niedziela, 30 października 2011

Widząca Marija zachęcała mieszkańców Meksyku do zaprzestania aborcji



Maryja Panna płacze i cierpi znacznie z powodu aborcji, powiedziała widząca z Medziugorje, Marija Pavlović-Lunetti w dniu 20 października 2011 do 3000 osób w Meksyku. Zaapelowała również, aby Meksykanie modlili się na różańcu, i prosili na modlitwie o uzdrowienie ich rodzin oraz o rozwiązywanie problemu narkotyków i przestępczości wśród młodzieży.







fot: Agnieszka



Aborcja, narkotyki i przestępczość wśród młodzieży – należą do trzech największych problemów współczesnego Meksyku.


„Matka Boża płacze i cierpi znacznie z powodu aborcji. Wyobraź sobie, że moja matka mogłaby dokonać takiego wyboru, bo jesteśmy rodziną wielu dzieci - wtedy nie byłoby mnie wśród was tu dzisiaj, nie mogłabym dzielić się z wami orędziami Matki Bożej."


Widząca wezwała ponadto Meksykanów do leczenia ich rodzin przez modlitwę, zwłaszcza Różaniec - lekarstwo również zalecane na dwa inne główne problemy we współczesnym Meksyku:


"Meksyk jest atakowany przez siły zbrojne ruchu narkotyków, ale wiesz, co? Masz potężniejszą broń, to - różaniec. Zawsze noś różaniec przy sobie! Módlcie się, módlcie się o pokój, aby powrócić do panowania w Meksyku Matki Bożej” - powiedziała Marija.


"Trzymaj się z dala od narkotyków, wróg czai się za ich pośrednictwem. Uciekaj się do Maryi i poddaj się jej kierownictwu ".


Marija spędziła cały ranek na modlitwie przed obrazem Matki Boskiej w Jej sanktuarium w pobliżu Guadalupe, gdzie Dziewica ukazała się miejscowemu Indianinowi - Juan Diego (Objawienia te zostały zatwierdzone przez Kościół w 1531 roku.)


"Wiedzcie, że jesteście wśród uprzywilejowanych osób. Matka Boża mieszka wśród was" -Marija powiedziała to w odniesieniu do Guadalupe.


Sandra Diaz z Meksyku


Medjugorje Today




PS Serdecznie dziękuję Polskiej Oazie im. bł. Jana Pawła II za pomoc w tłumaczeniu tekstu i Agnieszce za zdjęcie.
 -----------------------------------------
Nieprzypadkowo widząca Marija właśnie w tym kraju mówi o obronie życia. W Meksyku znajduje się znany na całym świecie cudowny wizerunek Matki Bożej z Guadelupe, który dla chrześcijan jest symbolem obrony nienarodzonych dzieci. Podczas pobytu w Meksyku w 1999 r. Ojciec Święty Jan Paweł II wypowiedział ważne słowa:

"Pod Jej macierzyńską opiekę oddaję (...) życie i niewinność dzieci, zwłaszcza tych, którym zagraża niebezpieczeństwo śmierci, zanim się urodzą"


Dlaczego właśnie tam w Meksyku Matce Bożej z Guadalupe Ojciec Święty bł. Jan Paweł II powierzył dzieci nienarodzone?
Jeśli przyjrzeć się bardzo uważnie Jej wizerunkowi na tilmie Juana Diego, można dostrzec, że Maryja jest w stanie błogosławionym (wskazuje na to wysoko zawiązana szarfa; ponadto w kulturze Indian niewiasty oczekujące dziecka przepasywały się czarną wstęgą). Trudno też nie dostrzec innego przesłania - przesłania przypominającego o świętości życia poczętego. Brzemienna Maryja z Guadalupe jest wyraźnym znakiem odczytywanym przez obrońców życia dzieci nienarodzonych na całym świecie.
  Podczas Mszy św. w intencji dzieci nienarodzonych 24 kwietnia 2007 r. z tego obrazu, w Sanktuarium w Meksyku, wypływało światło, które - na oczach tysięcy wiernych - utworzyło kształt ludzkiego embrionu. Światło było bardzo białe, czyste i intensywne. Było otoczone aureolą i zdawało się wypływać z łona Matki Bożej. Miało kształt zarodka. Jeżeli przyjrzymy się bliżej zauważymy wewnątrz światła pewne szare obszary, które mają charakter ludzkiego embrionu w łonie matki. Zjawisko zostało sfotografowane przez obecnych w świątyni. Zdjęcia wizerunku Matki Bożej ze świetlnym embrionem są umieszczone na stronie internetowej Francuskiego Stowarzyszenia Katolickich Pielęgniarek i Lekarzy.
Jego działacze przypuszczają, że Maryja pokazała w swym łonie obraz nienarodzonego Jezusa. Zdjęcia zostały przesłane z Meksyku przez o. Luis Matos, przełożonego Wspólnoty Błogosławieństw. Przypomnijmy, że cud wydarzył się wkrótce po tym jak władze Meksyku zezwoliły na legalizację aborcji na życzenie, która dotychczas była tam zabroniona.

piątek, 28 października 2011

List s. Emmanuel z 15 października 2011 r.

Drogie Dzieci Medjugorja!
Niech będzie pochwalony Jezus i Maryja!
1. 2 października 2011 r. Mirjana, otoczona ogromnym tłumem, miała comiesięczne objawienie przy Błękitnym Krzyżu. Po objawieniu przekazała nam następujące orędzie: zobacz orędzie

2. Najpiękniejsza spowiedź Souhy. Pewna grupa przybyła z Bliskiego Wschodu spędza w Medjugorju kilka dni w nadziei, że odbędzie prawdziwą pielgrzymkę. Wśród nich jest pewna mężatka, Souha, której mąż jest lekarzem. Przyjechała bez niego, ponieważ on pracuje.
Souha ma pewien sekret, który nie daje jej spokoju. Wkrótce po przybyciu idzie do księdza znajdującego się w grupie i zwierza mu się, że dokonała aborcji. Dziecko, którego oczekiwała, miało trisomię, ale ona i jej mąż tego nie chcieli. Razem zdecydowali, żeby usunąć je z łona matki i aborcja została wykonana. Ponieważ niepokoi to jej serce, Souha pyta księdza: „To nie jest grzech, prawda?” Ksiądz odpowiada jej: „Ależ tak, moja córko, to jest grzech! Wielki grzech! Pani musi się wyspowiadać!” Ale Souha nie jest przekonana i odmawia. Jednakże prosi Matkę Bożą, żeby dała jej znak, czy ma się wyspowiadać z tego czynu.
Wieczorem, podczas objawienia Gospy na wzgórzu z Ivanem, Souha jest tam ze swoją grupą. Gdy przychodzi Matka Boża, niespodziewanie zgięta wpół pada na ziemię! Jej ciało jest skręcone, a jej nos przyklejony do ziemi. Pozostaje tak dobrą chwilę i gdy po objawieniu podnosi się, jej przyjaciele widzą, że płacze. Mówi do nich: „Trzeba wezwać księdza, muszę natychmiast się wyspowiadać!”
Nie wiem, co się stało podczas objawienia, trzeba uszanować jej tajemnicę, lecz Matka Bożazadziałała. We łzach Souha odbywa najpiękniejszą spowiedź swego życia. Tak, uświadomiła sobie obrzydliwość grzechu i z tego powodu płacze. Przyjmuje miłosierdzie Boże wobec niej. Jej pokój wewnętrzny zostaje wówczas odbudowany. Jest teraz wolna! Jaki kontrast, jakie światło pojawia się nagle na jej twarzy! Świadczy wśród swych przyjaciół, że odczuwa ogromną radość, jak nigdy dotąd w jej życiu.

W Medjugorju pewne grupy pielgrzymów mają piękną tradycję. Przewodnik proponuje, żeby każdy pielgrzym wziął na siebie odpowiedzialność za modlitwę szczególnie za jedną osobę z grupy podczas całej pielgrzymki. Tak więc, pierwszego lub drugiego wieczoru, każdy wyciąga z koszyka imię jakiegoś pielgrzyma. Kto tego wieczoru na 150 osób z grupy otrzymał imię Souhy i obowiązek modlitwy za nią? Pewna dziewczyna z trisomią!

Tego samego wieczoru telefonuje mąż Souhy i wysłuchawszy opowiadania swej żony mówi do niej: „Wiesz, dzwonię do ciebie, ponieważ dziwnie się czuję, bo ty jesteś tam, żeby się modlić do Boga, podczas gdy ja tu dokonuję aborcji. Tak nie można! Zdecydowałem dziś, żeby z tym przestać.” Także on płakał do telefonu. Przeczuwał, że coś stało się z jego żoną i był gotów uczynić ten ogromny krok na płaszczyźnie zawodowej. Souha nie wierzyła własnym uszom.

To działo się w sierpniu tego roku. Teraz Souha, jej mąż i ich dzieci żyją inaczej, na pierwszym miejscu stawiają Boga. Praktykują sakramenty i idą na Msze św. prawie codziennie. Dają świadectwo innym. Po powrocie z tej pamiętnej pielgrzymki, gdy zadawali sobie pytanie, jak naprawić swą przeszłość, zadzwoniły do nich zakonnice z sierocińca z prośbą o pomoc. Dokładnie zaproponowały, żeby zaopiekowali się pewną sierotą. Zobaczyli w tym odpowiedź Boga i z wdzięcznością zaczęli robić dla tego dziecka wszystko, co było w ich mocy.

A co stało się z tym dzieckiem z trisomią, które zostało usunięte podczas aborcji? W Medjugorju Maryja mówi o dzieciach nienarodzonych: „One są ze mną”. To dziecko z pewnością dużo się modli za swych rodziców i za swych małych współtowarzyszy, którzy zostali przeznaczeni do tego, żeby nigdy nie oglądać słońca.

Zadaję sobie pytanie: czy to dziecko rzeczywiście miało trisomię? W istocie widzę coraz więcej przykładów fałszywej diagnozy: wiele matek decyduje się na zachowanie swego dziecka niezależnie od tego, jak jest ono upośledzone i nagle dziecko rodzi się doskonale normalne. Nasza kultura śmierci i coraz silniejsze forsowanie aborcji nie idą na próżno. Rzecz do zastanowienia!

Ale Bóg jest cudowny! Dla tej rodziny zło obrócił w dobro. Teraz setki (a nawet tysiące) dzieci nie zostaną usunięte przez tego lekarza, który od tej pory walczy o ich życie.

„Drogie dzieci, tego wieczoru zachęcam was, żebyście szczególnie modliły się za dzieci nienarodzone. Módlcie się przede wszystkim za matki, które zabijają swe dzieci. Drogie dzieci, jestem smutna, ponieważ zabija się tyle dzieci. Módlcie się, żeby na tym świecie nie było takich matek.” (do grupy modlitewnej w Medjugorju, 3.03.90)
3. Policjant wreszcie szczęśliwy! Historia rozgrywa się w Madrycie podczas Światowych Dni Młodzieży. Jak wiecie, dla młodzieży ustawiono wiele konfesjonałów i w tej strefie stał pewien policjant do pilnowania porządku. Pewna dziewczyna zauważa, że ten policjant stoi na warcie cały czas w tym samym miejscu, jakby przyklejony do tych konfesjonałów. Więc go pyta: „Dlaczego pan pozostaje tu przez cały czas? (Normalnie policjanci zmieniają miejsce). On jej odpowiada:

- Podczas wszystkich lat mej służby w policji otrzymywałem tylko obelgi, kpiny i gesty nienawiści... Jest jedna rzecz, jakiej nigdy nie otrzymałem, jest to uśmiech. Otóż od chwili, jak tu przybyłem, widzę radosne twarze i otrzymuję tylko uśmiechy, zwłaszcza od młodych, którzy wychodzą z konfesjonałów. Dlatego postanowiłem tu zostać.

- To dobrze! Ale czy pomyślał pan, żeby samemu iść się wyspowiadać?

- Och, nie, nie, nie! Nie po to tu jestem.

Nazajutrz dziewczyna spotyka go ponownie i widzi go pełnego radości. Podchodzi do niej z uśmiechem od ucha do ucha i mówi do niej: „Poszedłem do spowiedzi!”

5. Piractwa w internecie? Pewni oszuści przechwytują adres e-mailowy, który nie należy do nich i rozsyłają do wszystkich kontaktów tego adresu wezwanie domagając się znacznych sum pieniężnych, żeby wybawić z kłopotu właściciela tej skrzynki bez jego wiedzy. To jest piractwo. Więc gdy pewnego dnia otrzymacie pilne żądanie pieniędzy, wiedzcie, że ono nie pochodzi od nas. Należy usunąć to pytanie bez odpowiedzi. Módlmy się za tych, którzy używają swej wiedzy w celu oszukania innych, tych, którzy swą wiedzę używają raczej w służbie Bogu! W ten sposób unikną smutnego końca. Ponieważ ten, kto kopie dół przed swym bratem, sam w niego wpada (Patrz Ps 9, 15).

6. Jeśli nie otrzymujecie już orędzi ani wiadomości z Medjugorja (po francusku), napiszcie do contact@edm.eu.com Poprzednie orędzia zobaczcie w http://www.edm.eu.com/

Droga Gospo, nasza Pani Różańcowa, pomóż nam, żebyśmy zostali wierni naszemu codziennemu różańcowi, żebyśmy chronił nas Twój matczyny płaszcz i żebyśmy uniknęli ognistych strzał złego.

Siostra Emmanuel +

wtorek, 25 października 2011

Orędzie Matki Bożej z 25 października 2011

„Drogie dzieci! Patrzę na was i nie widzę radości w waszych sercach. Dziś pragnę dać wam radość Zmartwychwstałego, by On was prowadził i objął Swą miłością i delikatnością. Kocham was i nieustannie modlę się o wasze nawrócenie przed moim Synem Jezusem. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

Widząca Marija w Ekwadorze i...

Widząca Marija Pavlović - Lunetti dociera z przesłaniem Królowej Pokoju do kolejnych miejsc na świecie.
Marija w Key Biscayne (fot. South Florida)
Było to m.in. miasto Guayaquil w zachodnim Ekwadorze gdzie została zaproszona przez Alfonso Romero. Alfonso po tym jak dwa miesiące temu dowiedział się, że ma raka udał się na pielgrzymkę do Medziugorje. Po powrocie do Ekwadoru ponownie przeprowadzone testy wykazały, że jest zdrowy.

Według organizatorów 22 października w Guayaquil zgromadziło się ponad 5000 osób. Aż 70 autokarów było potrzebne do transportu pielgrzymów. Wśród przybyłych byli czciciele Matki Bożej nawet z odległego Peru.
Wczoraj (24 października) Marija przybywała na wyspie Key Biscayne (Floryda) gdzie w czasie spotkania modlitewnego miała objawienie Matki Bożej.  <Zobacz nagranie
Dla wszystkich tych miejsc jest to szczególna łaska. Wszystkie te miejsca zostały uświęcone obecnością Królowej Pokoju.

piątek, 21 października 2011

Nagranie z objawienia Matki Bożej dla Marii Pavlović



Nagranie z objawienia Matki Bożej dla Marii Pavlović. Objawienie miało miejsce w czasie spotkania modlitewnego w Pala Desio (Włochy) - 8 października 2011.

Vicka w izbie wyższej parlamentu Republiki Włoskiej

Widząca Vicka 11 października 2011 r. przebywała w włoskim Senacie - izbie wyższej parlamentu. Spotkała się tam z senatorami, którzy wcześniej pielgrzymowali do Medziugorje.

Więcej zdjęć można zobaczyć  <tutaj>

Dzień Skupienia dla członków Apostolatu "Margaretka"

Zgłoszenia pod nr.tel.: 501-203-554 (Małgorzata)
                            lub 600-570-254 (Celina)

O. Albin Chorąży O. Cist. - opiekun

czwartek, 20 października 2011

Proszę nie ustawajcie w ufnej modlitwie za wstawiennictwem bł. Jana Pawła II w intencji Dorotki. Ten wpis został umieszczony dziś w „Księdze gości”:
Dziekuje za podjecie modlitwy za moja siotre Dorotke ktora choruje od 5 lat na chorobe nowotworowa . Dopiero 8 dzien nowenny do Bł.Jana Pawła a tyle sie wydarzyło lekarze ciagle zmieniaja decyzje co do leczenia i po latach leczenia w Warszawie podejmuja decyzje o przeniesieniu leczenia do szpitala Imienia Jana PAWŁA2 W Bielsku nie wiadomu czemu .W5 dniu nowenny tj. w poniedziałek moja siostra doznaje przezycie zasniecia w Duch swietym nie bede pisac co sie z nia dzialo bo to jest nie do opisania powiem tylko ze stało sie to podczas podejscia ksiedza z Najswietszy sakramentem do nas .Przestala kaszlec dostała apetyt do jedzenia jest osłabiona ale czuje sie niezle jestesmy pełni wiary ze BÓG działa ze modlitwy przynosza efet powolnego udzrowienia napeno ma juz udzrowiona dusze a czy ciało to sie okaze.Sama mowi ze cos sie z nia dzieje BÓG dał nam nadzieje wiare i miłosc do BOGA i do siebie.Pobyt w tak piekny miejscu jak Medjugorje był dla niej i jej meza i dzieci czyms niesamowitym czyms pieknym czyms co praknie przezyc ponownie chce dam wrocic jak tylko wyzdrowieje chce dziekowac Tej ktora ma moc pokonac szatana Tej ktora wysłuchuje wspiera Matce Najswietszej.AMEN

Dana

Modlitwa dziecka lekcją dla kardiochirurga - usłyszane w Medugorju

 „Drogie dzieci! Dzisiaj wzywam was, aby wasza modlitwa stała się modlitwą sercem. Niech każdy z was znajdzie czas na modlitwę, gdyż w niej odkryjecie Boga. Nie chcę, żebyście mówili o modlitwie, ale żebyście się modlili. Niech każdy wasz dzień będzie wypełniony modlitwą dziękczynną Panu Bogu za życie i za wszystko, co posiadacie…” (25 kwiecień 1991)
Pewien chłopczyk miał mieć operację serca. Operacja miała być poważna i była przewidziana na kilka godzin. Chłopczyka przywieziono na salę operacyjną, na której już czekali lekarze i osoby asystujące. Pani doktor anestezjolog podeszła do Krzysia i spokojnym głosem powiedziała "Krzysiu teraz będziesz miał operację serduszka, ale nie bój się nic, nic nie będziesz czuł, zaśniesz, a potem gdy się obudzisz będzie już po wszystkim. Gdy wyzdrowiejesz będziesz mógł biegać tak jak twoi koledzy i koleżanki". Operacja jest poważna, ale nic się nie martw, zaraz podam ci lekarstwo, po którym zaśniesz. Chłopczyk natychmiast zapytał, jak to ja mam zasnąć teraz, ale ja jeszcze nie pomodliłem się, a ja zawsze modlę się przed spaniem. Czy na pewno bedę spał? Pani doktor potwierdziła, tak lekarstewko i zaśniesz. Wtedy Krzyś rezolutnie ukląkł na obydwa kolanka na stole operacyjnym, powoli i dokładnie nakreślił znak Krzyża wypowiadając w Imię Ojca i Syna i Ducha świętego, po czym odmówił powoli i wyraźnie Ojcze nasz, któryś jest w niebie... i Zdrowaś Maryjo... i modlitwę do Anioła Stróża. Kardiochirurg opowiada, że wszyscy obecni na sali poklękali wokół stołu operacyjnego i płakali i modlili się z chłopczykiem. Operacja minęła pomyślnie, a lekarz od tego dnia już nigdy więcej nie zapomniał odmówić modlitwy przed zaśnięciem, czego nie robił przez wiele lat dorosłego życia.
Źródło: Polska Oaza im. bł. Jana Pawła II w Medziugorje

wtorek, 18 października 2011

Kochani, prośba o modlitwę za wstawiennictwem bł. Jana Pawła II

Kilka dni temu otrzymałam wstrząsającą wiadomość od Dorotki, która 3 tygodnie temu wyjechała od nas. Przyjechała do Medugorje razem z mężem i dwoma synkami modlić się sie o cud, o uzdrowienie z raka. W ciągu 5 lat choroby ma za sobą 150 dni z chemią i 60 z radioterapią. Jeden ze skutków ubocznych to spalone jedno płuco. Ostatnio na tym drugim pojawiły się zmiany, ale urlop lekarza oddalił badanie i diagnozę, więc był czas na przyjazd do Medugorje. Jadąc tu Dorotka wiedziała, ze sił wystarczy jej na przebywanie w kościele, jednak okazało sie inaczej. Łatwiej niż w Polsce oddychała, lepiej znosiła wysiłek, weszła na obydwie góry. Syn Artur, lat 14, na skutek choroby mamy zamknięty w sobie. Drugi synek Wojtuś, lat 4 - uroczy gadułek, rano jeszcze boso biegał w piżamce do groty, wchodził do środka i coś szeptał Maryi. Intencja dzieci do koronki była jedna „ Panie Boże żeby mamusia nie umarła". Dorotka ma dopiero 36 lat. Jak sama mówi, żyje z łaski Bożej dzięki modlitwie. Codziennie razem modlą się w domu wszyscy.
 Kilka dni temu wieczorem, po adoracji otrzymałam sms:  „...muszę napisać, że badanie TC wyszło źle. Mam przerzuty w parę miejsc w klatce piersiowej. Nie będą operować. Jutro jadę na onkologię. Chemia. Jestem załamana. Jak to dzieciom powiedzieć, tylko płaczę..."

 Tą wiadomością podzieliłam się z osobami teraz przebywającymi tutaj w domu. Bardzo doświadczona cierpieniem pani od razu powiedziała „ Rozpocznijmy nowennę do Jana Pawła II o cud do kanonizacji". Dorotkę poznałam w kaplicy adoracji w Warszawie kilka lat temu, jest mi bliska jak siostra. Rozpoczęłyśmy nowennę i zapraszamy do niej. Matka Boża w Medugorju zaprasza prawie w każdym Orędziu do modlitwy, modlitwą możemy uprosić wszystko.
 Serdecznie pozdrawiam z jesiennego, ale skąpanego w słońcu Medugorje
d
Nowenna o cud uzdrowienia Doroty potrzebny do kanonizacji bł. Jana Pawła II

sobota, 15 października 2011

Oni potrzebują waszych modlitw i miłości


"Proszę was w szczególny sposób, abyście nie osądzali swoich pasterzy. Moje dzieci, czyż zapominacie, że to Bóg Ojciec ich powołał."  (2 października 2011)

Rekolecje kapłańskie w Medziugorje
Matka Boża nigdy nie powiedziała, co oni powinni robić. Zawsze mówi, co my powinniśmy zrobić dla nich. Mówi że oni nie potrzebują was abyście ich krytykowali czy osądzali. Oni potrzebują waszych modlitw i miłości. Ponieważ Bóg osądzi ich za to, jakimi byli księżmi a was za to jak ich traktowaliście. Matka Boża mówi że, jeżeli stracicie szacunek do księży stracicie respekt do Kościoła aż w końcu do samego Boga. Podczas każdego objawienia Matka Boża podkreśla wagę kapłaństwa. "Nie zapominajcie modlić się za waszych pasterzy. Ich ręce są pobłogosławione przez mojego Syna”.Tak samo jak Ona nas błogosławi, ale największe błogosławieństwo na ziemi możecie otrzymać przez ręce kapłana. "Kiedy oni błogosławią was to mój Syn sam was błogosławi" to, dlatego proszę was, kiedy wrócicie do waszych parafii pokażcie że byliście w szkole Maryi. Jeżeli wasz ksiądz nie robi tego, co uważacie, że powinien robić nie osadzajcie go i nie krytykujcie wokoło. Lepiej weźcie różaniec do ręki i módlcie się sie do drogiego Boga za niego, bo to jest sposób, aby mu pomóc a nie poprzez osądzanie. Ponieważ tylko Bóg ma prawo osadzać i Jego osądzanie jest zupełnie inne niż wasze. W tym świecie, w którym żyjemy jest za dużo osądzania a za mało miłości. Matka Boża pragnie abyśmy byli rozpoznawani poprzez miłość.


środa, 12 października 2011

Październik w Medziugorju

We wtorek, 4 pażdziernika, w Medziugorju  obchodzono  uroczyście dzień świętego Franciszka, założyciela Zakonu Franciszkańskiego. Tradycyjny i podniosły obrzęd przejścia do życia wiecznego świętego Franciszka, zwany inaczej  „Memoria Transitus”, ujęty w ramy obrzędu liturgicznego, miał miejsce po wieczornej mszy świętej, w przeddzień samego święta, przy zewnętrznym ołtarzu polowym kościoła świętego Jakuba. W obrzędzie tym uczestniczyli członkowie świeckiego młodzieżowego ruchu franciszkańskiego „FRAMA” z Medziugorja, siostry franciszkanki i ojcowie  franciszkanie pełniący swoją służbę w Medziugorju oraz medziugorski  chór, który śpiewem uświetniał całą uroczystość. Obecni byli również  pielgrzymi, którzy w październiku, miesiącu poświęconym Maryi, przebywają licznie w Medziugorju. Centrum Informacji podaje, że grupy pielgrzymów przybyły z następujących krajów: Korea, Brazylia, Włochy, Austria, Niemcy, Kanada, Irlandia, USA, Anglia, Francja, Polska, Słowenia, Węgry, Hiszpania, Liban, Rumunia, Australia, Słowacja, Belgia, Meksyk, Argentyna i Portugalia. Statystyki podają, że miesiąc wrzesień, podobnie jak sierpień tego roku, okazał się być rekordowym pod względem liczby przybyłych pielgrzymów do parafii Medziugorje, licząc od początku objawień. W miesiącu wrześniu udzielono ponad trzysta tysięcy Komunii świętych. Reporterzy Radia „Mir” Medziugorje przeprowadzili wywiad z jednym z pielgrzymów, z  Roberto Bignoli, katolickim wokalistą z Włoch.


Roberto Bignoli

 Zdobył on aż pięć nagród Unity Awards w Ameryce oraz nagrodę Grammy, w kategorii  współczesnej  muzyki katolickiej. W tej rozmowie powiedział, że swoimi pieśniami pragnie szerzyć wiarę katolicką, mówił o swoim życiu, o osobistym doświadczeniu wiary i o nawróceniu w Medziugorju w roku 1984. Artysta urodził się w 1956 roku w małej miejscowości w prowincji Novari we Włoszech. Całe swoje dzieciństwo spędził w szpitalach i domach opieki, ponieważ był synem samotnej matki i dzieckiem wymagającym szczególnej troski. „Moje życie od samego początku było bardzo trudne. Towarzyszyła mi bieda, choroby, dorastanie w domach opieki, złe decyzje w młodzieńczych latach, fałszywa wolność i używanie życia przez korzystanie z narkotyków, liberalnej polityki i świata spektaklu. To wszystko przyniosło mi jednak tylko wielką samotność i wielką pustkę. Odkrycie wiary pomogło mi zrozumieć moje błędy i fałszywe ideologie, którym się poddałem. Moja przemiana nastąpiła dzięki Medziugorju. Matka Boża dotknęła mojego serca i powoli doprowadziła mnie do Jezusa, a  On z biegiem czasu przemieniał mnie wewnętrznie, jakim również moje codzienne życie.” Podkreślił, że osobiście ważnym jest dla niego fakt odkrycia świata ludzi młodych, którego do tej pory nie znał, a nawet nie wiedział, że taki istnieje. A to są przecież zupełnie normalni ludzie, którzy się modlą, adorują Najświętszy Sakrament i z radością śpiewają Bogu.

Źródło:Parafia Medziugorje

PS Dziękuję za tłumaczenie. Tekst przetłumaczony z języka chorwackiego

wtorek, 11 października 2011

„Nadzieja i nawrócenie”

11 października o godz. 17: 15 na antenie TVP Kraków było można zobaczyć reportaż Inki Boguckiej „ Nadzieja i nawrócenie”.

fot: " Nadzieja i nawrócenie"

Wyemitowany w ramach cyklu "Kontrapunkt. Studio dokumentu i reportażu TVP Kraków". Reportaż przedstawia dwie przeplatające się historie. Różne, ale jest Ktoś, kto łączy osoby, które są bohaterami reportażu. Tym Kimś jest Matka Boża Królowa Pokoju, która od 30 lat objawia się w Medziugorje.

Pierwsza historia Piotra jak sam o sobie mówi nałogowego hazardzisty. Pokazuje jego walkę o wyjście z nałogu i nadzieję, jaką pokłada w Królowej Pokoju. Druga opowiada o tym w jak cudowny sposób Maryja dotykając miłością serce Patricka tylko jednym orędziem sprawiła, że jego życie zostaje uzdrowione. Historia Patricka i Nancy pokazuje, że jeżeli wprowadzimy w życie orędzia, które daje nam Matka Boża, w Medziugorje w nas i wokół nas zaczną dziać się cuda.

Powtórka programu w sobotę 0 17: 05. Można go również zobaczyć na stronie TVP Kraków <zobacz>

Polecam gorąco. Dobry Bóg pozwolił mi spotkać tych wspaniałych ludzi: Nancy, Patricka, Piotra. Również Inke, która napisała scenariusz i zrealizowała ten reportaż. Uważam ich za moich przyjaciół. Niech Maryja Królowa Pokoju ma Was kochani w swojej opiece.

Piotr (fot: "Nadzieja i nawrócenie)
Patrick i Nancy Latta (fot: "Nadziejai nawrócenie")

poniedziałek, 10 października 2011

Modlitwa

„…Jedynie serca napełnione dobrocią mogą pojąć i przyjąć Boga Ojca…” (2.10.2011)

„O Boże, nasze serce tkwi w głębokich ciemnościach mimo więzi z Twoim Sercem. Nasze serce miota się między Tobą a szatanem, nie pozwól, aby tak się działo! Za każdym razem, gdy będzie ono rozdarte między dobrem i złem, niech oświeci nas Twe światło, by nasze serce zjednoczyło się z Tobą. Nie dopuść nigdy do tego, by istniały w nas dwie miłości, by istniały w nas dwie wiary, by kiedykolwiek współistniały i mieszkały w nas razem kłamstwo i szczerość, miłość i nienawiść, uczciwość i nieuczciwość, pokora i pycha. Wspomóż nas natomiast, by nasze serce wzniosło się ku Tobie jak serce dziecka. Spraw, by Twa święta wola i Twa miłość znalazły mieszkanie w nas, abyśmy, chociaż czasami pragnęli być Twoimi dziećmi."

Modlitwa, jaką Matka Boża podyktowała Jelenie Vasilij w Medziugorje 22 czerwca 1985 r.

Video: Objawienie Matki Bożej dla Mirjany Dragićević-Soldo (Medziugorje - 2 październik 2011)



Źródło: Polska Oaza im. Jana Pawła II w Medziugorje

PS Zobacz orędzie Matki Bożej z 2 października 2011r.

sobota, 8 października 2011

Widząca Vicka i o. Jozo Zovko OFM przed Watykańską Komisją



W czwartek 6 października w Kongregacji Nauki i Wiary w Watykanie odbyło się kolejne posiedzenie Międzynarodowej Komisji ds. Medziugorja. Jak podaje chorwacka prasa w tym dniu zostali zaproszeni do Watykanu widząca Matkę Bożą Vicka Ivanković-Mijatović i franciszkanin o. Jozo Zovko OFM, który był proboszczem w parafii Medziugorje w czasie, kiedy rozpoczęły się objawienia. Ponieważ członków Komisji obowiązuje tajemnica, również i tym razem nie ma relacji z posiedzenia. Komisją powołaną w marcu 2010 r. kieruje Kardynał Camillo Ruini.


Przypomnijmy, że w czerwcu tego roku przed Komisją stanęła Ivanka Ivanković-Elez. Ivanka po otrzymaniu dziesiątej tajemnicy nie ma już codziennych objawień. Matka Boża ukazuje się jej, raz w roku 25 czerwca. Intencja modlitewna, którą powierzyła jej Matka Boża: za rodziny. Ivanka rzadko spotyka się z pielgrzymami prowadzi ciche rodzinne życie.


PS Widząca Vicka urodziła się 3.09.1964 r. w Bijakovici, parafia Medziugorje. Do dnia dzisiejszego ma codzienne objawienia. Matka Boża powierzyła jej dziewięć tajemnic. Vicka jest mężatką i mieszka w Krehin Gracu w pobliżu Medziugorja. Intencja modlitewna, którą powierzyła jej Matka Boża: za chorych. Vicka jest bardzo zaangażowana w szerzenie przesłań Królowej Pokoju. Mimo cierpienia niestrudzenie służy pielgrzymom.


PS 2 O. Jozo Zovko OFM urodził się 19.03. 1941 r. w Uzarici, par. Široki Brijeg. Sześć miesięcy przed rozpoczęciem objawień został proboszczem w Medziugorju. Tego dnia był nieobecny w parafii gdyż prowadził rekolekcje w Zagrzebiu. Przez władze komunistyczne aresztowany 17.08.81 r. i skazany na trzy i pół roku więzienia w Foca. Zwolniony po osiemnastu miesiącach pod wpływem nacisków prasy zachodniej, głównie włoskiej. O. Jozo nazywany jest siódmym widzącym, ponieważ i jemu objawiła się Matka Boża. Po opuszczeniu więzienia nie pozwolono mu wrócić do parafii Medziugorje. Więcej…

wtorek, 4 października 2011

Międzynarodowe Sympozjum Naukowe "Trzydzieści lat Medziugorja"

Z okazji 30 rocznicy objawień Matki Bożej w Medziugorje i Bijakovici, biuro parafialne z Medziugorje oraz redakcja czasopisma naukowego „Hercegovina franciscana" organizuje Międzynarodowe Sympozjum Naukowe na temat "Trzydzieści lat Medziugorja".


Sympozjum odbędzie się w sali "Jana Pawła II" w Medziugorje. Rozpoczęcie w środę, 05 października o godzinie 10:00. Uczestniczyć w nim będzie wielu wybitnych teologów, historyków, socjologów i psychologów znanych z kraju i zagranicy, jak również ci, którzy uważnie śledzili wydarzenia w Medziugorje w przeszłości jak i dzisiaj. Sympozjum jest otwarte, więc zaproszeni są w pierwszej kolejności parafianie z parafii Medziugorje i pielgrzymi, a zwłaszcza przewodnicy i pracownicy Centrum Informacyjnego „MIR" Medziugorje. Prace sympozjum będą publikowane aż do Bożego Narodzenia tego roku w kolejnych numerach pisma „Hercegovina franciscana" i miejmy nadzieję, że w specjalnym zbiorze prac. Witamy!

PS Program w języku chorwackim <zobacz>

Pobratymstwo

Orędzie z Medziugorja 25 września 2011

„Drogie dzieci! Wzywam was, aby ten czas był dla was wszystkich czasem dawania świadectwa. Wy, którzy żyjecie w miłości Bożej i doświadczyliście Jego darów dajcie świadectwo o nich swoimi słowami i życiem, by były radością i zachętą dla innych w wierze. Jestem z wami i nieustannie wstawiam się u Boga za wami wszystkimi, aby wasza wiara była zawsze żywa i radosna i w miłości Bożej. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

Drodzy moi bracia i siostry!
Tego orędzia nie da się pominąć tłumaczeniem, że ono odnosi się do innych. Już na wstępie określony jest czas, jako nasz czas, w którym mamy dawać świadectwo. Nasz Pan, jak również apostołowie też mówili do swoich: będziecie mi świadkami lub bądźcie moimi świadkami.

W naszych czasach przywykliśmy do słuchania fałszywych proroków i skorumpowanych świadków. Ale jest to również czas wspaniałych doświadczeń i niezwykłych przeżyć duchowych. Wierni z całej Europy uczestniczą w licznych pielgrzymkach. Do wielkich wydarzeń duchowych należy zaliczyć spotkanie młodzieży z Ojcem Świętym w Madrycie, nasze spotkanie z Ojcem Świętym, Modlitewny Festiwal Młodzieży w Medziugorju i pielgrzymki do chorwackich miejsc kultu jak Marija Bistrica, Sinj, Sziroki Brijeg. Udział w nich to dla każdego uczestnika okazja do podzielenia się z innymi z własnym doświadczeniem miłości i bliskości Boga.

Takie doświadczenie nie jest wyłącznie naszą prywatną sprawą, lecz osobistym darem w celu podzielenia się nim z innymi. Tej jesieni zbieraliśmy płody ziemi. W niektórych rejonach plony były bardzo obfite. To jest dar dla nas. Stąd też tradycja dożynek, a więc uroczystości sławiącej zakończenie zbiorów i złożenia podziękowania za dary ziemi. Tam, gdzie panowały lepsze warunki, urodzaj był większy, a owoce smaczniejsze, bardziej soczyste. Podobnie jest z nami. Im bardziej otwieramy się na Boga, Jego miłość i łaskę, owoce są coraz obfitsze. Nasze ogrody nie mogą ukryć owoców. One są widoczne, a wytrawny znawca natychmiast rozpoznaje dojrzałe od niedojrzałych, zgniłe i nadpsute od tych dobrych.

Pomyślmy, czy nasze chrześcijańskie świadectwo jest podobne do egzaminu szkolnego czy raczej do płodnego drzewa bądź urodzajnej winnicy. Często daje się słyszeć opinie, że ktoś jest wysoce wyedukowany i posiada głęboką wiedzę na temat wiary. Tymczasem wiedza o wierze nie jest tożsama z wiarą. Wiara musi być przekuta na praktykę życia i wtedy wydaje owoce. Człowiek bowiem może nauczyć się dziesięciu przykazań na pamięć i recytować je, ale na codzień może nimi nie żyć i żadnego z nich nie przestrzegać. Ten czas nie jest więc czasem debat, teoretycznych dyskusji lub kolekcjonowania statystyk o liczbie gromadzących się wiernych na uroczystościach i pielgrzymkach. To jest czas życia w miłosnej relacji z Bogiem i bliźnimi.

Doświadczenie wiary zachęca, a nawet przymusza człowieka do mówieniu o Bogu, dawania świadectwa o otrzymanych przezeń darach, o życiu według Bożej woli. Spotkanie młodzieży z Ojcem Świętym sprawiło, iż wielu z tych, którzy zaledwie słyszeli o wierze, po tym spotkaniu zaczęło poważnie ją traktować. A w Medziugorju, w ciągu zaledwie jednego tygodnia, wielu młodych ludzi nauczyło modlić się, chwalić i wysławiać Boga. Oni napewno staną się inspiracją dla innych do wkroczenia na drogę wiary. W życiu chrześcijanina słowa i praktyka życia zawsze muszą iść w parze i być nierozerwalne jak para ptasich skrzydeł, jak dwoje rąk do pracy, jak dwie nogi, dzięki którym chodzimy. Nasze słowa, mówi Matka Boża, powinny stanowić inspirację dla innych, aby i oni uwierzyli, a nasze przykładne, dobre życie powinno wnosić radość w życie ludzi, którzy nas otaczają.

Pomyślcie tylko, dzięki świadectwu widzących z Medziugorja miliony ludzi na świecie w ciągu ostatnich trzydziestu lat weszły na drogę wiary. Nie należy przy tym zapominać, że ich życie w dzieciństwie i młodości różniło się znacznie od życia ich rówieśników. Wielu spraw musieli się wyrzec. Zamiast sportu i zbawy, oni modlili się z pielgrzymami. Zamiast odpoczynku nad morzem, wspinali się na Podbro lub Kriżevac i uczyli modlitwy przybywających pielgrzymów. Vicka, na przykład, potrafiła nawet trzydzieści razy na dzień wchodzić na Podbro by modlić się tam z pielgrzymami. Ona w ten sposoób dawała świadectwo. Również dziś, choć widzący mają swoje rodziny i jako rodzice mają wiele obowiązków i wielką odpowiedzielność za wychowanie swoich dzieci, nie pozostawili pielgrzymów samym sobie. Nadal są z nimi i starają się ich obdarzać, jak potrafią najlepiej. Słychać glosy, że ich misja już się zakończyła. Dali nam swoje świadectwo o objawieniach Matki Bożej, a teraz to na nas spoczywa odpowiedzialność za przekazywane orędzia. Jednakże oni jeszcze nie ukończyli swojej misji. Każdy pielgrzym, który spotyka się z widzącymi i słyszy ich świadectwo, zmienia się. Odnajduje drogę do konfesjonału i pojednany powraca szczęśliwy do domu. Potem daje świadectwo wobec swojego otoczenia wszędzie tam dokąd dociera.
 

Widząca Vicka w czasie spotkania z pielgrzymami( fot: Agnieszka)
 Przypomnijmy sobie aktywność świętej pamięci o.Slavko Barbaricia. Wielu pielgrzymów w jego głosie słyszało Boże wezwanie, a w jego modlitwie dostrzegało łaski, które jako dar Medziugorja wiozło do swoich rodzin.

W tym orędziu Matka Boża wzywa nas do wspaniałomyślnego dawania świadectwa słowem, czynem i całym swoim życiem. Tego bardzo brakowało faryzeuszom, zaciekłym wrogom Jezusa. Brakuje tego również ludziom, którzy odeszli ze swojej wspólnoty parafialnej, nie chodzą regularnie na msze święte i nie korzystają z sakramentów.

W Medziugorju działa komisja, która w imieniu Kościoła zda całemu Kościołowi sprawozdanie z tego co jej członkowie widzieli, słyszeli i co tutaj przeżyli. Owoców nie da się ukryć. Komisja powołana do zbadania fenomenu Medziugorja nie zaprzeczy owocom. Nie zapomnijmy jednakże i o tych, którzy w Medziugorju nie dają świadectwa i nie żyją orędziami. Oni mają na uwadze swoje ekonomiczne i inne projekty. Są też tacy, którzy żyją niestosownie, niezgodnie z przyjętymi zasadami, zupełnie obcymi Medziugorju. A tymczasem Matka Boża niestrudzenie prosi o odnowienie modlitwy rodzinnej, praktykowanie postu, oddawanie czci Najświętszemu w Eucharystii. W Medziugorju mieszka obecnie wiele osób, które trudno nazwać parafianami. One tutaj zamieszkują jedynie z uwagi na profity, jaki osiągają z usług hotelowo-gastronomicznych. Tych orędzia wogóle nie interesują. Trzeba wziąć pod uwagę również tych pielgrzymów oraz organizatorów, którzy liczą swoje kolejne przyjazdy, ale nie liczą nawróconych, bowiem nad tym wogóle nie pracują. Łatwo więc może być poczyniony błąd wobec pielgrzyma, który przybywa tu, by odnaleźć Boga, który przybywa z odległego zakątka świata by przeżyć spotkanie z żywym, wierzącym i modlącym się Kościołem.

My natomiast odpowiedzmy z powagą i w odpowiedzialny sposób traktujmy wezwanie Królowej Pokoju.

Stanowimy wspólnotę modliewną pod wezwaniem Nawiedzenia świętej Elżbiety. Jesteśmy związani więzami pobratymstwa, które tworzą zdrową rodzinę i zdrowy Kościół ze zdrową pobożnością. Matka Boża wstawia się za nami i uczy, że nasza wiara powinna być zawsze żywa, zgodna z wolą Bożą, która nie nastawia nikogo przeciwko drugiej osobie, lecz czyni z nas inne osoby, szczęśliwe i błogosławione. Cóż może być wspanialszego w dzisiejszych czasach niż chrześcijanin, który żyje pełnią życia, wciąż wydaje owoce wiary i roztacza wokół siebie atmosferę błogosławieństwa.

Drodzy bracia i siostry!

To orędzie jest skierowane do nas, jako wspólnoty i do każdego z nas z osobna. Nie przechodźmy obok niego obojętnie i nie mówmy, że przecież już o tym wiemy. To jest bowiem czas świadków i dawania świadectwa. Wytrwajcie!

W tym miesiącu będziemy modlić się w następujących intencjach:

1 . Za widzących i pielgrzymów, aby wzajemnie na siebie oddziaływali i stali się świadkami jedni dla drugich. Oby widzący i parafianie witali i żegnali pielgrzymów modlitwą i błogosławieństwem.

2. Za Komisję međugorską i wszystkich kapłanów, aby Duch Święty otworzył ich serca i by doświadczyli darów Bożych w Medziugorju, a potem dali świadectwo.

3. Za kapłanów i o nawrócenie wszystkich pielgrzymów, a szczególnie tych, którzy poprzez sakrament spowiedzi szukają pojednania z Bogiem i bliźnimi. Za pielgrzymów, by pokochali Różaniec i Pismo Święte.

 27.09.2011., Široki Brijeg   

PS Dziękuję

poniedziałek, 3 października 2011

Orędzie Matki Bożej z 2 października 2011 r. przekazane przez Mirjanę


Słowa Mirjany: Wcześniej nigdy nic nie mówiłam. Jednakże, czy wy bracia i siostry jesteście tego świadomi, że była z nami Matka Boża? Czy jesteśmy tego godni, niech każdy z nas zada sobie to pytanie. Mówię to, bo ciężko mi patrzeć na Nią jak cierpi, bo każdy z nas żąda cudu, ale nie chce uczynić cudu w sobie.

Orędzie:

„Drogie dzieci, również dzisiaj moje matczyne serce wzywa was do modlitwy, do osobistej relacji z Bogiem Ojcem, do radości z modlitwy w Nim samym. Bóg Ojciec nie jest daleko od was i nie jest wam nieznany. Objawił się wam przez mojego Syna i podarował wam życie, którym jest mój Syn. Dlatego więc, moje dzieci, nie poddajcie się pokusom, które chcą oddzielić was od Boga Ojca. Módlcie się! Nie próbujcie mieć rodziny i społeczeństwa bez Niego. Módlcie się! Módlcie się, aby wasze serca zostały napełnione dobrocią, która pochodzi jedynie od mojego Syna, który jest prawdziwą dobrocią. Jedynie serca napełnione dobrocią mogą pojąć i przyjąć Boga Ojca. Ja nadal będę was prowadzić. Proszę was w szczególny sposób, abyście nie osądzali swoich pasterzy. Moje dzieci, czyż zapominacie, że to Bóg Ojciec ich powołał. Dziękuję wam."

PS Dziękuję za tłumaczenie.Tłumaczenie z języka chorwackiego.

fot: Caritas of Birmingham

niedziela, 2 października 2011

Parafia Medziugorje - statystyka z września 2011 r.

Liczba udzielonych komunii świętych: 300.500

Liczba koncelebransów: 5441 (181 dziennie)



Źródło: Parafia Medziugorje

„Podczas Mszy św. zacząłem słyszeć”

Dominik Mascheri (87 lat) mógł słyszeć tylko dzięki aparatom słuchowym, ale już ich nie używa.
Po wielu latach głuchoty nagle zaczął słyszeć. Cud wydarzył się w ostatni wtorek w czasie wieczornego programu modlitewnego w Medziugorje.
fot: piotr
Pan Dominik Mascheri w latach siedemdziesiątych zaczął tracić słuch w lewym uchu, w którym musiał umieścić aparat słuchowy.  Po pewnym czasie zaczął mieć problemy z drugim uchem, po dziesięciu latach słyszał tylko dzięki umieszczonym w uszach urządzeniom. Wiedział o objawieniach Matki Bożej w Medziugorje z telewizji i miał silne pragnienie, aby tam pojechać. Jego marzenie spełniło się w ubiegłą niedzielę.
„Do sanktuarium dotarliśmy w niedzielę, 25 września w godzinach porannych. W poniedziałek zdałem sobie sprawę, że nie mam baterii do aparatów słuchowych. Znalazłem się we własnym świecie, bo widziałem innych poruszających ustami, ale nie mogłem ich usłyszeć. Zadzwoniłem do mojej żony, ale nic nie słysząc nie mogłem z nią porozmawiać. Potem powiedziała mi po powrocie, że krzyczała, ale ja nic nie słyszałem. Nie było możliwości zdobycia zapasowych baterii, zrezygnowałem, by kontynuować pielgrzymkę w całkowitej ciszy.”
We wtorek wspiął się przy pomocy laski na miejsce objawień Matki Bożej. Następnie wydarzyło się coś, czego nigdy się nie spodziewał. Wieczorem wraz z pięcioma osobami ze swojej grupy udał się przed ołtarz polowy, aby uczestniczyć w wieczornym programie modlitewnym.
„ Usiadłem na ławce, ale nie słysząc, co ksiądz mówi, modliłem się, nie mogąc odpowiadać na słowa celebransa. Wtedy nagle, recytując „Ave Maryja”, około połowy modlitwy zacząłem słyszeć głos księdza, który stopniowo zwiększał się. Nie wiedziałem, co robić. Dotknąłem uszu, ale nie miałem aparatu słuchowego. Głos celebransa, jego intensywność wzrastała, aż w pewnym momencie stał się bardzo silny. Dla mnie nieprzyzwyczajonego do słuchania, myślałem, że śnię. Kiedy zdałem sobie sprawę, że słyszę bez sztucznej pomocy, zacząłem płakać, ale nie miałem odwagi, aby powiedzieć coś do moich towarzyszy podróży.”
Wtedy na placu nic nikomu nie mówi o cudzie, który się wydarzył.
„ Wieczorem podczas kolacji nie mogłem nadal trzymać w tajemnicy ten cud, powiedziałem głośno wszystkim, że „dotarłem do baterii”. Wszyscy pytali mnie gdzie je znalazłem a ja powiedziałem „spadły z nieba”. Wszyscy zrozumieli, wstali, przytulili mnie, a potem była wielka radość.”
Po powrocie do domu żona Pana Dominika nie mogła uwierzyć, że prawie po czterdziestu latach nie muszą już krzyczeć, aby porozmawiać. Pan Dominik od dzieciństwa ma nabożeństwo do Jezusa, Maryi i świętych.
 „W poniedziałek pójdę do mojego lekarza rodzinnego i do specjalisty. Oczywiście bez urządzeń tkwiących w uszach, niosąc wszystkie badania z ostatnich czterdziestu lat.”
Dla niego nie ma wątpliwości, że jego uzdrowienie to cud. Równocześnie ma świadomość, że to lekarze i przede wszystkim Kościół mogą to potwierdzić.
„ Jestem odmłodzony i nie czuję wagi moich 87 lat. A wszystko to dzięki Matce Bożej "

Źródło: włoska prasa