem, ale na pewno tego samego dnia, widzieliśmy - co prawda też nie wszyscy - jakby spadające płatki róży lub śnieg. Nie mogliśmy ich dotknąć, bo zanim spadły na ziemię, znikały."
We wrześniowym objawieniu Maryja powiedziała do dzieci: "Odmawiajcie w dalszym ciągu różaniec, żeby uprosić koniec wojny. W październiku przybędzie również Pan Jezus, Matka Boża Bolesna i z góry Karmel oraz św. Józef z Dzieciątkiem. Przybędą, żeby pobłogosławić świat. Bóg jest zadowolony z waszych ofiar, ale nie chce, żebyście w łóżku miały na sobie sznur pokutny. Noście go tylko w ciągu dnia."
VI. Objawienie.
13 października w Cova da Iria zgromadziło się blisko 100 tys. ludzi. Padał ulewny deszcz. Kiedy dzieci przybyły na miejsce, Łucja poprosiła ludzi o zamknięcie parasoli i o odmówienie różańca. Niedługo potem
Maryja ukazała się na dębowym drzewku.
Czego Pani żąda ode mnie? - jak zwykle rozpoczęła Łucja rozmowę.
Chcę, aby zbudowano tu kaplicę na moją cześć. Jestem Matką Bożą Różańcową. Trzeba w dalszym ciągu codziennie odmawiać różaniec. Wojna się skończy i wkrótce żołnierze powrócą do domu.
Miałam Panią prosić o wiele rzeczy. O uzdrowienie kilku chorych, o nawrócenie grzeszników.
Jednych uzdrowię, innych nie. Muszą się poprawić. Niech proszą Boga o przebaczenie swoich grzechów.
Ze smutnym wyrazem twarzy Matka Najświętsza dodała: - Niech ludzie już dłużej nie obrażają Boga grzechami, już i tak został bardzo obrażony.
Rozchyliła ręce promieniejące w blasku słonecznym. Zaczęła unosić się w niebo, a Jej własny blask odbijał się wyraźnie od słońca. Wspominając to wydarzenie Łucja napisała później:
"Oto powód, dlaczego zawołałam, aby ludzie spojrzeli na słońce. Kiedy Nasza Pani zniknęła w nieskończonej odległości firmamentu, zobaczyliśmy po stronie słońca św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus i Matkę Bożą w bieli oraz w niebieskim płaszczu. Zdawało się, że św. Józef z Dzieciątkiem błogosławi świat ruchami ręki na kształt krzyża. Krótko potem ta wizja zniknęła i zobaczyliśmy Pana Jezusa z Matką Najświętszą. Miałam wrażenie, że jeszcze widziałam Matkę Boską Karmelitańską."
W tym samym czasie ludzie oglądali to, co później nazwano "cudem słońca". Chmury rozstąpiły się, a na niebie ukazało się wspaniałe słońce. Wyglądało jak srebrny dysk. Można było na nie bez trudu patrzeć, bo zupełnie nie raziło swym blaskiem. Przypominało śnieżną kulę obracającą się wokół własnej osi. Czasami otaczały je krwistoczerwone promienie, to znowu miało ono żółtą lub purpurową aureolę. Wydawało się, ze wiruje z ogromną szybkością. Nagle słońce oderwało się od nieba i zygzakami zaczęło spadać na ziemię. Ludzie sądzili, że zbliża się koniec świata. Padli na kolana i błagali Boga o wybaczenie grzechów. Ci, który przybyli, aby ośmieszyć objawienia, uwierzyli. Matka Boża uczyniła zapowiedziany cud, "aby inni też mogli uwierzyć".
Dalsze dzieje orędzia.
Matka Boża zapowiedziała, że wkrótce zabierze Franciszka i Hiacyntę do nieba. Tak się też stało. Franciszek zmarł 4 kwietnia 1919 r., Hiacynta 10 lutego 1920 r.
Siostra Łucja przebywała w klasztorze karmelitanek w Coimbrze, gdzie zmarła 13 lutego 2005 roku. Miała 97 lat. Zgodnie z jej ostatnią wolą, jej doczesne szczątki spoczęło u boku błogosławionych pastuszków Franciszka i Hiacynty. Fatima
"Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Żeby je ratować, Bóg chce rozpowszechnić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, wielu przed piekłem zostanie uratowanych i nastanie pokój na świecie. Wojna zbliża się ku końcowi. Ale jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, to w czasie pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga, gorsza. Kiedy pewnej nocy ujrzycie nieznane światło, wiedzcie, że jest to wielki znak od Boga, że zbliża się kara na świat za liczne jego zbrodnie; będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i Ojca Świętego. Aby temu zapobiec, przybędę, aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię świętą wynagradzającą w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój; jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowanie Kościoła; dobrzy będą męczeni, a Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć. Różne narody zginą. Na koniec jednak moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci i przez pewien czas zapanuje pokój na świecie. W Portugalii będzie zawsze zachowany dogmat wiary". (Matka Boża, Fatima, 13 lipca 1917 r.).
„Fatima – wyjaśnia Ojciec Święty Jan Paweł II – (…) pozwala nam dostrzec działanie Boga, opatrznościowego Przewodnika, cierpliwego i wyrozumiałego Ojca”. Nie milknie więc wołanie macierzyńskiego Serca Maryi o nasze współdziałanie w dziele zbawienia – nawrócenie, modlitwę i ofiarowanie się za braci, aby zmieniło się oblicze ziemi i nadeszło zapowiedziane zwycięstwo.
W Apokalipsie św. Jana czytamy, że na końcu czasów ukaże się wielki znak na niebie: „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod Jej stopami, a na Jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12, 1). Nie ma wątpliwości, że słowa te odnoszą się do Maryi, to Ona jest ową Niewiastą, która zetrze głowę węża, przywróci ludziom pierwotny stan szczęśliwości. Stanie się to oczywiście za sprawą odkupieńczej misji Jej Syna.
Jakże ten obraz z Apokalipsy św. Jana współgra ze słowami orędzia fatimskiego, w którym Matka Boża zapowiada, że po wypełnieniu się zapowiedzianych znaków zatriumfuje Jej Niepokalane Serce. Jakich znaków? Przypomnę, że Matka Boża zapowiedziała w orędziu fatimskim rychły koniec pierwszej wojny światowej, wybuch rewolucji październikowej w Rosji, rozszerzenie się błędów Rosji (ateizmu) na wiele krajów. Mówiła o tajemniczym świetle, przypominającym zorzę polarną, które miało ostrzec ludzi przed nadchodzącą drugą wojną światową, straszniejszą niż poprzednia. Spełniła się też Jej zapowiedź dotycząca pokoju w Portugalii w czasie wojny domowej w Hiszpanii i drugiej wojny światowej, a także zachowanie wiary w kraju Jej objawień. Wreszcie sprawdziły się zapowiedzi Matki Bożej o cierpieniach papieża (zamach, a następnie 10-krotny pobyt Jana Pawła II w klinice Gemelli), o zawierzeniu Rosji i świata Jej Niepokalanemu Sercu i w konsekwencji upadku komunizmu w Rosji. Teraz oczekujemy nawrócenia Rosji, nadejścia ery pokoju i wreszcie – triumfu Jej Niepokalanego Serca. W tym łańcuchu wydarzeń znajduje się także kilkanaście znaków związanych z uratowaniem życia Ojca Świętego Jana Pawła II podczas zamachu 13 maja 1981 r.
To stało się po akcie zawierzenia
Upadek komunizmu i rozpad Związku Radzieckiego jest najbardziej widomym znakiem prawdziwości objawień fatimskich. Najważniejszym faktem w tym ciągu wydarzeń było spełnienie fatimskiej prośby czy raczej nakazu – poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi. Dokonał tego Jan Paweł II 25 marca 1984 r. przed statuą Matki Bożej Fatimskiej na placu św. Piotra, wraz z biskupami całego świata – tak jak życzyła sobie tego Matka Boża. Obrazowo rzecz ujmując, należy powiedzieć, że „odpowiedź nieba” była szybka. Rok później objął rządy Michaił Gorbaczow. Rozpoczęła się pierestrojka, przebudowa systemu, która otworzyła imperium na świat. Przełomowym był Rok Maryjny 1987/1988 zakończony obchodami milenijnymi Chrztu Rusi. Ustanowiono hierarchię kościelną na Litwie, przybyli biskupi na Białoruś, na Ukrainę, do Moskwy i Kazachstanu. Odradzał się Kościół greckokatolicki. Praktycznie wszędzie, gdzie byli katolicy, powstawały parafie. Jednym słowem, Rosja zaczęła wracać do Boga. Od Polski poczynając, wyzwalały się także inne narody należące do bloku komunistycznego.
I chociaż od rewolucji bolszewickiej do lat dziewięćdziesiątych wpajano mieszkańcom ZSRR, że największymi wrogami narodu rosyjskiego są papieże, 1 grudnia 1989 r. sekretarz generalny KPZR Michaił Gorbaczow spotkał się z Ojcem Świętym Janem Pawłem II w Watykanie; a trzy lata później Gorbaczow napisał, że wszystkie zmiany, jakie miały miejsce w bloku wschodnim, należy przypisać działaniu Jana Pawła II. Ojciec Święty, komentując wypowiedzi Gorbaczowa, powiedział, że myśląc o przyczynach upadku komunizmu, trzeba pamiętać o pierestrojce, która oznacza również „nawrócenie”.
Ale niewiele brakowało, a ludzie pokrzyżowaliby Boży plan związany z wypełnieniem się fatimskich zapowiedzi. Chodzi o moskiewski pucz generałów, który trwał od 19 do 22 sierpnia 1991 r. W tych dniach Matka Boża musiała szczególnie „zadbać” o to, aby cud przemiany się powiódł. Pucz zaczął się w rocznicę trzeciego objawienia fatimskiego – 19 sierpnia (1917 r.), a zakończył 22 sierpnia, w ostatnim dniu oktawy uroczystości Wniebowzięcia, święta wspominającego największy triumf Maryi.
Objawień fatimskich nie można oczywiście kojarzyć wyłącznie ze zmianami politycznymi w Europie Środkowo-Wschodniej. Jest w nich bardzo ważna warstwa religijno-duchowa, przynosząca nadzieję nowej wiosny chrześcijaństwa, a konkretnie zwycięstwa Niepokalanego Serca Maryi.
Inne znaki
Za pierwszego papieża Fatimy uznaje się Piusa XII, który otrzymał sakrę biskupią w dniu pierwszego objawienia Matki Bożej w Fatimie. To on dobrze zrozumiał prawdę objawień, nazywając je „reafirmacją Ewangelii”. On też najmocniej przeżywał zapowiedź drugiej wojny światowej, daną w Fatimie. Wreszcie pośród szalającej zawieruchy wojennej, 31 października 1942 r. osobiście poświęcił świat Niepokalanemu Sercu Maryi. Wkrótce ustanowił w całym Kościele święto Niepokalanego Serca Maryi, obchodzone wówczas 22 sierpnia.
Akt poświęcenia i orędzie papieża Piusa XII obiegły cały świat. Nie było w ostatnich stuleciach modlitwy o większym znaczeniu. Od tego dnia druga wojna światowa zaczyna zmieniać swój bieg – przychodzą wojenne zwycięstwa aliantów, przypadające w maryjne święta. Spójrzmy na zbieżność niektórych dat: 8 grudnia 1941 r., w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, włączają się do wojny Stany Zjednoczone; 3 listopada 1942 r. Anglicy odnoszą zwycięstwo pod El Alamein w Afryce; 7 listopada Amerykanie lądują w Afryce Północnej; 23 listopada rozpoczyna się w Rosji odwrót wojsk niemieckich; 2 lutego 1943 r., w święto Ofiarowania Pańskiego, zwane świętem Matki Bożej Gromnicznej, Niemcy ponoszą klęskę pod Stalingradem; 13 maja 1943 r., w rocznicę pierwszego objawienia w Fatimie, pada Tunis; 15 sierpnia 1943 r., w święto Wniebowzięcia Matki Bożej, kapituluje Sycylia; a 8 września 1943 r., w święto Narodzenia Maryi, całe Włochy; 6 czerwca 1944 r. rozpoczyna się wielka inwazja aliantów w północnej Francji. W tym samym czasie od południa Francji następuje drugie, wielkie uderzenie aliantów; 12 września 1944 r., w święto Imienia Maryi, Amerykanie przekraczają granicę Niemiec; 8 maja 1945 r., dzień ukazania się Anioła w Fatimie, następuje zawieszenie broni w Niemczech; 15 sierpnia 1945 r. kapituluje Japonia – tego dnia, w dniu Wniebowzięcia Matki Bożej faktycznie kończy się druga wojna światowa. Widzimy, jak dni zwycięstw wojennych zbiegają się z dniami wielkich świąt maryjnych. Jakby na potwierdzenie tego, 13 maja 1946 r. papież Pius XII wysłał do Fatimy swojego legata, kard. Alojzego Masellę, aby dokonał koronacji figury Fatimskiej Pani.
Przed finałem
W jeszcze innym łańcuchu znaków, które czynią fatimskie orędzie bardziej naglącym, należy wymienić wyniesienie na ołtarze dwójki widzących Matkę Bożą: Franciszka i Hiacynty; ujawnienie przez Kościół trzeciej tajemnicy fatimskiej; śmierć Siostry Łucji 13 lutego 2005 r.; odejście 2 kwietnia tegoż roku do Domu Ojca Jana Pawła II, nazywanego Papieżem Fatimy. Tych dwoje należy nazwać „prorokami” naszych czasów. To przecież Jan Paweł II nauczał, że orędzie fatimskie jest kluczem do rozwikłania zagadki ludzkiej przyszłości. To Ojciec Święty w książce Przekroczyć próg nadziei powiedział, że orędzia Matki Bożej Fatimskiej „z końcem stulecia zdają się przybliżać do swego wypełnienia”. A pamiętając o „warunkowym” wypełnieniu się tych obietnic, można dodać, że to od nas zależy dalszy ciąg zapowiedzianych wydarzeń, a głównie zwycięstwa Maryi. Dlatego Jan Paweł II apeluje: „Słuchajmy głosu niebieskiej Matki! Niech słucha go cały Kościół! Niech słucha go cała ludzkość, bowiem Najświętsza Panna pragnie jedynie wiecznego zbawienia ludzi według planu Bożej Opatrzności!”.
Objawienia Matki Bożej w Fatimie wydarzyły się 90 lat temu, były bardzo aktualne w minionym wieku, zawierały bowiem „scenariusz” najważniejszych wydarzeń z tego czasu. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie warto do nich wracać, nie ma co zajmować się przeszłością, liczy się to, co przed nami. Takie myślenie byłoby błędem nie do wybaczenia, ponieważ orędzie fatimskie mimo upływu lat nie tylko nie straciło na znaczeniu, ale staje się jeszcze bardziej żywe, a wezwania Maryi do nawrócenia i poświęcenia za grzeszników są coraz bardziej naglące. Należy nawet powiedzieć, że zbliżamy się do finału.
W tym duchu wypowiadał się stale Ojciec Święty Jan Paweł II, przypominając, że zwycięstwo Kościoła przyjdzie przez Maryję. Obserwując narastający kryzys moralności, negację Bożych przykazań, nasuwa się jedna myśl: żyjemy w czasach szczególnej konfrontacji dobra ze złem, konfrontacji, która jest Bożym dopustem, próbą odsiania ziarna od plew. Można sądzić, że czeka nas coś spektakularnego, co przechyli szalę zwycięstwa na rzecz dobra, aby wypełnił się ów fatimski plan, o którym mówił sługa Boży Jan Paweł II. A wiele zależy od naszego wypełnienia próśb Matki Bożej: modlitwy i ofiarowania się za innych.